czwartek, 17 listopada 2022

San Javier

Wczoraj niebo było cały dzień zachmurzone, choć było ciepło. W nocy nawet trochę padało, a dziś od rana mieliśmy cudowną pogodę. Słońce, niebieściutkie niebo, leciutki wiaterek i 25 stopni. I to był świetny dzień na dłuższą wycieczkę rowerową, bo od jutra zapowiadają ochłodzenie i pewnie w krótkich rękawkach już sobie nie pojeździmy.

Pierwsza mapka pokazuje drogę do obiadu, a druga drogę z powrotem. 

Po drodze były góry soli na horyzoncie,

flamingi - skubane nie chcą podejść bliżej aparatu i ciężko zrobić porządne zdjęcie,
dobrze, że wiatrak stał i się nie ruszał
no i takie widoki dookoła. W tym roku było więcej wody, bo jak byliśmy tam rok temu to laguna była sucha przy brzegach a w środku pokryta błotem i do tego domku to prawie suchą nogą można było przejść.

Cały czas nad głowami latały nam samoloty, bo w San Javier jest szkoła lotnicza. Sojusznicy ćwiczą starty i lądowania i bardzo dobrze. Dojechaliśmy aż do obszaru lotniska i dalej już nie można było, więc zdjęć z lotniska nie będzie. Ale całe miasteczko jest ozdobione samolotami - mniejszymi lub większymi - i nawet na latarniach widać samolotowe sylwetki.
 
Restauracja, którą wybraliśmy na obiad było obok tej latarni z samolotami, więc mieliśmy widok na Mar Menor w trakcie jedzenia. Menu na dziś to grillowany kalmar, sałata, sola w sosie krewetkowym i frytki. Niestety sola nie była najlepsza - słabo doprawiona, a sos krewetkowy trochę za intensywny do tej rybki. Za to możecie spojrzeć w pysk soli, bo była podana w całości.

Najedzeni (Zenek prawie, bo kalmara zjadł tylko kawałeczek) ruszyliśmy na kamping i po drodze pożegnała nas jeszcze jedna rybka - tym razem drewniana.

niedziela, 13 listopada 2022

Kartagena

 Od piątku do niedzieli w Kartagenie był "średniowieczny" kiermasz. Ulice miasta były przystrojone i miejscowe firmy prezentowały swoje wyroby. Było dużo słodyczy, przypraw, mięsiw, wyrobów ceramicznych, skórzanych, a nawet zrobionych z korka. No to sobie pochodziliśmy i pogapiliśmy się na te cudeńka:

Całość była okraszona muzyką - trochę kocią, ale co tam!
A potem wdrapaliśmy się na wzgórze by popatrzeć z góry na rzymski amfiteatr wykopany z ziemi dopiero jakieś 40 lat temu,
zwiedziliśmy zamek, pooglądaliśmy panoramę całego miasta 

i zapatrzyliśmy się w siną dal morza......


piątek, 11 listopada 2022

Deszcz jesienny

 Nad ranem mieliśmy burzę, taką prawdziwą z piorunami i ulewą. Popadało ze 3 godziny, a o 10 już świeciło słońce. Pojechaliśmy na rynek po oliwki i przy okazji sprawdziliśmy ile wody po ulewie jest w okolicznej rambli. No to popatrzcie - wystarczyły 3 godzinki opadów i w okolicy pokazała się rzeka. Pod mostem można przejechać na rowerze, oczywiście jak nie ma deszczu.


Był to pierwszy deszcz od ponad miesiąca i jak na razie to wystarczy. A jutro jedziemy na wycieczkę do Kartageny.

poniedziałek, 7 listopada 2022

Owce, barany i niedzielny targ.

Pojawiły się w okolicy ekologiczne kosiarki - stado owiec i baranów i od razu przystąpiły do koszenia. Pogoda w dalszym ciągu ładna - teraz mamy bezchmurne niebo, w dzień ponad 20 stopni (w cieniu), a noce są chłodniejsze. Duchota i duża wilgotność zniknęły i taka pogoda mogła by być aż do świąt.

W niedzielę pojechaliśmy na targ staroci - choć może raczej należało by go nazwać targiem rupieci. Zenek kupił sobie lampkę stołową za całe 1 euro, a ja miskę na owoce za 1,50. Handel odbywa się prosto z ziemi i praktycznie można tam znaleźć wszystko - była nawet proteza lewej nogi. Poniżej kilka zdjęć

I tradycyjnie oglądających było więcej niż kupujących. Szafka na pierwszym zdjęciu to nawet fajny patent na kącik do prasowania - dla tych co jeszcze prasują.

piątek, 4 listopada 2022

Listopad

No i mamy prawdziwy list-opad na kampingu. Jeździ pan i przycina drzewom gałęzie, a z tych nie przyciętych obrywa wszystkie liście. Jeszcze kilka dni i na całym kampingu będą tylko łyse drzewa, nie licząc palm. Pogoda nam się trochę zmieniła - duchota i 30-stopniowe temperatury już chyba nie wrócą, a dziś po raz pierwszy od miesiąca powiał rześki wiaterek. Nocami jest 16 stopni, a w południe około 24, czyli dalej ciepło.

Dziś mieliśmy śliczny zachód słońca - szkoda, że aparat nie oddaje w pełni jego urody.

Ostatnie dni były bardzo pracowite - witaliśmy Ilonę i Antka, więc było dużo spotkań i dyskusji. Antki już prawie mają rozbity obóz zimowy - jeszcze kilka drobiazgów i będą mogli odpoczywać.