czwartek, 12 lutego 2026

12 luty - prawie walentynki - 15 tydzień

 

Tak wygląda radość z odzyskania ciepłej  Hiszpanii. Dziś po raz pierwszy w tym roku można było pojechać rowerem w krótkich spodenkach i tylko w bluzce. Mam nadzieję, że norweskie przeciw-wiatrowe i przeciw-deszczowe kurki na dobre pójdą do szafy.  Pojechaliśmy dziś na wycieczkę do Lo Pagan - razem 25 km. 
Wracając zatrzymaliśmy się w cukierni na kawę i coś słodkiego. Dziś jest tłusty czwartek, ale pączki w Hiszpanii nie są zbyt popularne, więc były rożki z ciasta francuskiego z nadzieniem. Słodkie i chrupiące. 
Pogoda na drugą połowę lutego zapowiada się dość dobrze, ma być w okolicach 20 stopni - zobaczymy. I mamy nadzieję, że dobra pogoda pozwoli nam zapomnieć o grudniowych i styczniowych chłodach.

czwartek, 25 grudnia 2025

25 grudnia Boże Narodzenie - 8 tydzień

No to się obijałam ponad miesiąc z pisaniem, ale nie chciało mi się ciągle pisać o wyprawach rowerowych po zakupy czy nad morze. W zasadzie w tym roku zmagamy się z bardzo zmienną pogodą, ale o tym później. Teraz święta!!

Na Wigilię byliśmy zaproszeni do znajomych mieszkających w apartamencie w Torreviecha. Było tak:

od lewej: piernik, makowiec i sernik. Wszystkie ciasta piekła Ela, a my też mieliśmy swój wkład bo przez całą Italię wieźliśmy polską mąkę do wypieków i inne składniki -  Ela piecze tylko ze sprawdzonych składników. 
Były też ryby, sałatki, kapusta z grzybami, zapiekanka rybna, kompot z suszonych owoców, tak tradycyjnie po polsku. I na koniec barszczyk z uszkami. 

A dziś pierwszy dzień świąt i padać zaczęło już w nocy i padało cały dzień.  Rano mieliśmy małą powódź w przedsionku, bo teren nierówny i trochę wody się zbiera przy większych deszczach. Przewidywania pokazywały 40 litrów na metr kwadratowy i jak mówią w Internecie to najbardziej deszczowe święta od 1931 roku, gdy spadło 100 litrów! Chcieliśmy pojechać rowerami zobaczyć ile wody jest w rambli, ale na dworze tylko 8 stopni i do tego zimny wiatr. Więc dziś siedzimy w ciepłej przyczepie i czekamy na ocieplenie. Jutro następna wizyta i zaproszenie tym razem na bigos i znów ma być przepyszny sernik. Bardzo lubimy miejscowe jedzonko, ale smaki dzieciństwa też mają swój urok, szczególnie w święta. 

Przez ten miesiąc mieliśmy kilka dni prawdziwie letnich, z temperaturami powyżej 20 stopni, były też dni z bardzo zimnym wiatrem z północy. Czasem padał deszcz i świeciło słońce jednocześnie, a przy południowych wiatrach zabierało malutkie plaże przy klifach. 

W zasadzie to bardzo nie narzekamy na pogodę, bo i tak jest lepiej niż w Polsce i do tego czyste powietrze, a jak trzeba jechać na zakupy, to mamy ze sobą wiatro-odporne norweskie kurtki, więc nie ma problemu. 
Przed nami jeszcze Nowy Rok i Święto Trzech Króli, które tu jest ważniejsze niż Boże Narodzenie. Może uda się pójść na paradę w mieście, o ile pogoda będzie łaskawa. 

sobota, 22 listopada 2025

22 listopada - 3 tydzień

Zimno nadeszło z północy. W Polsce w górach opady śniegu do pół metra, w reszcie kraju ujemne temperatury, a i u nas zimne powietrze daje o sobie znać. W nocy mieliśmy tylko 6 stopni, dziś nie będzie cieplej niż 15 w ciągu dnia. Polarne powietrze też przyniosło opady śniegu w północnych częściach Hiszpani - dobrze, że nie tu. Mamy nadzieję, że przyszły tydzień będzie cieplejszy, choć do końca nie ma co narzekać, bo mamy bezchmurne niebo i słońce przez cały dzień, a w przedsionku to nawet trzeba było otworzyć okna, bo jest za ciepło.

