sobota, 19 października 2024

1. tydzień

Dziś sobota, pogoda w dalszym ciągu letnia, więc na plaży było dość sporo ludzi - plaża w Mil Palmeras.

Zrobiliśmy mały wypad rowerem, głównie by sprawdzić czy morze jest na swoim miejscu i co nowego w okolicy. Większych zmian nie widać, jedynie w Pilar, w okolicach cotygodniowego rynku rozpoczęto budowę nowych kompleksów mieszkalnych. Widocznie są chętni do zakupu nowych mieszkań.

Parcela jest już w 100% zagospodarowana, nawet parawan stoi i teraz to już energię będziemy tracić tylko na bieżące prace: zakupy-jedzenie-zmywanie, rower-basen-siłownia-spacery i reszta - nic nie robienie i prowadzenie życia towarzyskiego: kawusia, dobre ciacho, kieliszek wina......

piątek, 18 października 2024

Już odpoczywamy.

Dojechaliśmy na miejsce 15 w samo południe i musieliśmy trochę czekać na rozłożenie podłogi, bo okazało się, że zleceń na ten dzień było dużo, a praca chłopakom szła bardzo despacito. Ale pod wieczór mieliśmy już rozładowaną przyczepę i przygotowane miejsce do spania. Następne dwa dni były pełne pracy - postawienie przedsionka, zmontowanie szafek, przeniesienie wszystkiego z samochodu i poukładanie w przyczepie i przedsionku. Wczoraj już ugotowałam pierwszy obiad - gęstą zupę jarzynową, którą z apetytem zjedliśmy, bo już lekko mieliśmy dość restauracyjnych dań. A dziś na luzie tylko zakupy, oczywiście nasze ulubione oliwki na rynku, świeże rybki na dzisiejszy obiad i mnóstwo warzyw i owoców. Zapełniliśmy też lodówkę dobrym jedzonkiem i zaczynamy emeryckie życie.

W tym roku mamy nową parcelę. Jest blisko do restauracji, sklepu, na basen i mamy przepiękny widok na trawnik i palmy.

A to nasz dzisiejszy obiad - dorada z grilla, warzywa w maśle i oliwki nadziewane czosnkiem. Nie licząc butelki "kompotu"!

poniedziałek, 14 października 2024

Ostatni etap w drodze.

Będzie jeszcze trochę sztuki dziś, bo w muzeum Dalego była też wystawa Antoniego Pitxot'a. Jak się okazuje nieprzypadkowa, bo ten kataloński malarz był wielkim przyjacielem Salvadora Dali. Pomagał mu projektować muzeum, prowadził razem z Dalim zajęcia artystyczne, a po śmierci Dalego został dyrektorem muzeum i członkiem zarządu Fundacji Gala-Salvador Dali. Obrazy dość specyficzne przedstawiające postacie, ale zbudowane z kamieni. Kamieni miał pod dostatkiem w miejscu zamieszkania, bowiem mieszkał nad morzem w gminie Gerona, a to wybrzeże kamieniste jest. Najpierw budował kamienne postacie, a potem przenosił je na płótno.

Obrazy są dosyć charakterystyczne i wg Wikipedii jego prace są w licznych kolekcjach prywatnych i muzeach na całym świecie. 
Zenek stwierdził, że te obrazy bardziej przemawiają mu do wyobraźni niż cały ten surrealizm Dalego. No, ale nad gustami się nie dyskutuje i tego się trzymajmy. 
Jutro mamy krótki przeskok i dużo pracy - trzeba rozładować przyczepę i trochę się ogarnąć, bo koniec z hotelami i jutro już we własnym łóżeczku.

niedziela, 13 października 2024

Figueres - muzeum Salvatore Dali

Figueres jest miejscem urodzenia Salvatore Dali - było to w 1904 roku i równocześnie jego śmierci w roku 1989. Dziś zwiedzaliśmy Teatr -Muzeum jego imienia, który to sam sobie zbudował w latach 60 i 70 ubiegłego wieku i w którym jest pochowany. Budynek zawiera największą kolekcję jego dzieł i choć może nie było tych najsłynniejszych i najbardziej znanych, to i tak było co oglądać. 


Na dwóch piętrach oglądaliśmy grafiki, obrazy, instalacje.... No to popatrzcie:

Rysunków czarno-białych było chyba najwięcej i to takich surrealistycznych, choć były też kolorowe grafiki. 
Poniżej autoportret inspirowany Picassem i sam Picasso oczami Dalego.
Niektóre z obrazów są fajnie oprawione i nie całkiem abstrakcyjne
choć większość jest odjechana,
ale jak się bliżej przyjrzeć to można odkryć zamysły artysty i rozgryźć zjawiska optyczne.
Dokładnie oglądnęłam sobie jeden z obrazów - kobiece popiersie z odległości 4-5 metrów, 
a z bliska widać tylko kule (fragment przy ustach)
Oglądnęliśmy też słynną instalację z sofą Mae West, ale kolejka do punktu odpowiedniego patrzenia była zbyt długa. Wczoraj było święto Hiszpanii, a dziś niedziela, więc ilość zwiedzających była chyba ponadnormatywna, więc zdjęcie tylko z podniesionej ręki.
Dali w tym budynku chyba pomieszkiwał, bo zachowała się jego sypialnia z oryginalnymi malowidłami 
Na koniec zwiedzania trafiliśmy do skarbca, gdzie są przechowywane dzieła jubilerskie - i najpierw był projekt graficzny, a poten wykonanie - złoto, kamienie szlachetne, koral i kryształy - prawdziwe cudeńka


Byłam z siebie dumna, bo udało mi się wykupić bilety przez internet dwa dni wcześniej na określoną godzinę i nie musieliśmy stać w długiej kolejce.
Jutro jedziemy dalej - kolejny nocleg koło Walencji i choć dojechalibyśmy do kempingu bez żadnego problemu, to nie śpieszymy się. Z Walencji dojedziemy do Lo Monte dosyć wcześnie i będzie więcej dnia na rozpakowanie i ustawienie przyczepy. 

sobota, 12 października 2024

Viva Espana

Jesteśmy już w Hiszpani. 

Kolejne zwiedzanie zaplanowaliśmy w Figueres - muzeum Salwatora Dali, ale to na jutro. Dziś był dzień przejazdu, a ruch na drodze był dość intensywny. Bardzo dużo kamperów i zestawów samochód-przyczepa jechało w kierunku odwrotnym niż my. To byli pewnie ci, którzy wracali do domów przed zimą, ale bardzo dużo chętnych do zimowania jechało razem z nami w kierunku Hiszpanii. Przeważnie Niemcy i Szwajcarzy, ale też dość dużo było samochodów na belgijskich numerach. Jak na razie żadnego rodaka nie spotkaliśmy. Jutro czeka nas półtora kilometrowy spacer do muzeum, ale to dobrze - po śniadaniu zrobimy miejsce na lunch.