czwartek, 5 marca 2015

Viva la Espania!!!
Odpczywamy! Po 4 dniach jazdy i przejechaniu ponad 2000 km należy nam się dzień przerwy.
Wczoraj znów pogoda była paskudna, a najgorszy był silny wiatr - wieje zresztą i dziś, ale dziś mamy słońca pod dostatkiem, Troszkę później przejdziemy się do miasteczka, więc pod wieczór bedzie nowy wpis. Jesteśmy na Costa Brava w okolicy miasteczka Platja d'Aro niedaleko Palamos.

Wczoraj zaobserwowaliśmy pierwsze objawy wiosny: kwitnace drzewa owocowe na poboczu drogi:
I jeszcze zdjęcie wieczornego morza:
plaża ładna, na razie brak ochotników do pływania..

wtorek, 3 marca 2015

Salut, ça va?
Jesteśmy już we Francji - koguty górą!!!
Pogoda nam się znacznie poprawiła, dziś było 16 stopni, nie padało i cały dzień było słonecznie.
Jesteśmy w miasteczku Tournon, 100 km poniżej Lyon'u. Kamping położony nad samym Rodanem - co widać na zdjęciu
a obok zacumowana jest Księżniczka Prowansji, którą pracowicie odnawiają na nowy sezon.
Jak widać zieleni jeszcze mało, ale gdy przejeżdżaliśmy przez miasteczko, to widziałam już palmy.
Na kampingu same emeryty, takie z balkonikami także - Zenek patrzy i mówi, że my tak będziemy wyglądać za jakieś 15 lat. Oczywiście tak będziemy wyglądali na kampingach, a nie siedząc w domu!!!!

poniedziałek, 2 marca 2015

Sezon turystczny 2015 ogłaszam za otwarty!!!!!!
Wczoraj ruszyliśmy w kierunku Hiszpanii, a dziś wieczorem jesteśmy na granicy niemiecko-francuskiej. Pogoda taka marcowa - prawdziwie jak w garncu: wczoraj był deszcz, deszcz ze śniegiem i silne mgły, dziś był deszcz, deszcz ze śniegiem, grad, silny wiatr, a czasem słońce tak przygrzewało, że włączaliśmy klimę w samochodzie. Wczoraj na stellplatz-u było aż 5 kamperów - widać niemcom pogoda zupełnie nie przeszkadza w zwiedzaniu kraju. Dziś na postoju tylko 2 kampery, więc nie czujemy się wyobcowani.
Jutro będziemy jechać po francuskiej stronie i ma być troszkę cieplej. W Hiszpani powinniśmy być już w środę. Cieszymy sie na ciepłe powietrze, słońce i ładne plaże.

sobota, 25 października 2014

Po południu powiało i od razu na jeziorze zaroiło się od surferów i żaglówek.
Jarek:
i kaczki, które tez się wyroiły
A na koniec zdjęcie palm z kampingu.
Dziś już sobota i jesteśmy coraz bliżej domu. Ale po kolei: w środę rano obudził nas wiatr i szumiące morze zapowiadające zmianę pogody. Morze na lewo wyglądało tak:                                                                         a na prawo tak:
Wiało na 5 w skali beauforta i nawet znaleźli się śmiałkowie do surfowania. Potem wiatr rozgonił chmury i do końca dnia było ładnie. Pod wieczór znów się zachmurzyło, a w nocy mieliśmy burzę z piorunami.
Pani w recepcji melancholijnie stwierdziła, że to już koniec lata, więc pod wieczór spakowaliśmy się i rano w czwartek ruszyliśmy w kierunku Gardy. Jadąc na północ obserwowaliśmy malutki skrawek błękitnego nieba, który powiększał się wraz z pokonywanymi kilometrami. W okolicach Modeny znów mieliśmy lato w pełni. Kampingi na południu Gardy w dalszym ciągu zapełnione, więc po zrobieniu zakupów ruszyliśmy do Torbole - Jarek z nadzieją, że jeszcze sobie popływa na Gardzie.
Pogoda ładna, choć dziś trochę chłodniej niż wczoraj. Po jeziorze pływają statki, 
surferów jak na lekarstwo (Jarkowi udało się trochę poślizgać), w miasteczku co piąty sklep otwarty, bo turystów coraz mniej. My też jutro ruszamy do domu, tak, że we wtorek będziemy spać we własnym domu.