wtorek, 20 listopada 2018

Bolnuevo

Hurra!!! Dojechaliśmy!
Dziś przyjechaliśmy do Bolnuevo pokonując 2750 km i rozbiliśmy obóz zimowy. Trochę wiało, ale udało się.
Pogoda poprawiła się i większą część dnia świeciło słońce. Temperatury są na krótki rękawek - i tego nam możecie pozazdrościć. Morze dziś od wiatru wzburzone i dobrze, bo możemy nawdychać się jodu.

niedziela, 18 listopada 2018

Jesteśmy coraz bliżej pierwszego miejsca pobytowego. Zamówiliśmy kemping w Bolnuevo od 20 listopada i musimy jeszcze poczekać dwa dni na zwolnienie naszej parceli. Wczoraj ruszyliśmy z Peniscoli dalej, bo prognozy zapowiadały dzień bez opadów. No i było w tak zwaną kratkę.
Rano wchód słońca był taki
i niestety padało - choć pewnie to piękne drzewko oliwne nie narzekało.
Potem deszcz ustał, ale słońca za dużo nie mieliśmy.
Po drodze mijaliśmy zamek z fantazją zbudowany na litej skale w miejscowości Sax. Twierdza zbudowana przez Arabów a potem przejęta przez Królestwo Aragońskie. Kiedyś trzeba będzie ją zwiedzić, ale nie tym razem.
A na zachmurzonym niebie udało mi się wypatrzeć siedzącego kociaka.
Dziś mamy trochę słońca, jest w miarę ciepło (można chodzić w krótkim rękawku) i nie pada. Prognozy mówią, że od wtorku ma być więcej słońca, to będzie można się poopalać.
Do wtorku rana jesteśmy na kempingu Marjal Resort Costa Blanka - straszny kombinat, w lecie pewnie bardzo głośny, a i wczoraj mieliśmy próbkę wesołego grillowania przez tubylców do pierwszej w nocy. No cóż, weekend. Mam nadzieję, że jutro idą do pracy i dziś pojadą sobie do domów.

czwartek, 15 listopada 2018

Zawsze mówiłam, że podróże kształcą, więc dziś będzie trochę historii w pigułce  o zamku w Peniscoli.
Pierwsze ślady osady w tym miejscu są datowane na II wiek przed naszą erą, ale dopiero Arabowie postawili na cyplu zamek obronny. Zamek został przejęty w XIII wieku przez Jakuba Aragońskiego i przekazany Templariuszom. Ci przebudowali go na swoją modłę i planowali założyć swoje własne królestwo ze stolicą w Peniscoli po tym jak stracili Królestwo Jerozolimskie.  Ale były to już schyłkowe lata istnienia Templariuszy - Filip IV Piękny, król francuski, był winien Templariuszom całkiem spore pieniądze, więc postanowił uwolnić się od długów oskarżając zakon o herezję, świętokradztwo, czary, rozpustę i spiskowanie z Saracenami i po kilku latach procesu uzyskał wyrok skazujący. Sobór w Vienne rozwiązał zakon i skonfiskowano ich dobra. Twierdza w Peniscoli przeszła w ręce króla Aragonii Jakuba II.
No to kilka zdjęć, na pierwszym Zenek na zewnętrznych tarasach
Mury są bardzo grube - około 2 metrów a okien prawie wcale nie widać. Pochodziliśmy trochę po wewnętrznych pomieszczeniach, które są ponure i ciemne i dziś trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek życie w tym zamku.
Twierdza miała w swojej historii słynnego mieszkańca - był to anty-papież Benedykt XIII zwany inaczej Papież Luna. Ma swój spiżowy pomnik przed wejściem do zamku
W 1411 roku uczynił on z zamku siedzibę swojego pontyfikatu i tu zmarł w 1423. Została po nim dość pokaźna biblioteka ksiąg wszelakich, bo był to ponoć całkiem światły człek.
To pokoik gdzie pracował, a księgi dziś to niestety atrapy, co by nie kusiły zwiedzających.
Całość półwyspu z lotu ptaka wygląda tak (zdjęcie podebrane z sieci)
Widać i ogrody zbudowane przez papieża 
jak i miasteczko, które powstało wokół twierdzy.
Pochodziliśmy trochę po miasteczku, które od góry jest biało-pomarańczowe, a od dołu biało-niebieskie w dużą ilością zieleni w doniczkach.
Zwróciliśmy też uwagę na balkony od spodu wyłożone glazurą - każdy z innym wzorkiem.

środa, 14 listopada 2018

Peniscola

Peniscola
Wczoraj przyjechaliśmy do Peniscoli i dziś był pierwszy dzień dłuższego odpoczynku. Pogodę mamy zachmurzoną, ale jest ciepło - w ciągu dnia było 19 stopni, a w nocy 14. Pojechaliśmy na zakupy i zwiedzić miasteczko, bo jutro ma padać deszcz. Kemping Los Pinos  jest mały, przytulny i w połowie pusty. Najwięcej jest na nim Holendrów i chyba niektórzy będą tu zimować.
Miasteczko jest bardzo ładne - na półwyspie starówka z zamkiem Templariuszy, po obu stronach piaszczyste plaże, dookoła współczesne budownictwo i białe domy na okolicznych wzgórzach. Mam kilka zdjęć, to można pooglądać.
Zwiedziliśmy także zamek a na relację zapraszam jutro.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Dzień szósty.
Dziś mamy ostatni nocleg we Francji, choć w planie była już Hiszpania. Wiało dziś bardzo silnie na drodze przez Pireneje, więc sobie odpuściliśmy te atrakcje. W końcu nigdzie się nie śpieszymy, jedziemy na wakacje. Dzień rozpoczął się deszczowo, ale później było słonecznie. Najbardziej nas cieszą temperatury - chciałam nawet ubrać krótkie spodenki, ale teraz  się trochę zachmurzyło, więc znów będzie padać. W nocy deszcz fajnie kołysze do snu, bębniąc o dach przyczepy i lepiej się śpi.
Jutro będziemy już za Tarragoną i planujemy tygodniowy odpoczynek i trochę zwiedzania przed zainstalowaniem się na dłuższy pobyt w Bolnuevo.