czwartek, 14 marca 2019

Na kempingu duży ruch - większość zimujących zbiera się do domów. Zwijanie obozowiska to cały rytuał - przeważnie rozłożony na dwa tygodnie. Pochodzi taki turysta dookoła swojej parceli, a to umyje jedną ścianę przedsionka, a to zlikwiduje kawałek podłogi, a po kilku chwilach zmęczony siada, bo akurat jacyś goście przyszli nie w porę i trzeba się napić, w końcu upały coraz większe. Po południu przeważnie jest kolejna imprezka pożegnalna, a następnego dnia znów coś się tam wymyje, i poskłada na kupkę. Większość tutejszych przyczep jest odwożona do przechowalni, a ci którzy są kamperami to mają wynajęte piwniczki i tam oddają na przechowanie lodówki, pralki, szafy i szafeczki. No bo po co to wozić tam i z powrotem, jak w domu te rzeczy są niepotrzebne.
A wczoraj znów byliśmy na kampingowej paelli i tym razem smakowała nam lepiej, może dlatego, że można było sobie pogadać po polsku - Ina i Marian delektowali się jedzonkiem razem z nami.

niedziela, 10 marca 2019

Z nastaniem cieplejszych i dłuższych dni ociepliło się także nasze życie towarzyskie na kempingu. A wszystko za sprawą Iny i Mariana, pary, która spędza tu zimy już od 10 lat. Szukając rodaków na początku naszego  pobytu niestety nie znaleźliśmy ich, bo sprzęt mają na niemieckich blachach. Ale pewnego dnia Marian zapukał do naszego przedsionka i tak wydało się, że zimują tu też nasi. Po kilku miłych spotkaniach okazało się, że mamy kilku wspólnych znajomych z braci kamperowej. Ina i Marian mieszkają pod Frankfurtem już od ponad 30 lat, ale nie zapominają o ojczyźnie i często przyjeżdżają do Polski. Są też kopalnią wiedzy na temat organizacji życia tu, w Hiszpanii, wiec często ich podpytujemy o różne rzeczy. Dla Zenka najfajniejsze jest to, że nie musi polegać na moich tłumaczeniach i wiadomości ma z pierwszej ręki.
A wczoraj zrobiliśmy sobie hiszpański wieczór z flamenco - w pobliskiej restauracji zarezerwowaliśmy stolik i z przyjemnością, przy dobrym winie,  oglądaliśmy występy.
Panie, i panowie też, co chwilę się przebierali w inne stroje i w sumie był to koncert na ponad dwie godziny.

Tańce były nie tylko do tradycyjnej muzyki hiszpańskiej, ale również do światowych standardów muzycznych. Dobrzy tancerze mogą tupać do każdej muzyki!!! Ole!!!!

wtorek, 5 marca 2019

Raz na jakiś czas koło naszej plaży statki wojenne robią sobie ćwiczenia, głównie z pływania w kółko. Najbliższa baza wojskowa jest w Kartagenie. Jak popatrzycie na mapy googla to obszar Arsenału jest zamglony i nie widać co jest w środku, ale przecież satelity szpiegowskie i tak widzą wszystko, a zwykły człowiek to by sobie tylko pooglądał. Kartageńska baza wojskowa jest najstarszą bazą morską w Hiszpanii i jednocześnie największą nad Morzem Śródziemnym.
Poszperałam sobie w sieci i już wiem, że jest to wielozadaniowy okręt patrolowy typu Meteoro.
Oprócz tych patrolowców mają w bazie jeszcze okręty podwodne, ale te nawet jeśli ćwiczą koło nas, to ich nie widać.

niedziela, 3 marca 2019

Ostatnio na kempingu zaczął się ruch - śmiejemy się, że kempingowicze odlatują do zimniejszych krajów. Niektórzy już się pakują i wracają do swoich domów. W ich miejsce przyjeżdżają na kilka dni następni turyści, a w weekendy tłumnie zjeżdżają też Hiszpanie. Chyba z początkiem marca rozpoczyna się tu rodzimy sezon turystyczny. Na plaży coraz więcej opalających się, ale chętnych do kąpieli w zimnym morzu na razie nie zaobserwowano. No cóż, tu już wiosna jest w schyłkowej fazie i pewnie niedługo będzie gorąco jak w lecie (polskim oczywiście). A tak wyglądały kwitnące drzewa owocowe prawie miesiąc temu.
Kilka dni temu zrobiliśmy sobie objazd po okolicznych kempingach. Korzystając z okazji, że możemy pooglądać na własne oczy, sprawdzaliśmy, który z nich nadawałby się na następne zimowanie. Jest kilka fajnych i na trzech zapisaliśmy się na listę oczekujących na zwolnienie miejsca. Kempingi z ciekawym położeniem i dobrą infrastrukturą są niestety bardzo oblegane i pierwszeństwo mają stali klienci. Liczymy na to, że może po wyjściu Wielkiej Brytanii z unii część Anglików zrezygnuje z przyjazdu. Zobaczymy.
A na koniec ogłaszam rozpoczęcie sezonu truskawek - są zdecydowanie lepsze niż te, które jedliśmy dwa lata wcześniej, bardziej słodkie i pachnące. Szkoda tylko, że nie możemy jeść ich z ubitą śmietanką (ze względów odchudzających) - na pewno były by jeszcze pyszniejsze.

środa, 20 lutego 2019

Dziś na kempingu był dzień pod tytułem "Sardynki i Sangria". Już ponoć od rana większość sąsiadów odwiedzała parking koło recepcji w celu rezerwacji miejsca przy stoliku.
Rezerwacja polegała na: położeniu poduszki na krzesełko, nakryciu stołu obrusem i zastawą lub przylepieniem karteczki z imieniem. My na zwiady poszliśmy na godzinkę przed imprezą i okazało się, że jeden ze stolików jest jeszcze wolny. Przygotowania do pieczenia sardynek wyglądały tak:
na zapleczu baru rozpalono wielkie ognisko do wytworzenia żaru, a rybki były pieczone na wielkich siatkach właśnie tak
Gdy przyszliśmy na imprezę kilka minut przed, zajęliśmy wolne miejsca, rozłożyliśmy talerze, widelce i kieliszki do sangrii to grupka krewkich kempingowiczów próbowała nas wykolegować z naszego stolika, bo źle sobie zarezerwowali miejsce. Zenek wykazał się dużą asertywnością i po polsku wytłumaczył im co o tym myśli. Zrozumieli (hihihi)! Zabraliśmy się więc za konsumpcję - Zenek w sumie zjadł ze dwie, ja może z pięć, popiliśmy sangrią 
i oboje stwierdziliśmy, że najlepsza z tego była bagietka z sosem czosnkowym. Zenek utwierdził się w przekonaniu, że sardynki w wersji pieczonej w ogóle mu nie smakują i zapowiedział, że trzeciego podejścia pod sardynki nie zamierza robić. Po powrocie do domu zrobiliśmy sobie makaron zostawiając ucztujące towarzystwo.