Wczoraj pojechaliśmy na wycieczkę do Elche pooglądać słynne palmy w gaju palmowym. Jak podaje Internet w sumie jest ich tam około pół miliona, choć nie udało nam się ich policzyć (hahaha). Są to głównie palmy daktylowe, a daktyl jest ulubionym owocem elcheńczyków!
Palmy są duże i małe, zgromadzone w kilku miejscach na terenie starej części miasta. Pierwsze ponoć były sadzone jeszcze za Kartagińczyków, a potem Rzymianie kontynuowali ich uprawę, ale to Muzułmanie ją udoskonalili i zbudowali system irygacyjny. W średniowieczu gaj palmowy został objęty ochroną ówczesnego państwa i tak jest do dziś. Niektóre z palm mają fantazyjne kształty i swoje nazwy, np El Candelabra czy La palmera de Don Diego. Wikipedia podaje, że palmy żyją od 250 do 300 lat, więc jest to to pewnie z dziesiąte pokolenie licząc od czasów rzymskich.Oprócz palm w ogrodach można spotkać neo-arabskie budowle, ale to już raczej współczesna twórczośćChcieliśmy także odwiedzić Bazylikę Santa Maria, niestety była zamknięta, więc tylko obeszliśmy ją dookoła i choć można było wdrapać się na wieżę, to brak było chętnych. Ech, emeryci!piątek, 19 stycznia 2024
15. tydzień - Elche
poniedziałek, 15 stycznia 2024
15. tydzień - paella marisco
Wczoraj się odważyłam ugotować na niedzielny obiad hiszpańskie danie - paella marisco. Ilonie i Antkowi smakowała, mi też, a ponieważ zrobiłam trochę za dużo, to sąsiadka obok została poczęstowana i też mówiła, że była dobra.
Danie jest dość łatwe w gotowaniu i de facto robi się samo, ale trochę trwają przygotowania - trzeba było wymoczyć sercówki w solonej wodzie oraz oczyścić małże i krewetki i pokroić kalmary.. Potem szybkie smażenie owoców morza i gotowanie ryżu - na początku tylko z drobno pokrojoną papryką i groszkiem, a w połowie gotowania dodałam wszystkie wcześniej usmażone krewetki i kalmary, dodałam muszelki, a górę ozdobiłam gotowanymi krewetkami i przykryłam pokrywką, by smaki razem się połączyły.Zenek i tym razem się nie skusił na taki pyszny obiadek, no więc dostał makaron z grillowaną rybką i niech żałuje.
A na deser zjedliśmy też owoce, tym razem te prawdziwe na słodko z dodatkiem bitej śmietany i galaretki pomarańczowej. Mniam.W tym tygodniu przyszło do nas trochę ciepła, ostatnia noc była już bez dodatkowego grzania, a w dzień pomimo zachmurzenia było dość ciepło. Temperatury mają być w okolicach 20 stopni i bardzo się cieszymy, bo zimy nie lubimy. Tak wygląda końcówka stycznia wg prognoz.czwartek, 11 stycznia 2024
14. tydzień - styczniowa rzeczywistość
Dziś będzie trochę o pogodzie. Od czasu jak tu przyjechaliśmy na początku października deszcz padał może z 5 razy - z czego trzy były w ostatnim tygodniu. Malutkie opady i to na dodatek w nocy. Dnie są przeważnie słoneczne, rzadko kiedy na niebie są chmury, a co za tym idzie czasem noce są dość zimne - bywa i tylko 3-4 stopnie. Mieliśmy kilka nocy pod koniec grudnia i teraz w styczniu z taką temperaturą, ale piecyk w przyczepie daje radę i nawet nie trzeba się specjalnie opatulać do spania. Około godziny 9 rano mamy już nagrzane od słońca w przedsionku, tak że można usiąść na zewnątrz i zjeść śniadanie. Ostatnio mieliśmy trochę zimnych wiatrów i nie co dzień udaje nam się pojeździć rowerami, bo jak jest zimno, to nie ma frajdy. Dobrze natomiast sprawdzają się nam norweskie kurtki, bo wiatr przez nie nie przenika i jak trzeba jechać do sklepu to dają radę osłonić nawet przed silnym wiatrem.
Pomimo tego, że mamy zimę, wegetacja na polach nie ustaje. W drodze do sklepów mijamy wielgachne pole selera naciowego i sekcja przy drodze była obsadzona malutkimi sadzonkami na początku października, a teraz zbierają już gotowe do sprzedaży rozety selera - czyli wystarczyły 3 miesiące do zbiorów. Następne sekcje tego pola będą wycinane pewnie za miesiąc, a miejsce już uprzątnięte znów zostanie obsadzone. W ten sposób z jednego pola można zrobić co najmniej 3 zbiory w roku. Seler naciowy jest tu bardzo popularny, natomiast bulwę selera korzeniowego można czasem kupić na rynku, bo w marketach nie ma.
Ciekawa jest także wegetacja palm, które rosną tu jako drzewa ozdobne przy drogach. Na jednym skwerku można spotkać palmy w różnych stadiach kwitnienia i owocowania.
Zdjęcia zrobiłam chodząc pomiędzy tymi palmami.Te niby miotełki to zalążki przyszłych owocówPotem rosną i najpierw są zielone, a póżniej brązowe
Po lekkim uschnięciu przypominają daktyle, które można kupić w sklepach ale są o wiele mniejsze.Mają duże pestki i mało miąższu, ale i tak są przysmakiem dla papużek, które oblatują okoliczne palmy w większych grupach.Trudno jest zrobić dobre zdjęcie papudze na palmie, bo są prawie niewidoczne i bardzo płochliwe.
niedziela, 7 stycznia 2024
13. tydzień - przybycie Trzech Króli
Święta bożonarodzeniowe powoli się kończą - dla Hiszpanów tradycyjnie świętem Trzech Króli i dopiero wtedy dzieci dostają swoje prezenty. Dzień przed świętem Trzech Króli każda mieścina organizuje uroczysty przejazd platformy z królami oraz są występy lokalnych grup tanecznych, więc i w Pilar jest co rok taka atrakcja. Rok temu byliśmy w Torrevieja, a w tym roku mamy tylko rowerki, więc pojechaliśmy do miasteczka, bo blisko. Występy zaczęły się z prawie godzinnym opóźnieniem, ale tu to normalka. Dobrze, że ustawiliśmy się w osłoniętym miejscu, bo wiatr od dwóch dni dmucha solidnie.
poniedziałek, 1 stycznia 2024
13. tydzień - Nowy Rok!
2023 pożegnaliśmy bez żalu przepyszną kolacją przy grillu. Grudzień można nazwać miesiącem biesiadowania, a w konsekwencji tego styczeń pewnie będzie miesiącem ćwiczeń fizycznych, by co nieco zgubić z nabytego sadełka!
W restauracji kampingowej była zabawa sylwestrowa i dość głośny zespół dyskretnie przygrywał i nam, ale generalnie na kampingu spokojnie - większość emerytów wybrała ciepłe łóżko zamiast sylwestrowych ekscesów.
A w sieci znalazłam fajne życzenia na Nowy Rok, to się z Wami podzielę.
Teraz czekamy na lepsze czasy dla ojczyzny, a dla nas życzymy sobie dużo fajnych wyjazdów.




































