niedziela, 11 listopada 2018

Podróży dzień piąty.
Wczoraj i dziś jechaliśmy w deszczu, ale teraz już nie pada i zrobiło się cieplej. Wczoraj nocowaliśmy na kempingu du Sevron i po raz pierwszy w pełni doceniliśmy "luźny" samochód do dyspozycji. Trzeba było pojechać 2 km do marketu po pieczywo na niedzielę i poszło raz, raz bez pedałowania na rowerze.
Dziś śpimy w malowniczym, tarasowym kempingu La Pinede Provence - zdjęć nie będzie, bo niebo zachmurzone a i fotografować nie ma czego.
Ciekawostka z francuskich kempinów - bloki sanitarne są koedukacyjne, nie ma żadnych podziałów na "dla chłopaków" czy  "dla dziewczynek" i to działa. Świat bez podziałów jest na pewno lepszy, czego i Wam życzę w dniu takiego święta jak dziś.

piątek, 9 listopada 2018

Podróży dzień trzeci.
Dziś Zenkowi poprawił się humor, bo średnia spalania paliwa była w okolicach 9 l na 100. Ale w większości jechaliśmy z górki i z 500 m.n.p.m zjechaliśmy na 100.
Tak wyglądamy w całej okazałości:
Nocujemy na kempingu Gugel i raczej go nie polecamy, bo strasznie nas wykasowali, prawie tak jak w środku sezonu. Ale za to mogliśmy sobie zwiedzić mini zoo oraz wykąpać się na krytym basenie.
To zdjęci zwierzaczków dla Julci:
 I zaczynamy się czuć jak na wakacjach, bo pojawiły się pierwsze palmy



czwartek, 8 listopada 2018

Ruszyliśmy!
Po rocznej przerwie wróciliśmy do podróżowania i w tym roku realizujemy plan "Zimowanie w Hiszpani".
Ruszyliśmy wczoraj - emocji było co niemiara, bo to pierwszy raz taka podróż z przyczepą, a nie kamperkiem. Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy odcinek 440 km i udało się dojechać za dnia pomimo kilku przerw i jednego solidnego korka na autostradzie. Średnia podróżowania nie jest imponująca - tylko 65 km/h, ale było trochę górek i toyota męczyła się na podjazdach okrutnie. Zużycie paliwa też jest większe niż w kamperze, ale za to komfort mieszkania nieporównywalnie lepszy niż poprzednio.
Zdjęcie z drogi wczorajsze - widać podwójne lusterko i narożnik przyczepy.
Wczoraj było słonecznie, dziś niestety trochę padało, ale cieszymy się, że jedziemy w kierunku  ciepła. Jutro będziemy na niemiecko-francuskiej granicy koło Miluzy.

wtorek, 17 października 2017

Sobotniej wycieczki nie było, bo pakowaliśmy się do wyjazdu. W niedzielę był nocleg w Austrii, a w poniedziałek dojechaliśmy do Bambergu. Zenek chciał sprawdzić kemping, bo jest całoroczny i może się przydać na lutowe przejazdy do Hiszpanii. Kemping fajny, a miasteczko Bamberg warte zwiedzania. Historycznie Bamberg jest związane z wielkopolską za sprawą osadnictwa z XVIII wieku, kiedy to ok 600 chłopskich rodzin frankońskich przyjechało osiedlić się w okolicach Poznania wyludnionego w tamtych czasach za sprawą dżumy.
Miasto ma ponad tysiącletnią tradycję i jest położone nad rzeką Regnitz która w mieście płynie kilkoma korytami. My pochodziliśmy sobie po starym mieście, zwiedziliśmy katedrę, zjedliśmy dobry obiad a Zenek napił się słynnego wędzonego piwa.
A to kilka zdjęć
- widok na przystań
- stary ratusz z różnych stron sfotografowany (wyrasta prosto z rzeki)
- jedno z wejść do katedry
Katedra zawiera grobowiec papieża Klemensa II i ołtarz Wita Stwosza - ale nie oglądnęliśmy go, bo był w konserwacji.
- stare domy na dziedzińcu historycznego sądu
 I to by było na tyle.Koniec wakacji - jutro będziemy już w domu.

czwartek, 12 października 2017

Od poniedziałku jesteśmy znów nad Gardą. Pogoda w dalszym ciągu letnia, choć w powietrzu czuć już jesień. Na kempingu Bella Italia w Peschierze tej jesieni nie widać, bo kemping jest pełen. Ledwo udało nam się znaleźć dobre miejsce. Tym razem najwięcej jest Niemców, co zresztą było do przewidzenia.
Korzystamy z ładnej pogody opalając się i jeżdżąc rowerami. Dziś pojechaliśmy na dłuższą wycieczkę do Borghetto sul Mincio. Byliśmy tam kilka lat temu, ale miasteczko jest naprawdę ładniutkie i warto było kręcić 17 km (w jedną stronę!). A to kilka fotek
Turystów troszkę było, część tak jak my na rowerach, wszystkie knajpki są jeszcze pootwierane
nawet te pod drzewami
Można było się zaopatrzyć w wyroby lawendowe
albo wydać groszaki licząc na szczęście przy wodnym kole
to wiaderko zapewnia o dobrym szczęściu 
i pewnie po udanym sezonie właściciele są całkiem zadowoleni. W sobotę wybieramy się też na wycieczkę, więc będzie jeszcze kilka zdjęć w tej edycji bloga.