poniedziałek, 23 marca 2015

Pogoda wreszcie nadaje się na wycieczki rowerowe. Dziś pojechaliśmy zdłuż plaży, a potem do następnego miasteczka, by uzupełnić zapasy warzywne.
Rano było bardzo ładnie, ciepło i słonecznie, potem pojawiły się chmury, ale JEST CIEPŁO! Dziś chodziłam cały dzień w szortach i bluzce bez rękawów, jak większośc wspłółmieszkańców kampingu.
Zdjęcia z krótkiego objazdu okolicy:
za tą górką pośrodku jest urocza zatoczka
a przy drodze w środku miasteczka jest wielki plac (pewnie w lecie parking) z fantastycznymi formami skalnymi
i dwa zdjęcia z bliska:
I jeszcze zdjęcie kaktusa - jednego z wielu rosnących tu dziko lub w ogródkach. Ten ma ok 2 metrów wysokości.

niedziela, 22 marca 2015

Dogoniliśmy ładną pogodę. Ostatnie dwa dni były deszczowe i zimne, więc postanowiliśmy dziś ruszyć dalej na południe i trafiliśmy na kamping Playa de Mazarron. Uf, kamping jest naprawdę duży - w sumie ok 500 stanowisk i z tego 80% zajęte. Morze i ładna piaszczysta plaża przylega do kampingu, okolice wyglądają na ciekawą, więc pewnie jutro ruszymy na wycieczki rowerowe i zwiedzanie.
Jadąc drogami przyglądałam się mijanym krajobrazom i w większości to był krajobraz prawie pustynny - kamienie, kamienie i niskie porosty w miejscach gdzie nie było sadów pomarańczowych lub oliwek, bo innych upraw tu prawie nie ma. Ale nic dziwnego - gdy brak jest warstwy gleby to i brak upraw rolniczych. Większość mijanych małych rzek i potoków istnieje tylko na tabliczkach, bo koryta są wyschnięte.
I jeszcze jedno z bykiem na horyzoncie
Drogi w Hiszpani są świetne - jak widać, ale pobocza często wyglądają tak: 

Mijaliśmy także miasteczko Benidorm - miasto wieżowców przy plaży. Pewnie też ma swoich zwolenników na wakacyjny "wypoczynek"!!!
Kto ciekawy może pooglądać w internecie: http://www.visitbenidorm.es/ver/1300/benidorm-skyline.html
A tu już po rozbiciu obozowiska - dziś miałam skojarzenie z taborem cygańskim, ale Zenek powiedział, że jesteśmy dwudziestojedno wieczni nomadzi (hehehehe)

czwartek, 19 marca 2015

Pogoda nam się zepsuła wczoraj - zniknęło słońce i mamy chmury. Ma to swoje dobre strony, bo noce są cieplejsze. Dziś w nocy było 12 stopni, a w dzień ok 17 i było wietrznie. Dobrze, że wiatr jest ciepły, to nawet można chodzić bez kurtki.
Przejechaliśmy dziś na następny kamping - ten jest położony nad samym morzem - zdjęcie zrobiłam już z plaży.
Plaża jest piaszczysta i taka polska wreszcie, i ma nawet boisko do siatkówki, tylko chętnych do gry brak. Morze wzburzone z powodu wiatru, więc widać trochę fal.
A na obiadek dziś był pieczony schab z warzywami i do tego dobre hiszpańskie wino!

wtorek, 17 marca 2015

Dziś zrobiliśmy następną wycieczkę rowerową po okolicy, więc będzie kilka zdjęć.
To panorama ogrodu
maleńkie kaczki w trakcie nauki pływania 
i przepiękna araukaria
marina w Oropesa del Mar
panorama miasta Oropesa wraz z plażami
i następna wieża: La Torre del Rey

poniedziałek, 16 marca 2015

Wyczytałam w przewodniku, że Costa del Azahar to Wybrzeże Kwiatu Pomarańczy. I faktycznie gajów pomarańczowych i mandarynkowych jest tu co niemiara. Niestety nie wszystkie owoce zebrano - dużo jest plantacji, na których ciągle widać owoce na drzewach
albo pod drzewami
Jest tu też trochę upraw karchochów - krzaczki wyglądają dorodnie, ale zbierać trzeba je cały czas, w miarę jak dojrzewają.
Odwiedziliśmy też średniowieczną wieżę - jedną z wielu rozstawionych na wybrzeżu - Torre la Sal
Tysiąc lat temu ktoś wypatrywał statków na morzu i ostrzegał mieszkańców przed piratami, być może.
Morze dziś było bardzo szumiące, bo wiał wiatr i mam nadzieję, że nawdychaliśmy się jodu.
A na koniec zdjęcie parkingu przed kompleksem apartamentowców, na którym stoją kampery "na dziko". Można też i tak, ale w pełnym sezonie to pewnie gonią takich gości.