W nocy znów padało, ale poranek powitał nas słońcem. Poszliśmy sobie na wycieczkę do miasta, głównie by stracić resztę koron. A w mieście, przy głównej ulicy większość sklepów jest z ciuchami albo z wyposażeniem wnętrz. No to kupiliśmy sobie lody i po ciastku na jutro.
Przez miasto przepływa rzeczka i znaleźliśmy taki uroczy zakątek.
Igrzyska olimpijskie były tu 25 lat temu i o mało co Lillehammer przypomniało by sobie o zmaganiach , gdyby Oslo wygrało kasting na igrzyska w 2022. Ale wygrał Pekin i nic z tego. Chiny są bogate, to sobie wybudują infrastrukturę, a skocznie w Lillehammer będą dalej służyć Pucharowi.
Wypatrzyłam w mieście takie oto stare budynki, ten drugi stoi niedaleko kempingu, już na przedmieściach.
Jutro będziemy już w Szwecji, więc żegnaj Norwegii, a może do widzenia......
środa, 14 sierpnia 2019
wtorek, 13 sierpnia 2019
36. Lillehammer
Wreszcie trafiliśmy na kemping ⛺ gdzie jest więcej zagranicznych turystów niż norweskich. Większość pewnie jest w drodze powrotnej do domu, tak jak my.
Deszcz padał całą noc, a przestał dopiero po południu, tak więc dziś odpoczywaliśmy. Chociaż nie, ja zrobiłam śniadanie, smażyłam ryby na obiad (były pyszne), potem poszłam zmywać. Zrobiłam też sos bolognese na drogę i znów trzeba było pozmywać. A Zenek rozkładał stolik, markizę i dolewał wody do zbiornika. Czyli troszkę żeśmy się napracowali (hihihihi).
Jutro ma być ładnie i mamy w planie spacer do miasta - zostały nam korony i trzeba je wydać.
A to jest rodzinka trolli, która pilnuje gości kempingowych.
Deszcz padał całą noc, a przestał dopiero po południu, tak więc dziś odpoczywaliśmy. Chociaż nie, ja zrobiłam śniadanie, smażyłam ryby na obiad (były pyszne), potem poszłam zmywać. Zrobiłam też sos bolognese na drogę i znów trzeba było pozmywać. A Zenek rozkładał stolik, markizę i dolewał wody do zbiornika. Czyli troszkę żeśmy się napracowali (hihihihi).
Jutro ma być ładnie i mamy w planie spacer do miasta - zostały nam korony i trzeba je wydać.
A to jest rodzinka trolli, która pilnuje gości kempingowych.
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
35. Oppdal - Lillehammer
Pada. Deszcz padał całą noc i poranek był bardzo mokry i pochmurny. Można by rzec, że dziś chmury nam jadły z ręki, tak nisko snuły się z rana po ziemi.
Około jedenastej troszkę się rozpogodziło i już do samego Lillehammer mieliśmy na przemian słońce wyglądające zza chmur, a za chwilę prysznic.
Zachmurzone zdjęcia też mają swój urok
Prawie całą drogę jechaliśmy wzdłuż jakiś rzek, a po całonocnych opadach dość żwawo płynęła w nich woda.
Kemping w Lillehammer ma chyba najładniejsze łazienki (choć za prysznic nadal trzeba dodatkowo płacić), ale za to kuchnia ma tylko maszynki do gotowania, mikrofalę i zlewy do zmywania. Na tych kempingach, które odwiedzaliśmy pomieszczenia kuchenne były wyposażone w komplety garnków, patelni, talerzy, misek, sztućców, kubków a czasem nawet kieliszków do wina. Czasem miały nawet toster czy ekspres do kawy, a czajnik elektryczny to standard. Są też płyny do mycia naczyń i różne szczotki i myjki. Czyli taki pieszy, rowerowy czy motocyklowy turysta, który nie wiezie całego domku na kółkach, może sobie coś upichcić, zjeść z w miarę przyzwoitej zastawy i posprzątać po sobie. I tak było też w Finlandii i Szwecji, więc to chyba skandynawski standard. Dobrym zwyczajem jest też ustawianie stołów z ławkami na przydrożnych parkingach. Norwedzy często zatrzymują się, wyjmują z bagażników kosze piknikowe i robią sobie przerwy w podróży. My też często stawaliśmy sobie na kawę, no bo przecież nigdzie nam się nie śpieszyło.
Jutro w planie wycieczka do miasta, o ile nie będzie padało. Zobaczymy.
