poniedziałek, 13 marca 2017

Ciepełko, które tu było posłaliśmy Wam do Polski, a u nas dziś było kilka chwil grozy. Rano rozpadał się deszcz,
potem zaczęło błyskać i grzmieć i ulewa zrobiła się tak intensywna, że zostaliśmy zalani, bo akurat przedsionek jest w lekkim obniżeniu.
Najgorszy ze wszystkiego był silny i porywisty wiatr - portale meteo podają, że wiało ok 66 km/h, ale porywy pewnie były silniejsze. Z niepokojem patrzyliśmy, czy nam przedsionek nie odfrunie. I dzięki opatrzności nie odfrunął, a ponieważ jutro i pojutrze też ma wiać, więc Zenek dodał dwa następne zabezpieczenia i wygląda to tak:
Za to wiatr zwiał panele słoneczne, które produkowały ciepłą wodę w okolicznym bloku sanitarnym.
Teraz wypogodziło się, bo jesteśmy w "oku cyklonu"- mniej więcej tu, gdzie strzałka pokazuje,
ale nie mamy złudzeń - jak dojdą te chmury znad Afryki, to znów będzie deszczowo i wietrznie. Dobrze, że temperatury są w miarę przyzwoite - teraz mamy 15 stopni.
Bardziej soneczne zdjęcia będą za kilka dni, jak front burzowy popłynie do Was.

piątek, 10 marca 2017

Pogoda w dalszym ciągu jest prawdziwie letnia. Dziś mieliśmy 28 stopni (w cieniu) i żadnej chmurki na niebie.
Jarek spakował deskę do surfowania na wózek i pomaszerował nad wodę, by uroczyście rozpocząć sezon.
Zatoka jest bardzo płytka, więc musiał pokonać jakieś 150 metrów zanim mógł stanąć na desce
A my świętowaliśmy wybór Tuska na drugą kadencję i cieszyliśmy się słoneczkiem. Wczoraj była wyprawa rowerowa na zakupy (ok 6 km w jedną stronę), więc dziś nic nas nie zmuszało do dalszych podróży.

środa, 8 marca 2017

Co by tu Wam napisać, by Was nie zdenerwować...
To może na początek życzenia dla wszystkich Pań z okazji ich święta od Zenka i Jarka  (zdjęcia z kwiatami nie będzie, bo jeden z panów się zbiesił i nie chciał pozować).
A wszyscy życzymy Wam pogody takiej jak tu:
Tak, tak, dobrze widzicie - ten pan na rowerze to Zenek
Rozbiliśmy obóz nad Mniejszym Morzem w La Mandze i mamy zamiar przez najbliższe tygodnie nic nie robić, no nie licząc spacerów i jeżdżenia rowerami po okolicy.
Jarek rozładował dziś swoją przyczepkę i wyciągnął motorek. Jazdy próbnej nie zobaczyliśmy, bo wcześniej niestety wypił piwo.

poniedziałek, 6 marca 2017

Dziś był prawdziwie letni dzień, wietrzny ale cieplutki. Teraz są 22 stopnie, a słoneczko grzeje jak w lecie. Pojechaliśmy sobie dziś na wycieczkę rowerową promenadą nad morzem.
Odwiedziliśmy też park w środku miasta
I pogadaliśmy sobie z rybami pływającymi w parkowych stawkach i strumykach- niektóre z tych karpi to miały chyba z metr długości.
I jeśli ktoś myśli, że ryby głosu nie mają, to proszę: na początku było "ooo" a potem to już tylko "eee".
Jutro ruszamy dalej. Będziemy w La Mandze, nad zatoką dopingować Jarka w nauce kitesurfingu.

piątek, 3 marca 2017

Wczoraj dojechaliśmy do miasteczka Oropesa i zainstalowaliśmy się na znajomym kempingu Didota nad samym brzegiem morza. Kamping jest prawie cały zajęty, pełno Niemców, Anglików, Duńczyków i oczywiście Holendrów. Z Polaków to tylko my.
Wieczorem poszliśmy na krótki spacerek - tzn. pies  wyprowadził Jarków, a ja zabrałam się na przyczepkę.
Dziś pogoda nie jest tak ładna jak wczoraj, ale wreszcie jest ciepło - 20 stopni. W planie była dziś wycieczka rowerowa, ale po pokonaniu 2,5 tysiąca kilometrów w 5 dni jakoś nikt nie ma ochoty na jakąkolwiek jazdę. Może jutro, jeśli nie będzie padać.