sobota, 9 sierpnia 2014

Na poczatek obiecany filmik z szumem wodospadu
A dziś o 13.15 zjechaliśmy z drogi RV 17. Cały ten szlak od Steinkjer do Bodo nazywa się po norwesku Kystriksveien, po angielsku The Costal Route, a po polsku chyba nie ma nazwy, ale można by go nazwać "Droga, gdzie fiordy jadły mi z ręki". Wybrzeze jest naprawdę bajkowe i pozostało jeszcze tyle miejsc do zobaczenia!
Dziś jechaliśmy przez bardzo rolnicze tereny - fajnie wygladają pola tuż przy wysokich skałach
a jeszcze lepiej z wodą w tle
Norwedzy uprawiają owies i jęczmień, oraz mają dużo łąk, ale takich z sianą trawą. Zboża na polach jeszcze nie zebrane - nie wiem na co czekają, lato niedługo się kończy.
Będzie kilka zdjęć z fiordów - to już chyba ostatnie, bo jutro ruszamy dalej, ale środkiem Norwegii.
Jak widać lato nam nie odpuszcza. Dziś jest 26 stopni w cieniu, a na słońcu nie da się wysiedzieć. Cieszymy się z ładnej pogody oczywiście i mamy nadzieję, że wytrzyma jeszcze ze dwa tygodnie!

piątek, 8 sierpnia 2014

Jak ten czas szybko leci, dziś już 8 sierpnia, zbliżamy się do końca drogi RV 17 i powoli zaczynamy planować odwrót z kampanii norweskiej. Mamy jeszcze dużo kilometrów do przejechania i jeszcze nie wiemy jaką drogę wybrać.
Ale na razie cieszymy się pobytem i nezmiennie pięknymi krajobrazami.
Wczoraj rano ruszyliśmy z Vannesund do Holm i była to ostatnia przeprawa na tej trasie. Fiordy pokanaliśmy takim promem
Rano było jeszcze trochę chmur, ale później, z godziny na godzinę było coraz ładniej.
Napotkaliśmy też pierwszy bardziej wypasiony wodospad w tej wyprawie. To widok nad drogą
a to widok pod drogą.
Zatrzymaliśmy się na kampingu Svaberget - był blisko mostu Simlestraumen.
Nazwa mostu podobna do Saltstraumen, a i pod mostem były wiry w trakcie przypływów i odpływów. To pewnie to wąskie gardło w pobliżu mostu powodowało te ruchy wody.
Zenek ruszył na wędkowanie
a ja z aparatem na fotograficzne safari.
Na początek panorama spod mostu
i okazy fauny i flory, które pleniły się tuż przy brzegu.
To pewnie jakiś jeżowiec - wygląda jak duży kasztan jadalny, ale nie dał się oderwać od podłoża. Obok pełno ślimaczków: jeden chyba zasnął, bo leży na "grzbiecie" i nie trzyma się podłoża.
Była też cała kolonia ukwiałów. Ten dopiero rośnie albo się zwinął
a te już całkiem rozwinięte
Jak widać jest jeden rodzaj, ale w kilku różnych kolorach.
Kolonia jest świetnym schronieniem dla narybku - te rybki miały ok 10 cm długości i jak tylko przypłynęła większa ryba, to szybko chowały się pomiędzy ukwiały.
W czystej wodzie wszystko jest widoczne.
 Przed kampingiem była bardzo płytka końcówka fiordu. W pełnym przypływie wygląda to tak:
 a w trakcie odpływy to krajobraz księżycowy. Ubrałam kalosze (wreszcie się przydały!!!) i ruszyłam na poszukiwania okazów muszli.
Muszelek specjanie fajnych nie znalazłam, ale za to jest zdjęcie działalności jakiegoś żyjątka, które zakopane w piasku robi takie śmieszne piaskowe "robaczki"
Zenek złapał wczoraj dwie spore ryby i chyba byśmy tu zostali na dłużej, ale kamping był bez internetu.
Tak wyglądała okolica kampingu od strony drogi dziś rano. Okoliczne skały odbijają się w idealnie gładkiej wodzie - znów jest ładnie i nawet nie ma wiatru.
To widoczek z drogi - jak proszę o zatrzymanie auta, by zrobić zdjęcie, to Zenek mówi "Fiordów ci w Norwegii dostatek, nie martw się będzie następny"

Dziś mieliśmy dzień z dwoma wodospadami - pierwszy z nich bezimienny, złapany w kadr gdzieś po drodze
do drugiego  zboczyliśmy z głównej trasy. Bardzo malownicza i wąska droga prowadziła do tego fossena
co kawałek była mijanka, ale w czasie 40 km podróży minęły nas tylko 3 samochody.
A wodospad nazywa się Skroydalfossen i wygląda tak: nad szosą
i pod szosą
Prawie przed samym wodospadem był bardzo ciekawy tunel. Miał około 200 metrów i zakręt w środku, był wąski na jedno auto i nie był oświetlony. Dobrze, że nic nas nie chciało mijać w tym tunelu, bo byłoby nieciekawie - do wodospadu było z górki, a jak wracaliśmy to było pod górkę. Wracając zrobiłam zdjęcie wlotu i wylotu
Rzeczka, która przeradza się w ten wodospad wygląda całkiem niepozornie.
Płynie sobie leniwie przez jakieś 10 km, zbiera po drodze małe stumyczki, by w końcu opaść w dół z dużym hukiem. Mam filmik, ale najpierw muszę mu ograniczyć rozmiar i potem zamieszczę go dla Was.

