Worek pomarańczy (ponad 5 kg) za niecałe 2 euro to jest to!!!!
Zrobiliśmy dziś przegląd cen w sklepie - żywność jest tu trochę droższa niż w Polsce, ale jest taniej niż na przykład we Włoszech. I znów nic nie wyjdzie z odchudzania :(
Dziś będzie trochę zdjęć przyrodniczych.
Plaże w Marina d'Or i w następnym miasteczku są piaszczyste i dobrze utrzymane.
Co kilkadziesiąt metrów można spotkać słonia, oczywiście szczęśliwego z podniesioną trąbą.... a na końcu trąby wystaje prysznic!
Ciekawe, czy uruchamia się na fotokomórkę, czy trzeba ciągnąć za ucho? Nie było chętnych do eksperymentów, niestety.
Trafiliśmy też do ogrodu w środku miasta z kaktusami, starymi okazami drzewek oliwnych
śmiesznymi postaciami
i smokami (to dla Julki zdjęcia)
oraz ze sztuczną rzeką pełną wypasionych kolorowych karpi (te są autentycznie żywe)
kaczek i łabędzi oraz z wodospadem, którego pilnuje brodaty troll (po lewej)
Mały żółwik wspinający się na skałkę i pawie też są żywe, a nie z gipsu
W ogrodzie rośnie drzewo, jak na razie bez liści, które ma śliczne czerwono-pomarańczowe kwiaty; widać też zeszłoroczne strąki.
I na koniec malutkie draceny (albo yuki) wyrastające z wysokiego na 3 metry "drzewa"
Dziś po południu mamy troszkę chłodniej - tylko 16 stopni i słońce od czasu do czasu, bo po niebie chodzą chmury.
sobota, 14 marca 2015
piątek, 13 marca 2015
Zrobiliśmy dziś rekonesans po okolicy i okazało się, że trafiliśmy do "miasteczka wakacji" Marina d'Or. Przepis na takie miasteczko jest następujący:
- wybierz pas wybrzeża z ładną plażą, najlepiej piaszczystą
- wytycz ulice równoległe do brzegu morza, obsadź ulice palmami
- postaw wielkie hotele i apartamentowce pomiędzy ulicami
- wybuduj tyle barów, restauracji, pizzerii, kafejek, butików, sklepów z pamiątkami ile się da
- nie zapomnij o milusińskich - zrób co kawałek place zabaw i ogrody
- pamiętaj też o basenach, centrach spa - nie wszyscy lubią kąpać się w morzu, kortach tenisowych...
i na koniec znajdź chętnych na te wszystkie atrakcje.
Poniżej jest link do zdjęć, których nie udało mi się zrobić:
http://www.marinador.com/en/discover-the-new-marina-dor-in-15-images
A teraz moje fotki:
Wczoraj, gdy zjechaliśmy z głównej drogi przywitała nas taka budowla pośrodku ronda
- wybierz pas wybrzeża z ładną plażą, najlepiej piaszczystą
- wytycz ulice równoległe do brzegu morza, obsadź ulice palmami
- postaw wielkie hotele i apartamentowce pomiędzy ulicami
- wybuduj tyle barów, restauracji, pizzerii, kafejek, butików, sklepów z pamiątkami ile się da
- nie zapomnij o milusińskich - zrób co kawałek place zabaw i ogrody
- pamiętaj też o basenach, centrach spa - nie wszyscy lubią kąpać się w morzu, kortach tenisowych...
i na koniec znajdź chętnych na te wszystkie atrakcje.
Poniżej jest link do zdjęć, których nie udało mi się zrobić:
http://www.marinador.com/en/discover-the-new-marina-dor-in-15-images
A teraz moje fotki:
Wczoraj, gdy zjechaliśmy z głównej drogi przywitała nas taka budowla pośrodku ronda
i na pewno jest dość charakterystycznym punktem stojącym na końcu miasta wakacji.
Początek miasta jest w tej samej wizji artystycznej:
a pomiędzy ulice ozdobione milionem światełek - i tylko szkoda, że jeszcze przed sezonem i nikt ich dla nas nie zaświeci.
