Mittenwald - bawarskie miasteczko położone tuż przy granicy z Austrią. Słynie z pięknie pomalowanych domów i dziś sprawdzaliśmy czy to jest prawda. Drugim celem była degustacja golonki po bawarsku i oba cele zostały osiągnięte. No to kilka zdjęć - większość malowideł ma charakter religijny i najczęstszym motywem był św. Jerzy walczący ze smokiem,
ale są też scenki z życia mieszkańców.I kilka zdjęć ze spaceruOdwiedziliśmy też kościół św. Piotra i Pawła. W środku barokowy wystrój i dużo fresków.I jeszcze jeden z symboli miasteczka - wielka wiolonczela, bo miasteczko ma historię lutniczą i nawet do dziś jest warsztat lutniczy, gdzie można kupić skrzypce czy altówkę.I na koniec wycieczki poszliśmy na zasłużony posiłek. Szukaliśmy restauracji gdzie podają golonki i w końcu udało nam się znaleźć. Ja sobie zamówiłam pyszny sznycel w sosie grzybowym, a Zenek pochłonął całą dużą golonkę. Wszystko było bardzo smaczne, golonka fajnie przypieczona, a sos grzybowy z leśnych grzybów, a nie z pieczarek. Poprosiliśmy też obsługę o piwo i wodę, ale w temperaturze pokojowej i dostaliśmy dodatkowe kubełki z ciepłą wodą do ogrzania napojów. Ja wiem, że ciepłe piwo jest passe, ale dziś było zimno i trzeba było chronić gardło przed przeziębieniem. W nocy temperatura spadła do 6 stopni i dobrze, że śnieg nie padał. W telewizji mówili, że w Tatrach zrobiło się biało na chwilę. Jutro jedziemy na drugą stronę Alp, więc ciepłe kurtki pójdą do szafy, a my będziemy się wygrzewać we włoskim słoneczku.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz