Jak zwykle pod koniec wycieczki zanika mi obowiązkowość w dokumentowaniu naszej podróży. Tak, że dziś podsumowanie kilku ostatnich dni.
We Francji trochę zmarzliśmy, solidnie nas przewiało, więc postanowiliśmy wcześniej pojechać gdzie jest ciepło. Od trzech dni jesteśmy w Marina d'Or i cieszymy się z ładnej pogody.
Byliśmy tu przejazdem już kilka razy, a miejsce jest świetne pod względem rowerowym - w każdą stronę można robić wycieczki, tak, że od trzech dni jeździmy na długie wyprawy do południa, a po południu odpoczywamy nabierając sił przed przyjazdem do Lo Monte. Na docelowym kempingu będziemy 4 listopada i potem będzie kilka intensywnych dni wypełnionych rozbijaniem obozu zimowego.A teraz trochę zdjęć z wycieczek: dwie wieże Torre del Rei, Torre de la Sal i latarnia morska
morze wyjątkowo spokojne, z przepięknymi kamieniami na plaży,trochę otaczającej nas przyrody: granaty i oliwkiOliwki są gotowe do zbiorów. W kilku miejscach widzieliśmy jak się to odbywa: pod drzewem rozścielana jest wielka płachta, a owoce strząsa się przy pomocy elektrycznych wstrząsarek. Potem pakują do worków lub skrzynek, no i potem możemy sobie kupić oliwę lub oliwki w słoiku.
Jeszcze zdjęcie figi i wielgachnej juki, którą wypatrzyłam przy jednym z domów. Figa była w zasięgu ręki, więc pozwoliłam ją sobie zjeść.
Trafiliśmy też na jedną wiejską drogę z "galerią sztuki". Jakiś miejscowy artysta wyżył się w malowaniu domów i płotów - tematyka albo religijna, albo krajoznawcza pewnie na zamówienie.Pogoda w ostatnich dniach była doskonała, 25 stopni w dzień, słońce i prawie w ogóle nie było wiatru. Na Halloween zjechało się trochę Hiszpańskich rodzin, ale na kempingu było raczej spokojnie.A dziś uczciliśmy urodziny Zenka smacznym tiramisu i dobra kawą w knajpce przy szlaku rowerowym. Jutro jeszcze zrobimy ostatnie zakupy, a we wtorek przyjazd na Pilar de la Horadada. Następna relacja pewnie będzie za tydzień, po rozłożeniu przyczepy. 
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz