wtorek, 11 października 2022

Sporty i dobre jedzonko.

 Wczoraj w planie obchodów świątecznych miała być korrida. Szykowaliśmy się pół dnia, ale wieczorem przyszła taka burza, że zalało okolicę 40 cm deszczu na metr kwadratowy. Padało krótko ale intensywnie, no i odwołali zabawy z byczkami. 

A dziś poszłam na zajęcia w basenie i przez godzinkę ćwiczyłam babciną formę. Po południu pojechaliśmy jeszcze  rowerami na wycieczkę i potem z okazji większej ilości sportów pozwoliliśmy sobie na grillowaną rozpustę z owoców morza. Było pyszne - to moja opinia, Zenek stwierdził, że on jednak nie za bardzo lubi. I dobrze, więcej było dla mnie.


niedziela, 9 października 2022

Paella

 Dziś jest święto prowincji Walencji, tak więc jak prowincja długa i szeroka wszędzie gotowano paellę - w Pilar de la Horadada również. Cała impreza zaczęła się o pierwszej, więc zdążyliśmy zjeść nasz obiadek przed wyjazdem i nie musieliśmy łykać ślinki na widok takich pyszności.

Do zrobienia paelli potrzeba kucharza/kucharki, dużej specjalnej patelni, trochę mięsa, trochę papryki, marchewki, czosnku, cebuli czy co kto lubi no i ryż oczywiście i szafran. W tym gotowaniu było tradycyjnie na żywym ogniu, nie na jakiś butlach z gazem. No to popatrzcie:



Hiszpanie wiedzą, że chrust nadaje się również do ugotowania obiadu, nie tylko do ogrzewania domu.

Efekt końcowy wyglądał tak:
Jak widać każda jest inna, bo to jest tak samo jak z naszym bigosem - co kucharka to inny przepis.
Paelle po ugotowaniu zostały przetransportowane do namiotów i tam wspólnie z rodziną i znajomymi zjedzone.
A dla gawiedzi była niespodzianka:  paella  GIGANTE i piwo - wszystko za friko. Chociaż nic nie ma za darmo - trzeba było swoje odstać w gigantycznej kolejce.
A teraz popatrzcie na na dużą patelnię - ciekawa jestem ile kilo ryżu tam wsypano. 
Smacznego!

sobota, 8 października 2022

To teraz odpoczywamy

Dziś już definitywnie ukończyliśmy prace związane z rozbijaniem obozu - Zenek nawet postawił parawany i teraz ma miejsce do opalania. Teraz co prawda trudno na słońcu wytrzymać, ale zimą będzie jak znalazł.

Pojechaliśmy też rowerami do osiedlowego sklepu na uzupełniające zakupy i nad morze, by sprawdzić czy nikt go nie zajumał. Morze jest, marina stoi - czyli wszystko w porządku.

Hiszpanie mają w ten weekend święto narodowe, ale wcale tego nie widać. W poprzednich latach prawie wszystkie parcele były zajęte, pełno dzieciaków biegało po kempingu, a w tym roku mało która parcela jest zamieszkała. Chyba kryzys ich też dopadł i może bardziej się szykują na Halloween, bo wtedy więcej atrakcji dla dzieciaków. Zobaczymy.

piątek, 7 października 2022

Pracuj, pracuj, a garb....

 Żeby sobie odpoczywać to najpierw trzeba się napracować. 

Ale po kolei. W drugi dzień jazdy pogoda była zdecydowanie lepsza i przejechaliśmy całą Francję. Nocleg w Beziers w hotelu mniej wypasionym niż ten w Baden-Baden, ale spało się tak samo. A trzeci nocleg był już w Hiszpanii za Walencją. Zenek stwierdził, że trzeba było jechać na 4 noclegi, bo jazda po 900 km jest męcząca. 

Na kemping dojechaliśmy wcześnie około 11, bo czekało nas dużo pracy z rozładowaniem  przyczepy i zbudowaniem zimowego obozu. Wyniesienie wszystkiego zajęło nam chwilkę i teraz najważniejsze było naładowanie movera (czyli takie urządzenie napędowe dla przyczep), bo przyczepę trzeba było trochę podnieść. Mover się ładował, Zenek podłączył jeszcze wodę i uruchomił łazienkę, a potem musieliśmy zabezpieczyć wszystkie wyjęte rzeczy, bo na wieczór i noc zapowiadane były opady. I rzeczywiście były - burza z piorunami i solidnym deszczem. W czwartek rano pogoda była trochę lepsza, ale co chwilkę mieliśmy przelotne opady. Najgorsze było to, że mover nie chciał się naładować i trzeba było kombinować z podnoszeniem przyczepy za pomocą  podnośnika. Nasze podnośnikowe maleństwo jest chyba zaprojektowane do podnoszenia maluchów, musiałam więc zorganizować solidne urządzenie u obsługi kempingowej. W końcu udało nam się wypoziomować przyczepę, pogoda trochę się poprawiła i można było zabrać się za rozkładanie przedsionka. Przedsionek rozkładaliśmy już chyba z 6 razy, więc wiadomo było co z czym połączyć i praca poszła dość sprawnie. Gdy zakładaliśmy ostatnią ścianę znów się rozpadało, ale już mieliśmy gdzie się schować. Po obiedzie zmontowaliśmy jeszcze szafki kuchenne i poprzenosiliśmy część wyposażenia kuchennego. 

Dziś rano śniadanie zjedliśmy już w przedsionku, potem pojechaliśmy na zakupy na ryneczek i do marketu, a po przyjeździe ogarnęliśmy resztę bałaganu. Teraz mamy już porządek, internet hula i nawet telewizję udało się podłączyć.

Ceny na rynku i w markecie trochę wyższe niż w zeszłym roku, ale prąd na kempingu nie podrożał. A poniżej oczywiście oliwki - totalna pychotka!



poniedziałek, 3 października 2022

Zimowanie 2022/2023

 Sezon na hiszpańskie zimowanie otwarty!

Ruszyliśmy wczoraj  - w kraju pożegnała nas ładna pogoda, ale za Dreznem zaczęlo padać  i deszcz towarzyszył nam aż do francuskiej granicy. Nocowaliśmy w Rastatt, koło Baden-Baden. Rano ruszyliśmy o 8.00 i miasteczko wyglądało dość upiornie - po wczorajszych deszczach spowite gęstą mgłą i pusto na ulicach. Minęły nas może że 4 samochody. Zenek mówi, że  to  przecież Baden-Baden i wczasowicze tak wcześnie nie wstają. Poranne mgły skończyły się jak wjechaliśmy w głąb Franci i teraz świeci słońce. 

A to zdjęcie z wczoraj

Prawie przez całą drogę lało i co chwilkę na drodze były jakieś roboty.

Ale nie ma co  narzekać - jutro będzie słońce i 25 stopni.