wtorek, 15 lipca 2014

A na końcu Lofotów jest A.
Wczoraj tam dojechaliśmy, ale relacja dziś, bo nie było internetu.
Kultowa miejscowość, którą każdy odwiedzający chce zaliczyć, więc my też. Miasteczko składa sie praktycznie z samych chat do wynajęcia, jest też sporo łodzi dla zapalonych wędkarzy
Większość domków przy brzegu zbudowana jest na palach przykutych do kamieni.
W muzeum stokfisza można pooglądać historię połowów dorszy i nie tylko, ale byliśmy tam wcześnie rano i było jeszcze zamknięte. W podcieniach widać suszone ryby - to te na pokaz, bo cała akcja połowów i suszenia jest od lutego do kwietnia. Ryby po złowieniu patroszy się i usuwa głowę, a następnie suszy (bez solenia) w niskiej temperaturze.
Zrobiłam kilka zdjęć z ekspozycji zewnętrznych
stare łodzie i resztki szkieletów ryb
Jak widać, za wszystko można wyciągać pieniądze od turystów!
Dobrze, że widoki są za darmo, bo tych nie brakuje. To panorama A od strony wschodniej
To stado łódeczek
a to stado mew na skale - wszystkie zwrócone w stronę słońca, grzeją sobie dzioby
a to stadko włochatych krów, które spotkaliśmy dzieś dalej w drodze z A.
Dwie z nich mają piłeczki na końcach długich rogów - pewnie są bardziej zadziorne niż ta trzecia. 
Za Moskens zatrzymaliśmy się na dwie godzinki przy moście - Zenek zamierzał złowić obiad, ale tylko maluchy brały, więc wracały spowrotem do morza.
Jeszcze kilka widoczków z Moskensoya i Flakstadoya
a to panorama z E10 gdzieś między Vorheim a Steira
i most na wyspę Austvagoya
Zatrzymaliśmy się kawałek dalej na kampingu, gdzie młody człowiek o bardzo ciemnej karnacji ubrany był w kurtkę moro z polskim orłem na rękawie. Kamping posiadał informacje w języku polskim, ponoć był na nim internet, ale to była zmyłka, dlatego relacja dopiero dziś.
Zapraszam też później, będzie kilka zdjęć z dzisiaj, ale dopiero po obiedzie.

niedziela, 13 lipca 2014

Zrobiliśmy sobie pieszą wycieczkę po starej drodze E10 - nowa prowadzi już przez tunel, a starą zostawili dla rowerzystów i pieszych
Widoczki typowo morskie
Stara droga biegła tuż nad oceanem i teraz w niektórych miejscach widać zniszczenia od fal, lub popękany asfalt od spadających głazów. Nie wycinana roślinność  zaczyna zarastać drogę, a na środku rosną sobie radośnie polne kwiatki.
Ciekawa jestem ile czasu było by przyrodzie potrzebne, by "zarosnąć" ślady naszej bytności na Ziemi. Choć niektóre śmieci będą się rozkładać pewnie i tysiące lat.

Pilnie także obserwujemy miejscowe budownictwo. W Szwecji 95% domów jest malowane na czerwono-brązowo
Farbę tę wymyślono w XVII wieku i robiono ze szlamu bogatej w żelazo ziemi - wydzielony pigment łączono z wodą, dodawano dziegciu, mydła szarego, mąki żytniej, rozrabiano w zaprawie do peklowania ryb i w końcu po dodaniu moczu (amoniak) farba była gotowa.
W Norwegii domy mają różne kolory. Dużo jest kremowych, żółtych, szarych, niebieskich, są także i brązowe.
 Udało mi się znaleźć nawet taki, pomalowany nietypowo, bo przeważnie są w jednym kolorze, czasem z białymi dodatkami
W miejscach gdzie jest mało ziemi do postawienia domu, stawia je się na palach
 i niektówe mają zamontowaną ....klimatyzację!!!!
Ale jeśli nam jest tu za gorąco (czasami, co prawda), to co mają mówić Norwedzy!!!!



sobota, 12 lipca 2014

Dziś mieliśmy prawdziwy kawałek bajkowych Lofotów.
Przede wszystkim białe plaże i zieloniutka woda (wyspa Flakstadoy)
Tu nawet pomoczyłam nogi; woda była chyba zimna, ale po kilku chwilach się przyzwyczaiłam.
Na brzegu leżą wyrzucone przez ocean Atlantycki różnego rodzaju wodorosty, tak więc przygotowałam dla Was kompozycję
A widoczki z drogi dziś były takie:
A to już wyspa Maskenesoy:
Jesteśmy dziś w Moskenesvagen i mam taki widok z okna sypialni
Jutro ruszamy na zwiedzanie miasteczka, więc będą nowe zdjęcia.
Wczoraj po południu wróciła ładna pogoda. Od razu zrobiło się cieplej i wieczorem już mieliśmy 18 stopni.
Wdrapałam się na górke obok i zrobiłam panoramę kampingu
znalazłam też dzikie pole maliny norweskiej inaczej zwanej moroszką
wygląda jak widać, rośnie przy ziemi jak nasze borówki i nie ma kolców.
W nocy i rano słoneczko świeciło jak w Hiszpanii, ale teraz się zachmurzyło i trochę pada, choć mamy 19 stopni.


piątek, 11 lipca 2014

Dziś niestety nie będzie słonecznych widoków, bo mamy zachmurzenie. Za to będzie zasnuty chmurami krajobraz, który też ma swój urok.
Stoimy sobie na kampingu
niemal artystycznym. Na drzwiach chatek do wynajęcia znalazłam takie oto malowidła
 i nawet antena satelitarna może być mniej monotonna.
Na kampingu są również rozstawione stare elementy łodzi rybackich; np taki oto silnik
Jest też sklep z szeroko rozumianymi "souvenirs", ale najwięcej w nim świeczek różnego rodzaju.
Mnie się spodobał metrowej wysokości ametyst