środa, 6 sierpnia 2014

Przyjechaliśmy wczoraj do Vannesund - to miejsce następnej przeprawy promowej. Tuż przy nabrzeżu jest kamping, na którym utkwiliśmy w oczekiwaniu na poprawę pogody. Zdjęć z dziś nie będzie, bo głównie siedzimy w środku z powodu ulewnego deszczu, który sobie radośnie pada cały dzień, ale mam zdjęcia z wczoraj.
To osiedle domków jednorodzinnych - jak widać też mają developer'ów, którzy budują na jedno kopyto
i dwa zdjęcia z drogi - akurat był odpływ i widać było wszyskie kamienie i wodorosty.

wtorek, 5 sierpnia 2014

I znów nam się trafił kamping z kiepskim internetem. Próbowałam wczoraj i przedwczoraj coś napisać, ale nie było szans by wgrać jakiekolwiek zdjęcie. Nadrabiam więc dziś.
Na niedzielę wróciło hiszpańskie lato.  Wieczorem o dziesiątej było  22*C !!!! W poniedziałak rano padało, ale po jedenastej wypogodziło się, temperatura rano wysoka (jak na deszczową aurę w Norwegii) - 19*C, a w ciągu dnia było znów ze 30.
W trakcie dwóch przedwczorajszych przepraw promowych trochę wiało ciepłym wiatrem, więc staliśmy sobie na pokładzie i podziwialiśmy krajobrazy wybrzeża Helgeland. Całe wybrzeże jest zbudowane z 14 tysięcy wysp i wysepek. Pierwsza przeprawa  Tjota - Forvika prowadziła między kilkoma z nich. Mogliśmy także oglądnąć Siedem Sióstr z drugiej strony
Prom płynął pomiędzy wyspami i tylko szkoda, że zdjęcia nie są w stanie oddać piękna krajobrazu.
Na zdjęciu poniżej widać trzy wysepki połozone blisko siebie. Ta po lewej , ta najwyższa, była w kolorze rudym i mało co na niej rosło, ta w środku to skała i ma tylko trochę roślinności, a ta na prawo to zalesione pagórki. Myslę, że ta róznorodność jest istnym rajem dla geologów.
Tu mamy litą skałę, choć widać trochę drzew w głębi.
I jeszcze jedno zdjęcie - ujrzeliśmy dziwny obiekt (zdjęcie na dużym zoom'ie) i nie wiemy, czy to kolejna wysepka czy może okręt podwodny. W każdym razie nie strzelało to do nas
Przed następną przeprawą promowa (Anddalsvagen - Horn) ujrzeliśmy taki znak - i faktycznie droga prowadziła prosto do fiordu. Nam sie jednak udało, bo prom już, już prawie odpływał, więc prosto z marszu na niego się manustrowaliśmy.
Po dwóch przeprawach zaczęliśmy szukać kampingu i znaleźliśmy go w pobliżu jednej z norweskich atrakcji - trzeba było jednak przeprawić się przez kolejny most znów skręcający pod kątem prostym - to chyba norweska specjalność.
a to widok z mostu
I jeszcze panorama kampingu z pobliskiej górki
A my sobie stoimy tu
Wczoraj pomaszerowaliśmy do góry, bu oglądnąć dziurę w skale. Dziura ta powstała w tym samym czasie jak pasmo górskie Siedem Sióstr - tak mówi legenda. Jeden z trolli strzelił z łuku!!!!
Dziura nazywa się 

Warto było się wdrapać na górę,
bo widoki zapierają dech w piersiach. Widok na prawo
widok na lewo
a w środku gdzieś około 200 metrów skał - i były nawet schodki w bardziej pionowym miejscu.
I jeszcze zdjęcia do podziwiania
Koło kampingu biegnie szlak pocztowy, więc znów mogliśmy zaobserwować regularnie kursujący statek.
Dziś ruszamy dalej na południe. Pogoda dziś nieciekawa, całą noc padało i teraz też jest zachmurzone. Temperatura spadła do 15 stopni - może i dobrze, bo wczoraj znów było za gorąco i przyda się trochę świeżego powietrza do oddychania.