Dziś podróż była już bez pogodowych niespodzianek i tak ranek rozpoczęliśmy z lekkim przymrozkiem, a po południu było już 19 stopni. Mam nadzieję, że widok ośnieżonych Pirenejów był ostatnim widokiem śniegu w czasie tej wyprawy.
Na granicy francusko-hiszpańskiej można zobaczyć taką oto piramidę
Dziś śpimy w Blanes, na kempingu tuż nad morzem.
Jutro ostatni z przejazdowych etapów, a potem do niedzieli będziemy odpoczywać po tym maratonie.
środa, 1 marca 2017
wtorek, 28 lutego 2017
Rozpoczęliśmy naszą wiosenną wyprawę w niedzielę. Tym razem od początku wyjazdu jest z nami Jarek, który pracował pilnie całą zimę nad zwiększeniem ładowności swojego kamperka. I tak powstała przyczepka, w której udało się upchać i mały motorek oraz wszystkie żagle, deski do pływania. A tak wygląda zestaw kamperowy w popołudniowym słoneczku
Dziś jesteśmy już we Francji, trochę poniżej Lyonu i tu już widać wiosnę - kwitną niektóre drzewa owocowe i jest trochę wiosennych kwiatków, co widać na załączonych obrazkach.
Dziś jesteśmy już we Francji, trochę poniżej Lyonu i tu już widać wiosnę - kwitną niektóre drzewa owocowe i jest trochę wiosennych kwiatków, co widać na załączonych obrazkach.
Wczoraj nocowaliśmy na granicy niemiecko-francuskiej i po całkiem ciepłym (ok. 19 stopni) dniu zrobiło się bardzo wietrznie. W nocy lało jak z cebra, a po stronie francuskiej było na polach dość dużo świeżo napadanego śniegu. Ale to w końcu cały czas luty i śnieg to chyba normalka. Dziś za to całą drogę jechaliśmy w deszczu i dopiero pod wieczór wyjrzało słońce.
Jutro będziemy już pod Barceloną, więc liczymy na odpowiednią hiszpańską pogodę.
wtorek, 25 października 2016
Przez kilka ostatnich dni przejeżdżaliśmy przez różne strefy pogodowe. Na początek Toskania - ładnie, ciepło i słonecznie
Po przyjeździe nad północną Gardę mieliśmy ciepło i słonecznie (to w piątek), ale sobota i niedziela już były bardziej zachmurzone i deszczowe. W poniedziałek od rana padało i było szaro-buro po południowej stronie Alp,
Ale już po przekroczeniu przełęczy Brenner zrobiło się cieplej i słonecznie. Śniegu na razie nie widać, jest jego trochę na najwyższych szczytach, ale to pewnie zeszłoroczny.
Nocowaliśmy w Austrii, niedaleko Kramsach i po południu znów było ładnie.
Przez całą drogę podziwialiśmy piękne kolory drzew liściastych - pewnie już niedługo opadną po pierwszych porządnych przymrozkach. A dziś już jesteśmy u bauera, niecałe 500 km od domu, więc jutro już będzie koniec tej wyprawy.
Po przyjeździe nad północną Gardę mieliśmy ciepło i słonecznie (to w piątek), ale sobota i niedziela już były bardziej zachmurzone i deszczowe. W poniedziałek od rana padało i było szaro-buro po południowej stronie Alp,
Ale już po przekroczeniu przełęczy Brenner zrobiło się cieplej i słonecznie. Śniegu na razie nie widać, jest jego trochę na najwyższych szczytach, ale to pewnie zeszłoroczny.
Nocowaliśmy w Austrii, niedaleko Kramsach i po południu znów było ładnie.
Przez całą drogę podziwialiśmy piękne kolory drzew liściastych - pewnie już niedługo opadną po pierwszych porządnych przymrozkach. A dziś już jesteśmy u bauera, niecałe 500 km od domu, więc jutro już będzie koniec tej wyprawy.
środa, 19 października 2016
Wczoraj pożegnaliśmy się z Morzem Jońskim, by dziś ruszyć z powrotem na północ. Jarek rozwinął znów swoje latające skrzydło i próbował siłę wiatru.
Potem testował też pływanie na brzuchu
Zenek i ja pilnowaliśmy go, by za daleko nie odpłynął. Następne eksperymenty pewnie będą już z deską, ale to już w przyszłym roku.
