A dziś niedziela, więc poświętowaliśmy w tradycyjny sposób polskich rodzin - na zakupach. W materiałach otrzymanych w recepcji wyczytałam, że w Cabo de Palos jest cotygodniowy targ - z hiszpańska zwany mercadillos - to sobie zrobiliśmy wycieczkę rowerową. Na targu można było w zasadzie kupić wszystko, od ciuchów, butów, torebek, biżuterii "made in china" po dywany, firany, patelnie i inne agd. Było też stoisko z tradycyjnymi sukienkami dla małych księżniczek
i stragany ze stosami pomarańczy
Pochodziliśmy sobie, pooglądaliśmy, a z zakupów to był tylko pieczony kurczak na obiad, dwa dorodne kalafiory i pasek do spodni dla Zenka. Pan sprzedawca dorobił mu nawet dodatkowe dziurki specjalnym dziurkaczem i jeszcze dołożył dodatkową szlufkę.
Pomarańcze przerabiamy na sok. Przed wyjazdem kupiliśmy sobie elektryczną maszynkę do wyciskania cytrusów i z 5 pomarańczy można wycisnąć 2 szklanki pysznego soku.
Tak, że na obiadek był dziś kalafior, pieczony kurczak i sok pomarańczowy.
niedziela, 19 marca 2017
sobota, 18 marca 2017
Wróciła nam ładna pogoda. Nie wieje i mamy bezchmurne niebo, tak więc znów można chodzić z gołymi nogami i w krótkim rękawku. Pojechaliśmy dziś do sąsiedniego miasteczka Mar de Cristal. Nie było nic ze staroci do zwiedzania w miasteczku, bo to typowy wakacyjny twór o tej porze prawie całkowicie wyludniony. Jest tu trochę pojedynczych domów, całe uliczki apartamentów i hotelików i ładnie utrzymana marina.
Plaża ciągnie się przez całe miasteczko, tak jak i deptak z palmami, po którym teraz można bezkarnie pojeździć rowerami. W palmach buszowały stada zielonych papużek i bardzo trudno było je wypatrzeć, za to słychać było je już z daleka. Jedną udało mi się sfotografować.
Jest też zdjęcie Zenka z konikiem morskim.
Okazuje się, że kilka gatunków pławikoników żyje w Morzu Śródziemnym, a ten okaz ma chyba przedstawiać pławikonika sargassowego. Pewnie żyją też w Mar Menor, bo to dla nich świetne miejsce, niegłębokie i ciepłe.
Jarek wreszcie dziś pojechał motorkiem z Lucyną na zakupy.
Wcześniej się nie dało, bo po jednej z jazd próbnych złapał gumę i musiał kleić dętkę w kilku miejscach. Dobrze, że są mapy google z zaznaczonymi na nich sklepami, to i znalezienie sklepu z nowymi dętkami jest dziecinnie proste.
Plaża ciągnie się przez całe miasteczko, tak jak i deptak z palmami, po którym teraz można bezkarnie pojeździć rowerami. W palmach buszowały stada zielonych papużek i bardzo trudno było je wypatrzeć, za to słychać było je już z daleka. Jedną udało mi się sfotografować.
Jest też zdjęcie Zenka z konikiem morskim.
Okazuje się, że kilka gatunków pławikoników żyje w Morzu Śródziemnym, a ten okaz ma chyba przedstawiać pławikonika sargassowego. Pewnie żyją też w Mar Menor, bo to dla nich świetne miejsce, niegłębokie i ciepłe.
Jarek wreszcie dziś pojechał motorkiem z Lucyną na zakupy.
Wcześniej się nie dało, bo po jednej z jazd próbnych złapał gumę i musiał kleić dętkę w kilku miejscach. Dobrze, że są mapy google z zaznaczonymi na nich sklepami, to i znalezienie sklepu z nowymi dętkami jest dziecinnie proste.
środa, 15 marca 2017
Wczoraj wiało i było pochmurnie, a dziś dalej wieje i świeci słońce. Co prawda jest trochę chmur, ale są to cumulusy i z nich deszczu nie będzie. Pojechaliśmy nad wodę pooglądać wzburzone morze i okazało się, że są amatorzy surfowania - zarówno na desce jak i na latawcu.
A nad samą wodą wiatr jest trzy razy silniejszy niż na naszej parceli. Palmy na plaży wyglądają tak
Jarek stwierdził, że walczyć z naturą nie będzie, bo to żadna przyjemność i czeka, aż morze znów będzie gładkie.
