czwartek, 25 września 2025

25 września - Lido di Dante.

Zrobiliśmy sobie dziś wycieczkę rowerową nas morze i smutek nas ogarnął, bo miasteczko jest totalnie wymarłe, a plaże puste. I to jest dziwne. W Hiszpanii w styczniu można spotkać więcej plażujących niż tutaj we wrześniu.

Chcieliśmy zjeść lody, no i obeszliśmy się smakiem. W całym miasteczku tylko trzy otwarte bary i tylko w jednym zaproponowano nam jakieś rożki z brudnej lodówki, więc zrobiliśmy w tył zwrot. Jedyny otwarty sklepik to był warzywniak, a przemiła pani właścicielka dała mi garść pietruszki całkiem za frico. 

Po południu trochę się zachmurzyło. Na jutro w planie było San Marino, ale chyba sobie podarujemy, bo jak deszcz to trudno sobie pochodzić. Pojedziemy na południe i zobaczymy gdzie wylądujemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz