środa, 14 listopada 2018

Peniscola

Peniscola
Wczoraj przyjechaliśmy do Peniscoli i dziś był pierwszy dzień dłuższego odpoczynku. Pogodę mamy zachmurzoną, ale jest ciepło - w ciągu dnia było 19 stopni, a w nocy 14. Pojechaliśmy na zakupy i zwiedzić miasteczko, bo jutro ma padać deszcz. Kemping Los Pinos  jest mały, przytulny i w połowie pusty. Najwięcej jest na nim Holendrów i chyba niektórzy będą tu zimować.
Miasteczko jest bardzo ładne - na półwyspie starówka z zamkiem Templariuszy, po obu stronach piaszczyste plaże, dookoła współczesne budownictwo i białe domy na okolicznych wzgórzach. Mam kilka zdjęć, to można pooglądać.
Zwiedziliśmy także zamek a na relację zapraszam jutro.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Dzień szósty.
Dziś mamy ostatni nocleg we Francji, choć w planie była już Hiszpania. Wiało dziś bardzo silnie na drodze przez Pireneje, więc sobie odpuściliśmy te atrakcje. W końcu nigdzie się nie śpieszymy, jedziemy na wakacje. Dzień rozpoczął się deszczowo, ale później było słonecznie. Najbardziej nas cieszą temperatury - chciałam nawet ubrać krótkie spodenki, ale teraz  się trochę zachmurzyło, więc znów będzie padać. W nocy deszcz fajnie kołysze do snu, bębniąc o dach przyczepy i lepiej się śpi.
Jutro będziemy już za Tarragoną i planujemy tygodniowy odpoczynek i trochę zwiedzania przed zainstalowaniem się na dłuższy pobyt w Bolnuevo.

niedziela, 11 listopada 2018

Podróży dzień piąty.
Wczoraj i dziś jechaliśmy w deszczu, ale teraz już nie pada i zrobiło się cieplej. Wczoraj nocowaliśmy na kempingu du Sevron i po raz pierwszy w pełni doceniliśmy "luźny" samochód do dyspozycji. Trzeba było pojechać 2 km do marketu po pieczywo na niedzielę i poszło raz, raz bez pedałowania na rowerze.
Dziś śpimy w malowniczym, tarasowym kempingu La Pinede Provence - zdjęć nie będzie, bo niebo zachmurzone a i fotografować nie ma czego.
Ciekawostka z francuskich kempinów - bloki sanitarne są koedukacyjne, nie ma żadnych podziałów na "dla chłopaków" czy  "dla dziewczynek" i to działa. Świat bez podziałów jest na pewno lepszy, czego i Wam życzę w dniu takiego święta jak dziś.

piątek, 9 listopada 2018

Podróży dzień trzeci.
Dziś Zenkowi poprawił się humor, bo średnia spalania paliwa była w okolicach 9 l na 100. Ale w większości jechaliśmy z górki i z 500 m.n.p.m zjechaliśmy na 100.
Tak wyglądamy w całej okazałości:
Nocujemy na kempingu Gugel i raczej go nie polecamy, bo strasznie nas wykasowali, prawie tak jak w środku sezonu. Ale za to mogliśmy sobie zwiedzić mini zoo oraz wykąpać się na krytym basenie.
To zdjęci zwierzaczków dla Julci:
 I zaczynamy się czuć jak na wakacjach, bo pojawiły się pierwsze palmy



czwartek, 8 listopada 2018

Ruszyliśmy!
Po rocznej przerwie wróciliśmy do podróżowania i w tym roku realizujemy plan "Zimowanie w Hiszpani".
Ruszyliśmy wczoraj - emocji było co niemiara, bo to pierwszy raz taka podróż z przyczepą, a nie kamperkiem. Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy odcinek 440 km i udało się dojechać za dnia pomimo kilku przerw i jednego solidnego korka na autostradzie. Średnia podróżowania nie jest imponująca - tylko 65 km/h, ale było trochę górek i toyota męczyła się na podjazdach okrutnie. Zużycie paliwa też jest większe niż w kamperze, ale za to komfort mieszkania nieporównywalnie lepszy niż poprzednio.
Zdjęcie z drogi wczorajsze - widać podwójne lusterko i narożnik przyczepy.
Wczoraj było słonecznie, dziś niestety trochę padało, ale cieszymy się, że jedziemy w kierunku  ciepła. Jutro będziemy na niemiecko-francuskiej granicy koło Miluzy.