Jutro ponoć wiatr ma być o połowę słabszy, więc się pewnie wybierzemy do miasteczka na zakupy. Trzeba kupić na obiad jakąś dobrą rybkę - w końcu jesteśmy nad morzem.
A nad samą wodą wiatr jest trzy razy silniejszy niż na naszej parceli. Palmy na plaży wyglądają tak
Jarek stwierdził, że walczyć z naturą nie będzie, bo to żadna przyjemność i czeka, aż morze znów będzie gładkie.
Jutro ponoć wiatr ma być o połowę słabszy, więc się pewnie wybierzemy do miasteczka na zakupy. Trzeba kupić na obiad jakąś dobrą rybkę - w końcu jesteśmy nad morzem.
poniedziałek, 13 marca 2017
Ciepełko, które tu było posłaliśmy Wam do Polski, a u nas dziś było kilka chwil grozy. Rano rozpadał się deszcz,
potem zaczęło błyskać i grzmieć i ulewa zrobiła się tak intensywna, że zostaliśmy zalani, bo akurat przedsionek jest w lekkim obniżeniu.
Najgorszy ze wszystkiego był silny i porywisty wiatr - portale meteo podają, że wiało ok 66 km/h, ale porywy pewnie były silniejsze. Z niepokojem patrzyliśmy, czy nam przedsionek nie odfrunie. I dzięki opatrzności nie odfrunął, a ponieważ jutro i pojutrze też ma wiać, więc Zenek dodał dwa następne zabezpieczenia i wygląda to tak:
Za to wiatr zwiał panele słoneczne, które produkowały ciepłą wodę w okolicznym bloku sanitarnym.
Teraz wypogodziło się, bo jesteśmy w "oku cyklonu"- mniej więcej tu, gdzie strzałka pokazuje,
ale nie mamy złudzeń - jak dojdą te chmury znad Afryki, to znów będzie deszczowo i wietrznie. Dobrze, że temperatury są w miarę przyzwoite - teraz mamy 15 stopni.
Bardziej soneczne zdjęcia będą za kilka dni, jak front burzowy popłynie do Was.
potem zaczęło błyskać i grzmieć i ulewa zrobiła się tak intensywna, że zostaliśmy zalani, bo akurat przedsionek jest w lekkim obniżeniu.
Najgorszy ze wszystkiego był silny i porywisty wiatr - portale meteo podają, że wiało ok 66 km/h, ale porywy pewnie były silniejsze. Z niepokojem patrzyliśmy, czy nam przedsionek nie odfrunie. I dzięki opatrzności nie odfrunął, a ponieważ jutro i pojutrze też ma wiać, więc Zenek dodał dwa następne zabezpieczenia i wygląda to tak:
Za to wiatr zwiał panele słoneczne, które produkowały ciepłą wodę w okolicznym bloku sanitarnym.
Teraz wypogodziło się, bo jesteśmy w "oku cyklonu"- mniej więcej tu, gdzie strzałka pokazuje,
ale nie mamy złudzeń - jak dojdą te chmury znad Afryki, to znów będzie deszczowo i wietrznie. Dobrze, że temperatury są w miarę przyzwoite - teraz mamy 15 stopni.
Bardziej soneczne zdjęcia będą za kilka dni, jak front burzowy popłynie do Was.
piątek, 10 marca 2017
Pogoda w dalszym ciągu jest prawdziwie letnia. Dziś mieliśmy 28 stopni (w cieniu) i żadnej chmurki na niebie.
Jarek spakował deskę do surfowania na wózek i pomaszerował nad wodę, by uroczyście rozpocząć sezon.
Zatoka jest bardzo płytka, więc musiał pokonać jakieś 150 metrów zanim mógł stanąć na desce
A my świętowaliśmy wybór Tuska na drugą kadencję i cieszyliśmy się słoneczkiem. Wczoraj była wyprawa rowerowa na zakupy (ok 6 km w jedną stronę), więc dziś nic nas nie zmuszało do dalszych podróży.
Jarek spakował deskę do surfowania na wózek i pomaszerował nad wodę, by uroczyście rozpocząć sezon.
Zatoka jest bardzo płytka, więc musiał pokonać jakieś 150 metrów zanim mógł stanąć na desce
A my świętowaliśmy wybór Tuska na drugą kadencję i cieszyliśmy się słoneczkiem. Wczoraj była wyprawa rowerowa na zakupy (ok 6 km w jedną stronę), więc dziś nic nas nie zmuszało do dalszych podróży.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
