sobota, 11 listopada 2023

5. tydzień - znów mamy lato

 Wróciło ciepło, choć wczoraj niemiłosiernie wiało, był to dość  ciepły wiatr. Wieczorami mamy spektakularne zachody słońca - pewnie wschody są równie malownicze, ale nie ma komu jechać nad morze o 8 rano. Tak więc zdjęcie z wczorajszego zachodu:

Dziś pojechaliśmy do San Pedro del Pinatar sprawdzić co ciekawego jest w Lidlu i sprawdzić gdzie można postawić rowery, gdy pojedziemy na poniedziałkowy targ. Zawsze jeździliśmy tam samochodem, więc parkingi mamy rozpracowane, a rower trzeba dobrze przypiąć, by nie zniknął. W zeszłym roku sąsiadowi w ostatni dzień pobytu ukradli rower, gdy siedział w barze na kawie, mimo tego, że był zablokowany - ktoś wziął pod pachę i sobie z nim poszedł.

czwartek, 9 listopada 2023

5. tydzień - totalne lenistwo

Po ostatnim tygodniu obfitującym w zdarzenia towarzyskie i pracowitym poniedziałku i wtorku zwolniliśmy troszkę i oddaliśmy się błogiemu nic nie robieniu. Temperatury troszkę się obniżyły i do jazdy na rowerze trzeba ubierać długie rękawy, bo zimny wiatr wieje. Ale znów zapowiadają polepszenie pogody i w weekend ma być cieplutko. Planujemy wycieczkę nad La Mangę. 

Wczoraj nie było pływania, bo mieliśmy koncert do kotleta w kampingowej restauracji, a dziś trener od aerobiku był niedysponowany po wczorajszym koncercie. Tak, że dziś było więcej wyjazdów rowerowych i nad morze i do sklepów. 

Na niektórych posesjach jest jeszcze dużo kwitnących krzewów, pomimo tego, że już mamy listopad.
A w sklepach powoli robi się bożonarodzeniowo - chińskie markety już wystawiają bombki, a w sklepach spożywczych pojawiły się babki panettone.
Zenek woli z czekoladą, a ja klasyczną z bakaliami. Pychotka, już zaczęliśmy świętowanie!

 

piątek, 3 listopada 2023

4. tydzień - już listopad

 Czwarty tydzień naszego pobytu w Lo Monte prawie się kończy, a był bardzo pracowity. Pogoda w dalszym ciągu letnia, ale noce są zdecydowanie chłodniejsze. Wczoraj mieliśmy też silny wiatr i dobrze, że byliśmy na obrzeżach orkanu, który przechodził przez Francję, Włochy i środkową Hiszpanię. U nas tylko bardzo wiało i był to ciepły wiatr.

W poniedziałek przyleciała Ela, więc we wtorek poszliśmy w odwiedziny, a Zenek pomagał przy instalacji anteny satelitarnej, w środę przyjechały Antki i tradycyjnie mieliśmy wspólny obiadek - powitalną paellę.  Wczoraj był dalszy dzień świętowania, bo Zenek miał urodziny i postanowiliśmy zgromadzić wszystkich okolicznych znajomych i jeszcze dodatkowo przyjechał Helmut i Isa, nasi niemieccy znajomi, którzy w drodze na swoje zimowisko wpadają do nas na dzień czy dwa. 

Było dużo słodkiego - Ela przywiozła z Polski sernik i makowiec - były też deski serów dla tych, co za słodyczami nie przepadają, a zdrowie Zenka wznieśliśmy francuskim szampanem. 

Isa i Helmut zostali jeszcze na dzisiaj, więc znów była okazja do wspólnego obiadu i zgadnijcie co było na obiad? - znów paella! Generalnie paella to jest świetne danie - jeden garnek, prawie samo się robi i nie trzeba zbyt dużo mieszać w garnku. I dodatkową zaletą jest to, że prawie każdy ją lubi. 

A jutro wracamy do normalnej codzienności, czyli rowerek, zakupy, obiad, spacer i odpoczynek po dobrze spędzonym dniu.

sobota, 28 października 2023

3. tydzień koniec Halloween

Od wczoraj wszystkie parcele są zajęte i znów mamy trochę dziecięcego szczebiotu na kampingu. I trzeba bardzo uważać, by nie zostać rozjechanym przez hulajnogę. Na hulajnogach jeżdżą nie tylko dzieci - dorośli również. 

Wczoraj na obiad zrobiliśmy sobie nadziewane cukinie - można tu kupić takie okrągłe wielkości dużego jabłka i one świetnie się nadają do zapieczenia w piecyku. W środku były grzybki z cebulką, boczkiem, papryką, marchewką i jajkiem. Do tego surówka - pychotka.

A dziś pojechaliśmy na wycieczkę do Lo Pagan i okazuje się , że za piątym razem to nie jest wcale daleko. A widoki jak zwykle wspaniałe - mnóstwo wody i dziś było też trochę flamingów do sfotografowania.

Na początek panorama

Teraz brodzące
i jeszcze trochę widoków
A na koniec to z czego Lo Pagan słynie czyli lecznicze błotka. Przepis jest taki: wchodzisz do wody, nabierasz błotka do wiaderka i smarujesz się od stóp do głowy. Potem stoisz, aż całe błoto wyschnie (i wszyscy chętni porobią zdjęcia) i idziesz się wymyć do wody.
Jak widać są specjalne pomosty ze schodkami do tych błotek. Dziś ludzi było dosyć sporo i tylko mogę sobie wyobrazić, ile osób tu można spotkać w lecie. Po wyschnięciu człowiek jest autentycznie matowo czarny. Zenek też dziś na czarno, choć  to tylko koszulka.
Razem zrobiliśmy prawie 26 kilometrów i była to najdłuższa jednorazowa wycieczka jak do tej pory.

środa, 25 października 2023

3. tydzień

 U nas w dalszym ciągu lato - rano przedsionek nagrzewa się do 30 stopni i trzeba szybko zaciągać zasłony, by się nie ugotować. 

Od poniedziałku do czwartku chodzę na aquagym, czyli przez godzinkę macham rękoma i nogami w wodzie razem z kilkoma innymi babciami, a po obiedzie przeważnie jedziemy na wycieczkę rowerową. Trzeba korzystać z ładnej pogody, póki jest. Poodwiedzaliśmy już wszystkie sklepy w okolicy i Zenek ma już rozpracowane rodzaje win czerwonych, bo każda sieć oferuje co innego. 

Kamping powoli zapełnia się zimującymi, ale idzie to zdecydowanie wolniej niż w poprzednich latach. Czyżby kryzys dopadł też turystów?  Czeka nas jeszcze jeden weekend z dzieciakami, dyrekcja kampingu przygotowała dużo atrakcji i animacji i zobaczymy, czy frekwencja dopisze. Za tydzień przyjedzie Ilona i Antek, a dzień wcześniej przyleci Ela  to będzie trochę weselej i więcej spotkań towarzyskich, a póki co to odwiedziliśmy Maćka i Elę - parę emerytów mieszkającą niedaleko naszego kampingu. Trzeba było omówić wyniki wyborcze i dobrze, że jesteśmy z tej samej opcji politycznej, bo inaczej to pewnie pióra by leciały.