Ćwiczymy się w nic nie robieniu - tak jak większość okolicznych emerytów na kampingu. Choć dziś by stłumić wyrzuty sumienia, pojechaliśmy do sklepu oddalonego o 5 km by zrobić zakupy. Na obiad kupiliśmy hiszpańską wołowinkę na grila (zabiłem byka, cóż to dla mnie byk....) i teraz znów się byczymy (po tej wołowince, no i butelce dobrego winka). Pogoda robi się coraz bardziej hiszpańska, dziś biegałam w krótkich spodenkach i z krótkim rękawkiem, choć słońce jest takie troszkę zamglone.
Większość emerytów rezydujących tutaj wspomaga się elektrycznością w rowerach, ale dużo osób jeździ takimi pojazdami:
To jest wersja dwuosobowa, są też jedno osobowe, bardziej lub mniej komfortowe.
Młodsi próbują modele bardziej XXI wieczne.
My tradycyjnie na rowerkach.
poniedziałek, 22 lutego 2016
sobota, 20 lutego 2016
Zwiedzania ciąg dalszy - dziś była wycieczka na koniec drugiej plaży (patrz lokalizacja), razem 9,5 km w jedną stronę. Jest panorama całego miasta:
Pogoda nam dopisała, choć ciągle wieje dość zimny wiatr. Turystów całe mnóstwo, niektórzy w krótkich gatkach i japonkach, a inni w ciepłych kurtkach i czapkach wełnianych.
Plaże w Benidorm są dwie, a po środku skała, marina i stare miasto.
To widok na lewo - playa de Levante i prawo - playa de Poniente
a pośrodku coś dla turystów - Balcon de Mediterraneo
Benidorm był normalną wioską rybacką do lat 60-tych ubiegłego wieku, a potem zaczął się bum turystyczny i dziś jest na pierwszym miejscu w świecie jeśli chodzi o ilość drapaczy chmur na jednego mieszkańca. Razem jest ponad 350 budynków wyższych niż 12 pięter.
A to najwyższy - zwany Intempo - ma 200m wysokości. W zeszłym roku widzieliśmy go z drogi, a dziś, proszę w całej okazałości. A tam na górze to wiatr chyba głowę urywa!!!
Pogoda nam dopisała, choć ciągle wieje dość zimny wiatr. Turystów całe mnóstwo, niektórzy w krótkich gatkach i japonkach, a inni w ciepłych kurtkach i czapkach wełnianych.
Plaże w Benidorm są dwie, a po środku skała, marina i stare miasto.
To widok na lewo - playa de Levante i prawo - playa de Poniente
a pośrodku coś dla turystów - Balcon de Mediterraneo
Benidorm był normalną wioską rybacką do lat 60-tych ubiegłego wieku, a potem zaczął się bum turystyczny i dziś jest na pierwszym miejscu w świecie jeśli chodzi o ilość drapaczy chmur na jednego mieszkańca. Razem jest ponad 350 budynków wyższych niż 12 pięter.
A to najwyższy - zwany Intempo - ma 200m wysokości. W zeszłym roku widzieliśmy go z drogi, a dziś, proszę w całej okazałości. A tam na górze to wiatr chyba głowę urywa!!!
czwartek, 18 lutego 2016
Dziś przestało wiać, więc wybraliśmy się na wycieczkę rowerową na plażę. Tak wyglądają wieżowce przy plaży:
A tu zdjęcie penthouse na jednym z nich i zdjęcie jednego z ciekawszych architektonicznie
A tu zdjęcie penthouse na jednym z nich i zdjęcie jednego z ciekawszych architektonicznie
Wzdłuż całej drogi z kampingu do morza był jeden nieprzerwany ciąg butików na zmianę z restauracjami, barami, sklepikami z chińskimi pamiątkami. I wszystko to otwarte i pełne turystów! Ciekawa jestem (ale na pewno nie będziemy sprawdzać) jak to wygląda w pełni sezonu. Generalnie jest tu bardzo dużo Anglików, tradycyjnie spotyka się Holendrów i gdzie nie gdzie trafi się jakiś Francuz, natomiast prawie w ogóle nie ma Niemców. I chyba w Benidorm sezon trwa cały rok.
