poniedziałek, 22 września 2025

22 września - Ravenna

Niedziela minęła nam na totalnym odpoczynku. Było bardzo gorąco i z tego powodu zrezygnowaliśmy z wycieczki plenerowej. A dziś ruszyliśmy dalej, uciekając przed falą chmur i deszczu. Trochę się ochłodziło, choć dalej jest ciepło - teraz o 19.30 mamy 20 stopni. Dojechaliśmy do Ravenny i zainstalowaliśmy się na Bio Campingu - mały, kameralny i chyba popularny, bo pod wieczór wszystkie miejsca są już zajęte. Jutro w planie wycieczki rowerowe, po okolicy i do sklepów po jakieś warzywa na obiad. Na kempingu jest restauracja, ale otwiera się o 18.30, to dla nas zdecydowanie za późno.

Po południu trochę popadało, nawet było kilka błyskawic, ale w końcu burza poszła gdzieś bokiem i po chwili wyszło słońce. A pod wieczór niebo nam się zabarwiło na pomarańczowo.


sobota, 20 września 2025

20 września - Peschiera del Garda

Dziś sobota, pogoda w dalszym ciągu wakacyjna to i turystyczny tłok w Peschierze był duży. Trochę potrwało zanim znaleźliśmy odpowiednią restaurację. Na obiad była pizza i choć nie jesteśmy wielkimi fanami pizzy, trzeba powiedzieć, że była bardzo smaczna z szynką i grzybami. Szkoda tylko, że były to pieczarki, a nie leśnie grzyby.

Miasteczko wcale się nie zmieniło od naszej ostatniej wizyty. Twierdza stoi tak jak stała
marina wypełniona łódkami gotowymi przewieźć turystów po jeziorze.

Wypatrzyłam też biało-czerwone barwy na murze w porcie, ale okazało się, że powyżej białego jest jeszcze zielony, czyli włoska flaga.
Potem pojechaliśmy do sklepu po jakieś warzywa na obiad i okazało się, że ceny win we Włoszech są całkiem przyzwoite, w odróżnieniu do cen w restauracjach. Wychodzi na to, że we Włoszech lepiej pić, a w Hiszpanii lepiej jeść.
Jutro planujemy wycieczkę do Borghetto nad rzeką Mincio, ale jeśli będzie nadal tak gorąco to może sobie odpuścimy. 
 

19 września - Sirmione

Wczoraj zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową do Sirmione. Od ostatniego razu przybyło trochę ścieżek rowerowych i też rowerzystów jakby więcej. Razem było 19 kilometrów na kółkach i ze cztery na piechotę, bo na półwysep można wjeżdżać tylko za specjalną przepustką.

Zamek stoi tak jak stał, a turystów było bardzo dużo. Pogoda wciąż dopisuje, wczoraj mieliśmy ponad 30 stopni, dziś też ma być ciepło. Wieczorem wykorzystaliśmy klimatyzację świeżo zamontowaną w kamperze i schłodziliśmy się przed spaniem. 

A tu jeszcze kilka zdjęć

I na koniec kolorowe zdjęcie ze sklepu ceramicznego - jabłuszka wyglądają jak żywe

czwartek, 18 września 2025

18 września - Garda

 Uciekliśmy ze strefy zimna i znów mamy lato. Dziś był szybki przejazd nad włoską Gardę. Zostaniemy tu trzy dni i w planie są wycieczki rowerowe dookoła. Pogoda w Italii nadal letnia i chyba będziemy mieli tropikalną noc. A jezioro pod wieczór wygląda tak

Zatrzymaliśmy się na kempingu San Benedetto, nad samym jeziorem. Większość miejsc jest zajęta i mamy na kempingu restaurację z pysznym włoskim jedzeniem.

A tu jest włoski patent na ekologiczną ciepłą wodę w łazienkach. Ciekawa jestem jak grzeją wodę gdy nie ma słońca, ale chyba się nie dowiemy, bo do niedzieli ma być ciepło i słonecznie.


środa, 17 września 2025

17 września - Mittenwald

Mittenwald - bawarskie miasteczko położone tuż przy granicy z Austrią. Słynie z pięknie pomalowanych domów i dziś sprawdzaliśmy czy to jest prawda. Drugim celem była degustacja golonki po bawarsku i oba cele zostały osiągnięte. No to kilka zdjęć - większość malowideł ma charakter religijny i najczęstszym motywem był św. Jerzy walczący ze smokiem,

ale są też scenki z życia mieszkańców.
I kilka zdjęć ze spaceru



Odwiedziliśmy też kościół św. Piotra i Pawła. W środku barokowy wystrój i dużo fresków.
I jeszcze jeden z symboli miasteczka - wielka wiolonczela, bo miasteczko ma historię lutniczą i nawet do dziś jest warsztat lutniczy, gdzie można kupić skrzypce czy altówkę.
I na koniec wycieczki poszliśmy na zasłużony posiłek. Szukaliśmy restauracji gdzie podają golonki i w końcu udało nam się znaleźć. Ja sobie zamówiłam pyszny sznycel w sosie grzybowym, a Zenek pochłonął całą dużą golonkę. 
Wszystko było bardzo smaczne, golonka fajnie przypieczona, a sos grzybowy z leśnych grzybów, a nie z pieczarek. Poprosiliśmy też obsługę o piwo i wodę, ale w temperaturze pokojowej i dostaliśmy dodatkowe kubełki z ciepłą wodą do ogrzania napojów. Ja wiem, że ciepłe piwo jest passe, ale dziś było zimno i trzeba było chronić gardło przed przeziębieniem. 
W nocy temperatura spadła do 6 stopni i dobrze, że śnieg nie padał. W telewizji mówili, że w Tatrach zrobiło się biało na chwilę. Jutro jedziemy na drugą stronę Alp, więc ciepłe kurtki pójdą do szafy, a my będziemy się wygrzewać we włoskim słoneczku.