Jutro będziemy już w Toskanii, a pojutrze nad Gardą. Tam krótki odpoczynek i w poniedziałek i we wtorek przejazd do domciu. Ciekawa jestem czy w Alpach jest już biało?
Potem testował też pływanie na brzuchu
Zenek i ja pilnowaliśmy go, by za daleko nie odpłynął. Następne eksperymenty pewnie będą już z deską, ale to już w przyszłym roku.
Jutro będziemy już w Toskanii, a pojutrze nad Gardą. Tam krótki odpoczynek i w poniedziałek i we wtorek przejazd do domciu. Ciekawa jestem czy w Alpach jest już biało?
niedziela, 16 października 2016
Zawsze mówiłam, że podróże kształcą, szczególnie jak się podróżuje w regiony bogate w historię. Dzięki wujkowi Google zawsze można sobie uzupełnić wiadomości historycznie. Stoimy na kempingu w pobliżu miasta Sibari i po drodze mijaliśmy wykopaliska archeologiczne. Okazuje się, że są to ruiny achajskiego miasta Sibaris z siódmego wieku przed naszą erą. W starożytności południowa część półwyspu i Sycylia były skolonizowane przez Greków i nazywało się to Magna Graecia
Miasto było bardzo bogate i w szczytowym okresie liczyło ponoć 100 tys. ludności, więc to co wykopane to pewnie ułamek całego miasta. Bogactwo mieszkańców Sibari i ich zamiłowanie do luksusu przerwało do dziś w określeniu "sybarytyzm". Czasem czujemy się sybarytami, choć trudno może nazwać warunki na kempingach luksusowymi, to prowadzimy leniwy tryb życia i dogadzamy sobie jak możemy najlepiej!
Obszar wykopalisk jest niestety zamknięty, choć obok stoi nowo wybudowany budynek muzeum. Nam udało się wejść, bo brama do wjazdu ciężarówek była otwarta. To zdjęcia
Widać drogę, zarysy domów i wielką rurę drenażową. Jest ona potrzebna, bo ruiny miasta leżą sporo pod poziomem okolicznej rzeki Kratis, która zresztą zalała je w 510 roku p.n.e gdy miasto zostało całkowicie zniszczone przez Krotończyków. Ruiny udało się znaleźć w latach 60 ubiegłego wieku po rozlegle prowadzonych wierceniach. Tak wygląda model wykopalisk
a tak gdy poziom wód gruntowych wzrasta po opadach deszczu.
Powoli zaczynamy myśleć o powrocie, choć wcale nam się nie chce, gdy patrzymy na rodzime prognozy pogody. Dziś mamy 23 stopnie, a w nocy było 17!!!! Morze nam szumi w tle
Obok naszej parceli wyrosła przepiękna pieczarka.
a w okolicznym lasku piniowym nazbierałam pięknych szyszek, więc będziemy z Julką produkować ozdoby świąteczne.
Miasto było bardzo bogate i w szczytowym okresie liczyło ponoć 100 tys. ludności, więc to co wykopane to pewnie ułamek całego miasta. Bogactwo mieszkańców Sibari i ich zamiłowanie do luksusu przerwało do dziś w określeniu "sybarytyzm". Czasem czujemy się sybarytami, choć trudno może nazwać warunki na kempingach luksusowymi, to prowadzimy leniwy tryb życia i dogadzamy sobie jak możemy najlepiej!
Obszar wykopalisk jest niestety zamknięty, choć obok stoi nowo wybudowany budynek muzeum. Nam udało się wejść, bo brama do wjazdu ciężarówek była otwarta. To zdjęcia
Widać drogę, zarysy domów i wielką rurę drenażową. Jest ona potrzebna, bo ruiny miasta leżą sporo pod poziomem okolicznej rzeki Kratis, która zresztą zalała je w 510 roku p.n.e gdy miasto zostało całkowicie zniszczone przez Krotończyków. Ruiny udało się znaleźć w latach 60 ubiegłego wieku po rozlegle prowadzonych wierceniach. Tak wygląda model wykopalisk
a tak gdy poziom wód gruntowych wzrasta po opadach deszczu.
Powoli zaczynamy myśleć o powrocie, choć wcale nam się nie chce, gdy patrzymy na rodzime prognozy pogody. Dziś mamy 23 stopnie, a w nocy było 17!!!! Morze nam szumi w tle
Obok naszej parceli wyrosła przepiękna pieczarka.
a w okolicznym lasku piniowym nazbierałam pięknych szyszek, więc będziemy z Julką produkować ozdoby świąteczne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



