Skończyła nam się malownicza trasa Rv 17 i dziś pożegnaliśmy północne fiordy.
Takich widoczków jak powyżej chyba już nie będzie, ale może trafią się jakieś inne.
Jechaliśmy dzisiaj dużo przez rejony rolnicze i Norwedzy są jeszcze przed żniwami. Większość zbóż jest już gotowa do ścięcia, ale były też takie nie do końca dojrzałe. To prawie dwa miesiące opóźnienia w porównaniu z nami.
Zjeżdżamy już ostro na dół i trochę żal, że to już koniec przygody. Z drugiej strony cieszymy się na spotkanie z wnuczkami.
sobota, 10 sierpnia 2019
32 suplement. Hansen Trading and Camping
Dodatek do wczorajszego wpisu.
Wieczorem wróciło słońce i zaraz potem wrócił Zenek z połowów i przyniósł mnóstwo roboty
Są dwa dorsze i osiem czarniaków - razem 3,5 kg po filetowaniu. Znów będzie na kilka dobrych obiadów!!!!
Od rana mamy słońce i od razu zrobiło się przyjemniej. Taki widok mieliśmy przy śniadaniu
Wieczorem wróciło słońce i zaraz potem wrócił Zenek z połowów i przyniósł mnóstwo roboty
Są dwa dorsze i osiem czarniaków - razem 3,5 kg po filetowaniu. Znów będzie na kilka dobrych obiadów!!!!
Od rana mamy słońce i od razu zrobiło się przyjemniej. Taki widok mieliśmy przy śniadaniu
piątek, 9 sierpnia 2019
32. Steinmo Biloparkering - Hansen Trading and Camping
Ktoś nam zajumał dziś słońce, cały dzień mamy pochmurny i po wczorajszym upale prawie 30 stopni dziś tylko 17. Ale nie narzekamy, bo i tak pogoda do tej pory była świetna.
Pokonaliśmy dzisiaj trasę około 100 km z dwiema przeprawami promowymi: Anddalsvag - Horn oraz Vennesund - Holm.
Anddalsvag to tylko przystań, przed którą jest taki znak,
jedno gospodarstwo i chyba "remontowa końcówka fiordu" w której stoi jeden zardzewiały kuter, jakiś prom i fragmenty basenów dla łososi.
A w Vannesund wypatrzyłam takiego oto Goldwinga z przyczepką i domki na palach - z tarasu można by łowić ryby, gdyby nie to, że co chwilę przepływa tu prom i płoszy wszystkie.
Tak ogólnie to dużo motocyklistów i rowerzystów można spotkać na drogach. Jadąc tunelami zawsze uważaliśmy, czy przypadkiem nie zabłąkał się jakiś rowerzysta, bo nie wszystkie tunele mają objazdy starymi traktami.
Przystań Holm to też kilka domków zaledwie, choć jest też i kościółek.
A dziś ostatni już nocleg nad fiordem, bo od jutra wjeżdżamy w interior i woda będzie tylko w słodkiej postaci. Może trafimy wreszcie na jakiś wodospad, bo jak do tej pory to porządnego jeszcze nie widzieliśmy.
Pokonaliśmy dzisiaj trasę około 100 km z dwiema przeprawami promowymi: Anddalsvag - Horn oraz Vennesund - Holm.
Anddalsvag to tylko przystań, przed którą jest taki znak,
jedno gospodarstwo i chyba "remontowa końcówka fiordu" w której stoi jeden zardzewiały kuter, jakiś prom i fragmenty basenów dla łososi.
A w Vannesund wypatrzyłam takiego oto Goldwinga z przyczepką i domki na palach - z tarasu można by łowić ryby, gdyby nie to, że co chwilę przepływa tu prom i płoszy wszystkie.
Tak ogólnie to dużo motocyklistów i rowerzystów można spotkać na drogach. Jadąc tunelami zawsze uważaliśmy, czy przypadkiem nie zabłąkał się jakiś rowerzysta, bo nie wszystkie tunele mają objazdy starymi traktami.
Przystań Holm to też kilka domków zaledwie, choć jest też i kościółek.
czwartek, 8 sierpnia 2019
31. Flostrand - Steinmo Biloparkering
Kolejny dzień podróży - na początek pojechaliśmy drogą po drugiej stronie fiordu nad którym nocowaliśmy i jest zdjęcie miejsca przy skałach gdzie nocowaliśmy.
