poniedziałek, 11 października 2021

Reżim sanitarny

Dziś, pomimo długiego wciąż weekendu sklepy były otwarte, więc pojechaliśmy sobie na zakupy. Wyobraźcie sobie duży supermarket i dość dużo osób w środku i wszystkie te osoby z maseczkami prawidłowo założonymi - na nos, a nie pod brodą. Panie kasjerki również w maskach, a osoby wchodzące do sklepu bez maski są natychmiast z niego wypraszane. Można? - MOŻNA!!!!! I należało by jeszcze dodać, że poziom wyszczepienia tu w prowincji Walencji jest 78,7% już po 2 dawkach. Gdy tankowaliśmy paliwo na pustej stacji benzynowej, podjechała młoda dziewczyna i założyła maskę przed wyjściem z samochodu, a po zatankowaniu zaraz zdezynfekowała ręce zanim ruszyła dalej. 

Ciekawe czemu u nas w Polsce nie udało się wprowadzić podobnych zachowań? Chyba tylko dlatego, że jesteśmy i przed szkodą i po szkodzie........



niedziela, 10 października 2021

Świętujemy

 Po obiedzie pojechaliśmy sobie nad morze rowerami. Pomoczyłam nogi - woda jest cieplutka, a na plaży pełno ludzi - świętują sobie, bo we wtorek mają święto narodowe i teraz są w środku dłuuuuugiego weekendu.

My też sobie poświętujemy, choć to nie nasze święto, ale co tam - jest przyjemnie w takich okolicznościach przyrody......

A w Hiszpanii ciągle lato.

 Już jesteśmy na miejscu i teraz odpoczywamy po iście herkulesowej pracy związanej z rozbijaniem obozu.

 Ale po kolei. Drugiego dnia we Francji mieliśmy przedsmak ciepełka, które na nas czeka w Hiszpanii. Nocowaliśmy na fajnym kempingu La Grange Neuve obok parku safari, ale okazało się, że w tym parku to były 2 strusie, jeden bawół, około 10 antylop i dwa dromadery - a przynajmniej tylko tyle widać było zza kempingowego płota.  Ale kemping fajny i do wieczora całkowicie zapełnił się przejeżdżającymi emerytami.


Hiszpania powitała nas słońcem i tradycyjnie wiatrami na granicy, ale zbyt mocno tym razem nie wiało.

Pierwszy nocleg zrobiliśmy w Peniscoli na kempingu Los Pinos, zajmując jedno z nielicznych wolnych miejsc, zjedliśmy w kampingowej restauracji obiado-kolację i w następnym dniu zameldowaliśmy się w Lo Monte. 

Zenek najbardziej obawiał się o stan przyczepy po półtorarocznym parkowaniu na świeżym powietrzu. Ale okazało się, że przyczepa jest w doskonałym stanie - koła miały powietrze, ściany boczne w miarę czyste, tylko dach wyglądał na trochę zabrudzony. Poprosiliśmy więc obsługę o zaciągnięcie przyczepy na stanowisko i zaraz po pysznym obiadku (zjedzonym w knajpce) zabraliśmy się za jej rozpakowanie. Do wieczora udało nam się powynosić wszystkie rzeczy, uruchomić rowery i ustawić przyczepę na docelowym miejscu. Pierwszą noc spędziliśmy jeszcze w kamperze, bo czasu już nie starczyło na posprzątanie środka.


A w piątek ja posprzątałam środek, a Zenek zajął sie kompletowaniem śledzi i kołków do postawienia przedsionka. Wieczorem urobieni po łokcie mieliśmy koniec.


W sobotę rano chcieliśmy zrobić zakupy w miejscowym markecie, ale okazało się, że Hiszpanie świętują i nawet sklepy mają pozamykane. Obeszliśmy się więc smakiem na świeże warzywka i na obiad musiałam zrobić makaron z sosem z pomidorów, który mieliśmy na stanie w kamperze. 
Resztę soboty i dziś w niedzielny poranek udało nam się poprzenosić wszystkie ciuchy i inne rzeczy z kampera, tak więc mamy koniec roboty i można ogłosić dolce far niente, jak mawiają Włosi.
  

poniedziałek, 4 października 2021

Jedziemy.

 Rano powiedzieliśmy Auf Wiedersehen, a po południu Bonjur. 

Wczoraj do 14 było ładnie, a potem rozpadało się i tak z krótkimi przerwami pada do teraz. Nocowaliśmy na kampingu Gugel i tam pani w recepcji na dzień dobry zawołała certyfikaty covidowe,  a i tak w pomieszczeniach zamkniętych (nawet w kibelkach) trzeba nosić maseczki. I wyobraźcie sobie - wszyscy noszą!

We Francji certyfikatu nie chcieli, ale kamping na którym śpimy jest pełen, ledwo udało nam się zdobyć błotniste miejsce. Zenek na dzień dobry sprawdził poziom wody w Rodanie, bo stoimy nad samym brzegu a deszcz ciągle pada. Na szczęście jest wysoka skarpa, więc nie zdąży wylać do jutra. A od jutra będziemy mieli słoneczną pogodę i cieplutko coś około 22 stopni. A to zimno i deszcz to chyba idzie do Polski, bo chmury wyraźnie przesuwają się na wschód.



sobota, 2 października 2021

Sezon zimowy 21/22 otwarty.


 Ruszyliśmy!!! 

Dziś  tradycyjnie, nocleg na wsi bawarskiej w Thierstein. Miało być 20 km dalej, ale trochę  się  obawialiśmy o miejsce na kampingu. Po Niemczech w dalszym ciągu jeździ mnóstwo kamperów i przyczep, prawie jak w lecie. 

Trasa jest rozpisana na 6 etapów i tak spokojnie w czwartek będziemy w Lo Monte, a póki co zdjęcie z wieżą w tle.