Ulice są puste, gdzie niegdzie snują się przedsezonowi turyści i tylko widać ludzi pielęgnujących zieleń - jak widać ulice już są obsadzone kwiatami
i nawet na skwerkach można spotkać pomarańcze
Wycieczka rowerowa udała się (ok 16 km tym razem autentycznie po płaskim) i fajnie się jeździło, bo na ulicach i chodnikach nie było ani samochodów ani ludzi.
czwartek, 12 marca 2015
Od dwóch dni mamy kompletnie bezchmurne i niebieściutkie niebo. Wczoraj w ciągu dnia było powyżej 20 stopni, ale ranki i wieczory są jeszcze chłodnawe - jak na standarty południowe, oczywiście. Dziś pojechaliśmy dalej i teraz zainstalowaliśmy się na kampingu:
Jesteśmy powyżej Castellon de la Plana na wybrzeżu o mauretańskiej nazwie Costa del Azahar.
Morze wygląda tak:
i plaża nawet miejscami jest piaszczysta. Ale głównie to są kamienie, doskonale oszlifowane przez morze.
Jadąc tu mijaliśmy gaje pomarńczowe - próbowałam zrobić jakieś przyzwoite zdjęcie, ale Zenek jechał za szybko i tylko to mi się udało. Pomarańcze sprzedają na każdej stacji benzynowej, oraz w przydrożnych tymczasowych stoiskach. Za kilka euro można kupić cały worek.
Kamping jest zapełniony w ok 70%, ma czynne baseny, fajną restaurację i program dla gości. Dziś na przykład jest w menu paella z grilowanym mięsem, a po południu bingo - karty do gry i wygrane za darmo. Jutro będzie można popróbować różnych tapas do muzyki na żywo.
Zobaczymy co ciekawego będzie w przyszłym tygodniu.
Po prawej widać naszego kamperka, parcelę mamy dość dużą, a za sąsiadów Francuzów, Niemców i Anglików. Jutro ruszamy rowerami na zwiedzanie okolic, więc będzie świeża porcja zdjęć.
Jesteśmy powyżej Castellon de la Plana na wybrzeżu o mauretańskiej nazwie Costa del Azahar.
Morze wygląda tak:
i plaża nawet miejscami jest piaszczysta. Ale głównie to są kamienie, doskonale oszlifowane przez morze.
Jadąc tu mijaliśmy gaje pomarńczowe - próbowałam zrobić jakieś przyzwoite zdjęcie, ale Zenek jechał za szybko i tylko to mi się udało. Pomarańcze sprzedają na każdej stacji benzynowej, oraz w przydrożnych tymczasowych stoiskach. Za kilka euro można kupić cały worek.
Kamping jest zapełniony w ok 70%, ma czynne baseny, fajną restaurację i program dla gości. Dziś na przykład jest w menu paella z grilowanym mięsem, a po południu bingo - karty do gry i wygrane za darmo. Jutro będzie można popróbować różnych tapas do muzyki na żywo.
Zobaczymy co ciekawego będzie w przyszłym tygodniu.
Po prawej widać naszego kamperka, parcelę mamy dość dużą, a za sąsiadów Francuzów, Niemców i Anglików. Jutro ruszamy rowerami na zwiedzanie okolic, więc będzie świeża porcja zdjęć.
wtorek, 10 marca 2015
Pojeździliśmy dziś na rowerach. Rano było trochę chłodniej, ale w południe niebo całkowicie się rozpogodziło i znów mamy powyżej 20 stopni. Pojechaliśmy do miasteczka po pomarańcze i udało mi się zrobić trochę zdjęć:
to jedna z maleńkich plaż, które można spotkać wzdłuż wybrzeża
to widok w drugą stronę - pokazuje zatoczki i kamieniste poszarpane brzegi
oraz miasteczko rozświetlone słońcem

to jedna z maleńkich plaż, które można spotkać wzdłuż wybrzeża
to widok w drugą stronę - pokazuje zatoczki i kamieniste poszarpane brzegi
oraz miasteczko rozświetlone słońcem
Jest też akcent przyrodniczy:
kwitnąca lawenda i czapla
poniedziałek, 9 marca 2015
Rano pojechaliśmy rowerami do miasteczka - ok 3,5 km - po świeże warzywa do obiadu. Miasteczko malutkie, w porcie trochę kutrów rybackich i kilka bardziej turystycznych jednostek. Zrobiłam zdjęcie pięknego żaglowca
i Zenka na tle portu
Kupiliśmy też pomarańcze - cena taka jak u nas, ale za to smak o niebo lepszy!!!! Słodkie i soczyste - pychotka.
i Zenka na tle portu
Kupiliśmy też pomarańcze - cena taka jak u nas, ale za to smak o niebo lepszy!!!! Słodkie i soczyste - pychotka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)