Około jedenastej troszkę się rozpogodziło i już do samego Lillehammer mieliśmy na przemian słońce wyglądające zza chmur, a za chwilę prysznic.
Zachmurzone zdjęcia też mają swój urok
Prawie całą drogę jechaliśmy wzdłuż jakiś rzek, a po całonocnych opadach dość żwawo płynęła w nich woda.
Kemping w Lillehammer ma chyba najładniejsze łazienki (choć za prysznic nadal trzeba dodatkowo płacić), ale za to kuchnia ma tylko maszynki do gotowania, mikrofalę i zlewy do zmywania. Na tych kempingach, które odwiedzaliśmy pomieszczenia kuchenne były wyposażone w komplety garnków, patelni, talerzy, misek, sztućców, kubków a czasem nawet kieliszków do wina. Czasem miały nawet toster czy ekspres do kawy, a czajnik elektryczny to standard. Są też płyny do mycia naczyń i różne szczotki i myjki. Czyli taki pieszy, rowerowy czy motocyklowy turysta, który nie wiezie całego domku na kółkach, może sobie coś upichcić, zjeść z w miarę przyzwoitej zastawy i posprzątać po sobie. I tak było też w Finlandii i Szwecji, więc to chyba skandynawski standard. Dobrym zwyczajem jest też ustawianie stołów z ławkami na przydrożnych parkingach. Norwedzy często zatrzymują się, wyjmują z bagażników kosze piknikowe i robią sobie przerwy w podróży. My też często stawaliśmy sobie na kawę, no bo przecież nigdzie nam się nie śpieszyło.
Jutro w planie wycieczka do miasta, o ile nie będzie padało. Zobaczymy.
niedziela, 11 sierpnia 2019
34. Levanger - Oppdal
Pogoda nam się trochę popsuła, pewnie dlatego byśmy nie żałowali powrotu do domu. Dziś było ciepło, ale przez cały dzień raz świeciło słońce, a raz chmurzyło się. A teraz rozpadał się deszcz i zrobiło się całkiem szaro.
Zenek zaprojektował powrót trasą E6 i musieliśmy zrezygnować z tempa 60- (sześćdziesiąt km/h lub wolniej). Tak jeździliśmy do tej pory, ale ruch był minimalny, a na tej E6 to jak na niemieckiej autostradzie w niedzielny wieczór. Widoczki też nieciekawe, głównie pola i lasy, bo tu lodowiec trochę wyrównał i można było rozwinąć rolnictwo.
Jutro będziemy już w Lillehammer i chcemy tam zostać 2-3 dni, by nabrać oddechu przed dalszą podróżą.
Zenek zaprojektował powrót trasą E6 i musieliśmy zrezygnować z tempa 60- (sześćdziesiąt km/h lub wolniej). Tak jeździliśmy do tej pory, ale ruch był minimalny, a na tej E6 to jak na niemieckiej autostradzie w niedzielny wieczór. Widoczki też nieciekawe, głównie pola i lasy, bo tu lodowiec trochę wyrównał i można było rozwinąć rolnictwo.
Jutro będziemy już w Lillehammer i chcemy tam zostać 2-3 dni, by nabrać oddechu przed dalszą podróżą.
sobota, 10 sierpnia 2019
33. Hansen Camping - Levanger
Skończyła nam się malownicza trasa Rv 17 i dziś pożegnaliśmy północne fiordy.
Takich widoczków jak powyżej chyba już nie będzie, ale może trafią się jakieś inne.
Jechaliśmy dzisiaj dużo przez rejony rolnicze i Norwedzy są jeszcze przed żniwami. Większość zbóż jest już gotowa do ścięcia, ale były też takie nie do końca dojrzałe. To prawie dwa miesiące opóźnienia w porównaniu z nami.
Zjeżdżamy już ostro na dół i trochę żal, że to już koniec przygody. Z drugiej strony cieszymy się na spotkanie z wnuczkami.
Takich widoczków jak powyżej chyba już nie będzie, ale może trafią się jakieś inne.
Jechaliśmy dzisiaj dużo przez rejony rolnicze i Norwedzy są jeszcze przed żniwami. Większość zbóż jest już gotowa do ścięcia, ale były też takie nie do końca dojrzałe. To prawie dwa miesiące opóźnienia w porównaniu z nami.
Zjeżdżamy już ostro na dół i trochę żal, że to już koniec przygody. Z drugiej strony cieszymy się na spotkanie z wnuczkami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
