Ostatnim kempingiem w Portugalii był kemping Costa Nova, koło miasteczka o tej samej nazwie. Kemping fajny, bo trawiasty, ale internet był tylko w barze i słabej jakości - dlatego relacja z miasteczka dopiero dziś.
Costa Nova można nazwać miasteczkiem w paski. Większość domów jest pomalowana albo w paski pionowe, albo w poziome, choć niektóre mają i takie i takie. Całość wygląda wspaniale - no to popatrzcie sobie na zdjęcia
Oprócz tych paskowanych można znaleźć inne, też dwukolorowe z ozdobnymi dachami
Przystań dla łodzi rybackich trochę przypominała te weneckie - pomosty są ruchome, zaczepione na palach ze względu na przypływy i odpływy choć przystań jest nad rzeką Aveiro, a nie nad oceanem.
Całe miasteczko jest położone na przesmyku pomiędzy rzeką a oceanem, więc z każdej strony widać wodę. Poniżej jeszcze jeden pomost, taki bardziej "roboczy" i widok na port.
Pojechaliśmy jeszcze do latarni morskiej - zdjęcie od strony lądu i plaży, która jest szeroka, a piasku można by używać do klepsydr, taki jest drobniutki i czysty.
Koło latarni jest wjazd na prawie kilometrowy cypel chroniący ujście rzeki przed sztormami, a na końcu cypla przywitały nas uśmiechnięte buźki
Wracając odkryliśmy uliczkę, z domkami wyglądającymi jak dla dzieci
Miasteczko jest prześliczne i na pewno warte odwiedzenia.
niedziela, 22 maja 2016
środa, 18 maja 2016
A oto Fatima - pierwsze zdjęcie od strony kościoła Św. Trójcy, a drugie z trochę bardziej bliska
Plac przed Bazyliką jest ogromny
- po prawej stronie pod zadaszeniem jest Kapliczka Objawienia i praktycznie non stop jest tam odprawiana msza.
Tu wnętrze Bazyliki - bardzo skromne i nowoczesne. Po bokach we wnękach jest umieszczona droga krzyżowa, a po obu stronach ołtarza groby Łucji, Hiacynty i Franciszka.
Po lewej i prawej stronie Bazyliki, pod arkadami też jest droga krzyżowa, zbudowana z kolorowych kafliPlac przed Bazyliką jest ogromny
- po prawej stronie pod zadaszeniem jest Kapliczka Objawienia i praktycznie non stop jest tam odprawiana msza.
-po środku stoi złota figura Chrystusa
a obok wielkiego krucyfiksu pomnik Jana Pawła II
i jeszcze wnętrze okrągłego kościoła Św. Trójcy
Jak widać pielgrzymów było bardzo mało, więcej zwiedzających.
Dziś pojechaliśmy dalej w poszukiwaniu lepszej pogody. I znów mamy słońce i ciepło i ocean za wydmą, tuż, tuż. Jutro jedziemy pozwiedzać okolice, to będą nowe zdjęcia.
wtorek, 17 maja 2016
Wczoraj mieliśmy zwiedzający dzień.
Na początek Batalha. To mała miejscowość, ale słynna bo ma przepiękny klasztor. Batalha po portugalsku znaczy bitwa, a klasztor został ufundowany po zwycięskiej bitwie armii portugalskiej z armią kastylijską w 1385 roku. Budowa zaczęła się 3 lata później i trwała ponad 150 lat, a jedna jego część do dziś nie jest skończona (to ta z nr 12 na planie). Zdjęcie obok, z sieci pokazuje wielkość kompleksu z lotu ptaka, bo całość nie mieści się w obiektywie.
Całość robi niesamowite wrażenie kunsztem kamiennych zdobień, ażurowych elementów i aż trudno uwierzyć, że do wykonania ich używano tylko dłuta i młotka.
Na początek drzwi wejściowe
dwunastu apostołów i inne detale
Środek jest bardzo gotycki, strzelisty i praktycznie bez ozdób, nie licząc witraży w oknach
Zwiedziliśmy kaplicę królewską, gdzie jest pochowany fundator z żoną
oraz niedokończoną część, która miała być kaplicą nagrobną królów portugalskich.
- tak wygląda z zewnątrz
- i z wewnątrz
Wygląda to tak, jakby laserem ktoś odciął górną część i pokazuje, że dawniej budowano równocześnie ściany ze zdobieniami (może tylko brak figur we wnękach)
A zdobienia naprawdę zachwycają:
Więcej obrazków z Batalhy mozna oglądnąć tu:
http://www.photojpl.com/cloisters-of-batalha-monastery-in-portugal-a-world-heritage-site/-/KoebKCQVlf/
Potem pojechaliśmy do Fatimy. Relacja jutro.
Na początek Batalha. To mała miejscowość, ale słynna bo ma przepiękny klasztor. Batalha po portugalsku znaczy bitwa, a klasztor został ufundowany po zwycięskiej bitwie armii portugalskiej z armią kastylijską w 1385 roku. Budowa zaczęła się 3 lata później i trwała ponad 150 lat, a jedna jego część do dziś nie jest skończona (to ta z nr 12 na planie). Zdjęcie obok, z sieci pokazuje wielkość kompleksu z lotu ptaka, bo całość nie mieści się w obiektywie.
Całość robi niesamowite wrażenie kunsztem kamiennych zdobień, ażurowych elementów i aż trudno uwierzyć, że do wykonania ich używano tylko dłuta i młotka.
Na początek drzwi wejściowe
dwunastu apostołów i inne detale
Środek jest bardzo gotycki, strzelisty i praktycznie bez ozdób, nie licząc witraży w oknach
Zwiedziliśmy kaplicę królewską, gdzie jest pochowany fundator z żoną
oraz niedokończoną część, która miała być kaplicą nagrobną królów portugalskich.
- tak wygląda z zewnątrz
- i z wewnątrz
Wygląda to tak, jakby laserem ktoś odciął górną część i pokazuje, że dawniej budowano równocześnie ściany ze zdobieniami (może tylko brak figur we wnękach)
A zdobienia naprawdę zachwycają:
Później pozachwycaliśmy się wewnętrznym dziedzińcem
i odwiedziliśmy Grób Nieznanego Żołnierza, chroniony przez wojsko.
Klasztor ma dwa patia, ale to drugie jest mniej okazałe
I na koniec drobne spostrzeżenie: końcówka najwyższej z wież jest "wypucowana" i wygląda olśniewająco (sorry za kiepskie zdjęcie, ale nie było dobrego światła) i jeśli Portugalczycy mają w planie oczyścić resztę budowli, to będzie lśniła jak diament.http://www.photojpl.com/cloisters-of-batalha-monastery-in-portugal-a-world-heritage-site/-/KoebKCQVlf/
Potem pojechaliśmy do Fatimy. Relacja jutro.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

