sobota, 12 marca 2016

Dziś będzie taki misz-masz zdjęciowy, po wczorajszej wycieczce. Pojechaliśmy na drugi brzeg rzeki do mariny i po drodze zrobiłam trochę fotek.
A więc po kolei.
Na rzece urzęduje dość dużo ptactwa - kaczki (sic!)  w szuwarach, a kormorany i czapla w oczekiwaniu na lunch:
Napotkaliśmy też basztę obronną, ale to chyba współczesna budowla, tak dla turystów
Baszta stoi wśród nieużytków, choć ziemia przy rzece jest zagospodarowana. Jest dużo pól brokułowych i sadów pomarańczowych. Natrafiliśmy też na nowożytny akwedukt, choć nieczynny, bo jest tu dużo kanałów.
Mariny pilnuje stara łódź rybacka, a jachtów jest dość dużo, choć średniej wielkości.
Przy marinie widać całkiem nowe osiedle wieżowców, o tej porze prawie puste. pewnie w lecie jest tu więcej życia.
I jeszcze dwa zdjęcia z cypla (patrz lokalizacja) - jedno na daleki brzeg ze stadem mew pośrodku i drugie na plażę - jak widać są nawet są opalający się.

wtorek, 8 marca 2016

Zenek nie wytrzymał i postanowił rozbić przedsionek. Wczoraj akurat się przydał, bo w ciągu dnia trochę padało, a tak to i mogliśmy ugotować obiad na zewnątrz, ale pod dachem.
Tak wyglądamy z dodatkowymi 9 mkw.
Dziś wróciło słońce i choć termometr pokazuje 16 stopni, to znów można się opalać w krótkich majtkach.

poniedziałek, 7 marca 2016

Od dwóch dni jesteśmy w okolicy Guardamar del Segura. Segura to rzeka, która o dziwo jest pełna wody. Większość rzek i strumyków istnieje tu tylko teoretycznie - widać tylko wyschnięte koryta. Jak popatrzycie na mapę to widać szereg kanałów, którymi niestety płynie mnóstwo śmieci. W drodze na plażę natknęliśmy się na taki oto widoczek - większość to plastikowe butelki. Jak widać Hiszpanie muszą jeszcze popracować nad swoją wrażliwością ekologiczną.
Dobrze choć, że postawili tamę i nie płynie to do morza!
Plaża jest ładna i piaszczysta,
a w sobotę obserwowaliśmy początkujących surferów - chciałam ich sfotografować dwóch na raz, ale  co rusz to jeden się kąpał.
Jarek, zdjęcia dla Ciebie na zaostrzenie apetytu.
Dziś mamy deszcz, pierwszy od miesiąca i jest trochę zimno (tylko 12 stopni), ale od jutra ma być już coraz cieplej.

piątek, 4 marca 2016

I jeszcze jeden post, specjalnie dla Julki. Trafiliśmy w Alicante na uliczkę dla dzieciaczków. A wyglądało to tak:
Na każdym dużym grzybku siedział inny zwierzaczek, a do tych małych grzybków można było wejść. Zobacz jaki zdziwiony jest Pan Muchomor!

Dziś jeszcze kilka zdjęć z Alicante - widoki z zamku na miasto i morze:
Wypatrzyliśmy tez arenę do korridy
i Bazylikę de Santa Maria, którą odwiedziliśmy idąc na zamek. Bazylika jest duża, ale daleko jej do wspaniałych kościołów włoskich.
Dachy kamienic też są użytkowane i to nie tylko jako suszarnia do prania, a czasem jako miejsce na fiestę.
Pojechaliśmy dziś kawałek dalej, ale w okolicy nie ma żadnych słynnych atrakcji turystycznych, za to jest trochę rezerwatów przyrody. Jutro zaczynamy objazd rowerowy.