Dziś wycieczka skończyła się złapaniem gumy w zenkowym rowerze, tak więc musieliśmy wracać prawie 5 kilometrów na piechotę. Rower już naprawiony, jutro jak nie będzie padać, pojedziemy sobie w innym kierunku.
wtorek, 16 lutego 2016
Wróciłam do pisania. Ostatni tydzień był pod znakiem leczenia mojego przeziębienia, więc nie ruszaliśmy się z kampingu a i pogoda była taka trochę nie hiszpańska. Jak świeci słońce to można się opalać, ale wiatry są dość chłodne, to i najlepiej siedzieć w zaciszu.
Wczoraj przyjechaliśmy do Benidorm - to takie miasto na wybrzeżu Costa Blanca, przeważnie turystyczne. Jest tu chyba z 50 kampingów (w sezonie) i mnóstwo hoteli i apartamentowców. Istna Mekka dla turystów lubiących tłok. Objeździliśmy wszystkie 3 ACSI kampingi i odjechaliśmy z kwitkiem - wszystkie miejsca były na nich pozajmowane. Zdesperowani zaczęliśmy szukać miejsca na innych i okazało się, że znaleźliśmy kapming z ceną 15 euro, całkiem przyzwoity i chyba jedyny w okolicy na którym nie ma Niemców! Większość to Anglicy, a i jest też jeden kamper z Norwegii.
Dziś na niebie nie ma żadnej chmurki, słońce aż parzy, ale temperatura na zewnątrz tylko 15 stopni. W południe pojechaliśmy na szybkie zakupy w kurtkach, ale obok ludzie chodzili w krótkich spodenkach i bluzkach. Chcemy tu posiedzieć kilka dni, bo jest gdzie pojeździć rowerami. Cieplej ma się zrobić pod koniec tygodnia, więc więcej zdjęć będzie później. A dziś tylko kilka drapaczy chmur majaczących gdzieś na horyzoncie. Benidorm słynie z skyscraperów postawionych tuż przy plaży.
Wczoraj przyjechaliśmy do Benidorm - to takie miasto na wybrzeżu Costa Blanca, przeważnie turystyczne. Jest tu chyba z 50 kampingów (w sezonie) i mnóstwo hoteli i apartamentowców. Istna Mekka dla turystów lubiących tłok. Objeździliśmy wszystkie 3 ACSI kampingi i odjechaliśmy z kwitkiem - wszystkie miejsca były na nich pozajmowane. Zdesperowani zaczęliśmy szukać miejsca na innych i okazało się, że znaleźliśmy kapming z ceną 15 euro, całkiem przyzwoity i chyba jedyny w okolicy na którym nie ma Niemców! Większość to Anglicy, a i jest też jeden kamper z Norwegii.
Dziś na niebie nie ma żadnej chmurki, słońce aż parzy, ale temperatura na zewnątrz tylko 15 stopni. W południe pojechaliśmy na szybkie zakupy w kurtkach, ale obok ludzie chodzili w krótkich spodenkach i bluzkach. Chcemy tu posiedzieć kilka dni, bo jest gdzie pojeździć rowerami. Cieplej ma się zrobić pod koniec tygodnia, więc więcej zdjęć będzie później. A dziś tylko kilka drapaczy chmur majaczących gdzieś na horyzoncie. Benidorm słynie z skyscraperów postawionych tuż przy plaży.
niedziela, 7 lutego 2016
Pierwszy wyjazd w tym roku rozpoczęliśmy 5 lutego. Przez 3 dni przejechaliśmy 1500 km i jesteśmy już we Francji, w miasteczku Tournon-sur-Rhone.
Dziś po drodze, choć lało niemiłosiernie, widać było pierwsze kwitnące drzewa - pewnie dzikie śliwki. A na kempingu mamy stokrotki, fiołki i jakiś krzew też w kiściach kwiatów.
Po południu wyszło słońce i taki mieliśmy widok z kamperka.
Jutro będziemy już w Hiszpanii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)