środa, 8 marca 2017

Co by tu Wam napisać, by Was nie zdenerwować...
To może na początek życzenia dla wszystkich Pań z okazji ich święta od Zenka i Jarka  (zdjęcia z kwiatami nie będzie, bo jeden z panów się zbiesił i nie chciał pozować).
A wszyscy życzymy Wam pogody takiej jak tu:
Tak, tak, dobrze widzicie - ten pan na rowerze to Zenek
Rozbiliśmy obóz nad Mniejszym Morzem w La Mandze i mamy zamiar przez najbliższe tygodnie nic nie robić, no nie licząc spacerów i jeżdżenia rowerami po okolicy.
Jarek rozładował dziś swoją przyczepkę i wyciągnął motorek. Jazdy próbnej nie zobaczyliśmy, bo wcześniej niestety wypił piwo.

poniedziałek, 6 marca 2017

Dziś był prawdziwie letni dzień, wietrzny ale cieplutki. Teraz są 22 stopnie, a słoneczko grzeje jak w lecie. Pojechaliśmy sobie dziś na wycieczkę rowerową promenadą nad morzem.
Odwiedziliśmy też park w środku miasta
I pogadaliśmy sobie z rybami pływającymi w parkowych stawkach i strumykach- niektóre z tych karpi to miały chyba z metr długości.
I jeśli ktoś myśli, że ryby głosu nie mają, to proszę: na początku było "ooo" a potem to już tylko "eee".
Jutro ruszamy dalej. Będziemy w La Mandze, nad zatoką dopingować Jarka w nauce kitesurfingu.

piątek, 3 marca 2017

Wczoraj dojechaliśmy do miasteczka Oropesa i zainstalowaliśmy się na znajomym kempingu Didota nad samym brzegiem morza. Kamping jest prawie cały zajęty, pełno Niemców, Anglików, Duńczyków i oczywiście Holendrów. Z Polaków to tylko my.
Wieczorem poszliśmy na krótki spacerek - tzn. pies  wyprowadził Jarków, a ja zabrałam się na przyczepkę.
Dziś pogoda nie jest tak ładna jak wczoraj, ale wreszcie jest ciepło - 20 stopni. W planie była dziś wycieczka rowerowa, ale po pokonaniu 2,5 tysiąca kilometrów w 5 dni jakoś nikt nie ma ochoty na jakąkolwiek jazdę. Może jutro, jeśli nie będzie padać.

środa, 1 marca 2017

Dziś podróż była już bez pogodowych niespodzianek i tak ranek rozpoczęliśmy z lekkim przymrozkiem, a po południu było już 19 stopni. Mam nadzieję, że widok ośnieżonych Pirenejów był ostatnim widokiem śniegu w czasie tej wyprawy.
Na granicy francusko-hiszpańskiej można zobaczyć taką oto piramidę
Dziś śpimy w Blanes, na kempingu tuż nad morzem.
Jutro ostatni z przejazdowych etapów, a potem do niedzieli będziemy odpoczywać po tym maratonie.

wtorek, 28 lutego 2017

Rozpoczęliśmy naszą wiosenną wyprawę w niedzielę. Tym razem od początku wyjazdu jest z nami Jarek, który pracował pilnie całą zimę nad zwiększeniem ładowności swojego kamperka. I tak powstała przyczepka, w której udało się upchać i mały motorek oraz wszystkie żagle, deski do pływania. A tak wygląda zestaw kamperowy w popołudniowym słoneczku
Dziś jesteśmy już we Francji, trochę poniżej Lyonu i tu już widać wiosnę - kwitną niektóre drzewa owocowe i jest trochę wiosennych kwiatków, co widać na załączonych obrazkach.
Wczoraj nocowaliśmy na granicy niemiecko-francuskiej i po całkiem ciepłym (ok. 19 stopni) dniu zrobiło się bardzo wietrznie. W nocy lało jak z cebra, a po stronie francuskiej było na polach dość dużo świeżo napadanego śniegu. Ale to w końcu cały czas luty i śnieg to chyba normalka. Dziś za to całą drogę jechaliśmy w deszczu i dopiero pod wieczór wyjrzało słońce.
Jutro będziemy już pod Barceloną, więc liczymy na odpowiednią hiszpańską pogodę.