Dziś też mieliśmy dwie przeprawy promowe Nesna - Levang i Tjøta - Forvik oraz trochę czekania w porcie. W Nesna był taki "tłok", że aż jeden z promów musiał czekać na zwolnienie miejsca przy nabrzeżu.
A obok przybił pływający ambulans, który przywiózł chorego drogą wodną - chyba szybszą w transporcie niż drogowa.
Warto tu przyjechać dla takich widoków
Dziś też mieliśmy dwie przeprawy promowe Nesna - Levang i Tjøta - Forvik oraz trochę czekania w porcie. W Nesna był taki "tłok", że aż jeden z promów musiał czekać na zwolnienie miejsca przy nabrzeżu.
A obok przybił pływający ambulans, który przywiózł chorego drogą wodną - chyba szybszą w transporcie niż drogowa.
Warto tu przyjechać dla takich widoków
I jeszcze ciekawostka: najwięcej pracy w Norwegii mają chyba elektrycy. Prąd jest doprowadzany tu do najmniejszj chatki czy szopy. A między wyspami to kable biegną pod wodą i miejsca gdzie są topione oznaczają takimi tabliczkami.
I na dobranoc zdjęcie zachodu słońca - po raz pierwszy w tej wyprawie udało się zobaczyć taki ładny obrazek.
środa, 7 sierpnia 2019
30. Holand Rastplas - Flostrand
Wczoraj zapadła decyzja, że pojedziemy dalej drogą Rv 17. Jest tak urodziwa, że trzeba ją jeszcze raz przejechać.
Dziś mieliśmy 2 przeprawy promowe: Ågskardet - Forøy i Jektvik - Kilboghamn.
Pierwsza kosztowała 121, a druga 290 NOK. Drogo, ale przyjemnie, szczególnie, że pogoda dziś jest przepiękna: cieplutko, słonecznie i słaby wiatr. Na drugi prom przyjechaliśmy na styk, pani sprzedała nam bilet i zostaliśmy na przystani, bo prom ⛴ był pełen.
No to był czas na kawę, pierniczka i pochodzenie po okolicznych skałach. Tak wygląda kamperek w oczekiwaniu na transport.
W wodzie, przy brzegu jest pełno życia - wypatrzyłam i meduzy i rozgwiazdy.
Znów przekroczyliśmy krąg polarny tym razem płynąc - a na zdjęciu jest globus dla turystów, by wiedzieli, że to już.
Rv 17 jest też pełen tuneli i dziś jechaliśmy najdłuższym, ponad 7,5 km.
Stanęliśmy na nowozbudowanym parkingu, który jest ładniejszy niż niejeden kemping. Plus jest taki, że za free, i choć oprócz kosza na śmieci nie ma innych urządzeń, to nam to nie przeszkadza - solary wreszcie na siebie zapracują, a dają radę ładować elektronikę i zasilać tv.
I obiad był w takich okolicznościach przyrody.
Dziś mieliśmy 2 przeprawy promowe: Ågskardet - Forøy i Jektvik - Kilboghamn.
Pierwsza kosztowała 121, a druga 290 NOK. Drogo, ale przyjemnie, szczególnie, że pogoda dziś jest przepiękna: cieplutko, słonecznie i słaby wiatr. Na drugi prom przyjechaliśmy na styk, pani sprzedała nam bilet i zostaliśmy na przystani, bo prom ⛴ był pełen.
No to był czas na kawę, pierniczka i pochodzenie po okolicznych skałach. Tak wygląda kamperek w oczekiwaniu na transport.
W wodzie, przy brzegu jest pełno życia - wypatrzyłam i meduzy i rozgwiazdy.
Znów przekroczyliśmy krąg polarny tym razem płynąc - a na zdjęciu jest globus dla turystów, by wiedzieli, że to już.
Rv 17 jest też pełen tuneli i dziś jechaliśmy najdłuższym, ponad 7,5 km.
Stanęliśmy na nowozbudowanym parkingu, który jest ładniejszy niż niejeden kemping. Plus jest taki, że za free, i choć oprócz kosza na śmieci nie ma innych urządzeń, to nam to nie przeszkadza - solary wreszcie na siebie zapracują, a dają radę ładować elektronikę i zasilać tv.
I obiad był w takich okolicznościach przyrody.
Subskrybuj:
Posty (Atom)