wtorek, 10 marca 2015

Pojeździliśmy dziś na rowerach. Rano było trochę chłodniej, ale w południe niebo całkowicie się rozpogodziło i znów mamy powyżej 20 stopni. Pojechaliśmy do miasteczka po pomarańcze i udało mi się zrobić trochę zdjęć:
to jedna z maleńkich plaż, które można spotkać wzdłuż wybrzeża
to widok w drugą stronę - pokazuje zatoczki i kamieniste poszarpane brzegi
oraz miasteczko rozświetlone słońcem
Jest też akcent przyrodniczy:
kwitnąca lawenda i czapla

poniedziałek, 9 marca 2015

Rano pojechaliśmy rowerami do miasteczka - ok 3,5 km - po świeże warzywa do obiadu. Miasteczko malutkie, w porcie trochę kutrów rybackich i kilka bardziej turystycznych jednostek. Zrobiłam zdjęcie pięknego żaglowca
i Zenka na tle portu
Kupiliśmy też pomarańcze - cena taka jak u nas, ale za to smak o niebo lepszy!!!! Słodkie i soczyste - pychotka.

sobota, 7 marca 2015

Dziś mamy prawdziwe lato - jest 21 stopni w cieniu, słońce świeci cały czas i ustał wiatr. Poszliśmy na druga plażę - też jest kamienista i raczej nie nastraja do plażowania.
Dobrze, że nie musimy tu być w czasie sezonu, bo już oczyma wyobaźni widzę te tłumy turystów próbujących się tu opalać!
A dziś byłam sama 
nie licząc "pociągu" gąsienic, na które natknęliśmy się na okolicznych skałkach - ciekawe, gdzie tak sobie wędrowały???
Pospacerowaliśmy sobie po okolicy i najwięcj jest tu kamieni i praktycznie gleby nie ma wcale. W okolicy przeważają gaje oliwne i winnice, ale zarówno  oliwki jak i winogrona lubią kamieniste podłoże. A czerwone wino hiszpańskie jest smaczne, przynajmniej to, które do tej pory spróbowaliśmy.
I na koniec zdjęcie sąsiedniej hacjendy - domek na wzgórzu z pięknym widokiem na morze.

piątek, 6 marca 2015

Dojechaliśmy do Ametlla de Mar - jakieś 50 km poniżej Tarragony. Pogoda dziś cały dzień słoneczna i zrobiło się cieplej. Po przyjechaniu na kamping przebrałam się w krótkie spodenki i wystawiłam blade nogi na promienie słoneczne. Hurra, nareszcie ciepło!!! Po rozbiciu obozu i zjedzeniu obiadu poszliśmy nad morze - jedna z plaż należących do kampingu jest kamienista i otoczona skałami. Drugą oglądniemy jutro.
Fale dziś duże, bo  dalszym ciągu wieje wiatr.
Ciepłoty wody też nie sprawdzaliśmy, bo czekamy na piękną piaszczystą plażę, którą można by było wędrować w siną dal......zbierać muszelki...... i moczyć nogi w słonej wodzie.....
Jutro zaczynamy zwiedzać okolice - pieszo i rowerami. Do miasteczka jest ok 4 km i choć  droga jest zróżnicowana, tzn zjazdy w dół i podjazdy pod górę -  to dla nas pikuś, bo mamy elektryczne wspomaganie w naszych rowerkach.

czwartek, 5 marca 2015

Dziś odpoczywaliśmy. Przed południem był wypad do miasteczka - kupiliśmy chleb i i dwie butelki miejscowego czerwonego wina. Miasteczko typowo wczasowe, hotele, kampingi, pełno sklepów butików - w większości pozamykanych.
Ale za to mają fajne rondo: ruiny pewnie rzymskie, człowiek współczesny i można jeździć w kółko.
W miasteczku na sklepach napisy "gawarim po ruski"i nawet postawili prawosławny chram do modlitw, ale jak tak dalej sytuacja na wschodzie będzie się rozwijać, to dużo nowych ruskich za granicę nie pojedzie.
Na koniec jeszcze oznaki wiosny - kilka kwitnących kwiatów - nawet irysy są już w pełni sezonu
Oraz widok z kampingu na okoliczne miasteczko.
Jutro mamy do pokonania ok 260 km i jeśli miejsce będzie fajne to zostaniemy kilka dni, powczasujemy i zaplanujemy zwiedzanie na następne tygodnie.