W tym tygodniu wreszcie mogłam pochodzić na ćwiczenia basenowe, ale cały następny tydzień basen będzie zamknięty. Tak wyglądają zrelaksowane babcie i jeden dziadek po godzinie fikania w wodzie. 
Przyszły tydzień będzie pod znakiem wycieczek rowerowych i spacerów do morza.

niedziela, 16 listopada 2025

16 listopada - 2 tydzień

Zamiast tygodniowych zaległości mam prawie dwutygodniową lukę w pisaniu. Ale po kolei: 4 listopada przyjechaliśmy do Lo Monte. Czekał na nas smaczny obiad - Ilona i Antek tym razem poczęstowali zmęczonych wędrowców posiłkiem. Potem ciężka praca przy rozbijaniu obozu, jak zwykle, zresztą. W piątek mieliśmy prawie wszystko przeniesione z kampera do przyczepy, wszystko oprócz lodówki. W tym roku czekała nas niespodzianka - lodówka w przyczepie powodowała zwarcie i brak prądu. Telefon do firmy serwisowej pozbawił nas złudzeń na szybki serwis - no cóż Hiszpania. W sumie czekaliśmy 10 dni i dopiero w piątek 14 dojechał majster. Lodówka działa i teraz można robić większe zakupy. W piątek był jeszcze wypad na rynek po oliwki - w tym roku są bardzo duże, mięsiste i oczywiście jak zwykle pyszne:

a potem Zenek się rozchorował, dostał trochę gorączki i solidny katar, a ja starałam się postawić go na nogi, bo od poniedziałku mieliśmy zapowiedzianą wizytę rodzinną. Karol z Moniką i młodszą córką, Lilą przylecieli do nas na prawie cały tydzień. Wynajęliśmy im domek na terenie kempingu, no ale wiadomo całe życie rodzinne toczyło się u nas. Młodzi jeździli sobie po okolicy oglądając domy, a ja opiekowałam się Lilką. Chodziliśmy codziennie na basen i to była największa atrakcja. Lila pływa jak mała żabka i w ogóle nie boi się wody. 
W piątek Lila namówiła tatę na basen, więc są zdjęcia. A w sobotę Monika zabrała wszystkich na prawdziwe  plażowanie - pogoda była wspaniała, pełne słońce i 25 stopni. Dziś już niestety wrócili do zimnej rzeczywistości w Polsce (6 stopni i deszcz), a my teraz odpoczywamy i cieszymy się, że u nas ciepło i słonecznie. 

niedziela, 2 listopada 2025

2 listopad - już Hiszpania

Jak zwykle pod koniec wycieczki zanika mi obowiązkowość w dokumentowaniu naszej podróży. Tak, że dziś podsumowanie kilku ostatnich dni.

We Francji trochę zmarzliśmy, solidnie nas przewiało, więc postanowiliśmy wcześniej pojechać gdzie jest ciepło. Od trzech dni jesteśmy w Marina d'Or i cieszymy się z ładnej pogody.

Byliśmy tu przejazdem już kilka razy, a miejsce jest świetne pod względem rowerowym - w każdą stronę można robić wycieczki, tak, że od trzech dni jeździmy na długie wyprawy do południa, a po południu odpoczywamy nabierając sił przed przyjazdem do Lo Monte. Na docelowym kempingu będziemy 4 listopada i potem będzie kilka intensywnych dni wypełnionych rozbijaniem obozu zimowego. 

A teraz trochę zdjęć z wycieczek: dwie wieże Torre del Rei, Torre de la Sal i latarnia morska

morze wyjątkowo spokojne, z przepięknymi kamieniami na plaży,
trochę otaczającej nas przyrody: granaty i oliwki
Oliwki są gotowe do zbiorów. W kilku miejscach widzieliśmy jak się to odbywa: pod drzewem rozścielana jest wielka płachta, a owoce strząsa się przy pomocy elektrycznych wstrząsarek. Potem pakują do worków lub skrzynek, no i potem możemy sobie kupić oliwę lub oliwki w słoiku. 
Jeszcze zdjęcie figi i wielgachnej juki, którą wypatrzyłam przy jednym z domów. Figa była w zasięgu ręki, więc pozwoliłam ją sobie zjeść. 
Trafiliśmy też na jedną wiejską drogę z "galerią sztuki". Jakiś miejscowy artysta wyżył się w malowaniu domów i płotów - tematyka albo religijna, albo krajoznawcza pewnie na zamówienie.
Pogoda w ostatnich dniach była doskonała, 25 stopni w dzień, słońce i prawie w ogóle nie było wiatru. Na Halloween zjechało się trochę Hiszpańskich rodzin, ale na kempingu było raczej spokojnie.
A dziś uczciliśmy urodziny Zenka smacznym tiramisu i dobra kawą w knajpce przy szlaku rowerowym. 
Jutro jeszcze zrobimy ostatnie zakupy, a we wtorek przyjazd na Pilar de la Horadada. Następna relacja pewnie będzie za tydzień, po rozłożeniu przyczepy.