czwartek, 16 listopada 2023

6. tydzień - samoloty

Dziś dalszy ciąg zdjęć z wczorajszej wycieczki. Będzie samolotowo, bo koło San Javier jest Akademia Lotnicza - po hiszpańsku Academia General del Aire. Kształcą się tu piloci hiszpańskich sił zbrojnych, co często słychać jak latają nam nad głowami. Baza powstała w latach 20 ubiegłego wieku, potem była wojna domowa i dopiero w roku 1943 zaczęto tu kształcić pilotów. Od roku 1945 wykształcono ich ok 6000,  nie tylko pilotów lotniczych, ale też inżynierów, kwatermistrzów, prawników czy medyków. Jednego z tych absolwentów spotkałam na deptaku, ale był taki jakiś mało mobilny (hahaha)

Niewątpliwą atrakcją promenady są modele samolotów
Każdy model jest opisany - typ samolotu i daty produkcji. Jest także informacja dla niewidomych w Braille'u, a modele są tak umieszczone, że można je łatwo dotykać.



Wypatrzyłam też dwa ładne domy, które wyróżniały się z typowej wakacyjno-hotelowej zabudowy w tym rejonie. Ten drugi niezamieszkały, ale ciągle jeszcze w bardzo dobrym stanie. Szkoda tylko, że okoliczne domy nie trzymały kolonialnego stylu i psuły ogólny widok.
No i oczywiście przez całą wycieczkę podziwialiśmy Mar Menor
Przejechaliśmy w sumie 30 km ciesząc się świetną letnią pogodą i jak wczoraj pisałam odkryliśmy fajne miejsce z pysznymi owocami morza. A na koniec relacji jeszcze więcej samolotów - tym razem malowanych

środa, 15 listopada 2023

6. tydzień - Santiago de la Ribera

 Pogodę mamy wymarzoną na wycieczki rowerowe, więc dziś pojechaliśmy aż pod lotnisko w San Javier. Na lotnisko oczywiście wejść nie można, bo to Zona Militaria, ale wycieczka była świetna i takie widoki po drodze.

Cały czas jechaliśmy promenadami nad samym brzegiem Mar Menor i dziś udało nam się zaglądnąć na targ rybny, choć zamiast targ należało by powiedzieć - giełda rybna. Weszliśmy do środka i przez chwilę obserwowaliśmy proces sprzedaży. Wygląda to tak: 

-  rybacy łowią ryby, kraby, langustynki i co tam jeszcze w wodzie pływa i porcjami pakują do styropianowych pudełek 




- każde pudełko ma numer i z tym numerem jedzie po transporterze, gdzie jest robione zdjęcie, dodawany opis i wtedy rozpoczyna się licytacja

Kupcy mają piloty i mogą zmienić cenę i kupić jeśli towar i cena im się podoba. Jak rybka jest kupiona, to drukarka automatycznie drukuje kto i co kupił - pełna profeska. 
A potem obsługa dokłada do pudełka trochę lodu i owoce morza są gotowe do transportu.
Obok giełdy jest restauracja i można na miejscu zjeść świeżą rybę czy innego kraba. W drodze powrotnej wstąpiliśmy i Zenek dostał dorsza z cebulką, a ja wzięłam sobie smażone kalmary.
Było pyszne!

sobota, 11 listopada 2023

5. tydzień - znów mamy lato

 Wróciło ciepło, choć wczoraj niemiłosiernie wiało, był to dość  ciepły wiatr. Wieczorami mamy spektakularne zachody słońca - pewnie wschody są równie malownicze, ale nie ma komu jechać nad morze o 8 rano. Tak więc zdjęcie z wczorajszego zachodu:

Dziś pojechaliśmy do San Pedro del Pinatar sprawdzić co ciekawego jest w Lidlu i sprawdzić gdzie można postawić rowery, gdy pojedziemy na poniedziałkowy targ. Zawsze jeździliśmy tam samochodem, więc parkingi mamy rozpracowane, a rower trzeba dobrze przypiąć, by nie zniknął. W zeszłym roku sąsiadowi w ostatni dzień pobytu ukradli rower, gdy siedział w barze na kawie, mimo tego, że był zablokowany - ktoś wziął pod pachę i sobie z nim poszedł.

czwartek, 9 listopada 2023

5. tydzień - totalne lenistwo

Po ostatnim tygodniu obfitującym w zdarzenia towarzyskie i pracowitym poniedziałku i wtorku zwolniliśmy troszkę i oddaliśmy się błogiemu nic nie robieniu. Temperatury troszkę się obniżyły i do jazdy na rowerze trzeba ubierać długie rękawy, bo zimny wiatr wieje. Ale znów zapowiadają polepszenie pogody i w weekend ma być cieplutko. Planujemy wycieczkę nad La Mangę. 

Wczoraj nie było pływania, bo mieliśmy koncert do kotleta w kampingowej restauracji, a dziś trener od aerobiku był niedysponowany po wczorajszym koncercie. Tak, że dziś było więcej wyjazdów rowerowych i nad morze i do sklepów. 

Na niektórych posesjach jest jeszcze dużo kwitnących krzewów, pomimo tego, że już mamy listopad.
A w sklepach powoli robi się bożonarodzeniowo - chińskie markety już wystawiają bombki, a w sklepach spożywczych pojawiły się babki panettone.
Zenek woli z czekoladą, a ja klasyczną z bakaliami. Pychotka, już zaczęliśmy świętowanie!

 

piątek, 3 listopada 2023

4. tydzień - już listopad

 Czwarty tydzień naszego pobytu w Lo Monte prawie się kończy, a był bardzo pracowity. Pogoda w dalszym ciągu letnia, ale noce są zdecydowanie chłodniejsze. Wczoraj mieliśmy też silny wiatr i dobrze, że byliśmy na obrzeżach orkanu, który przechodził przez Francję, Włochy i środkową Hiszpanię. U nas tylko bardzo wiało i był to ciepły wiatr.

W poniedziałek przyleciała Ela, więc we wtorek poszliśmy w odwiedziny, a Zenek pomagał przy instalacji anteny satelitarnej, w środę przyjechały Antki i tradycyjnie mieliśmy wspólny obiadek - powitalną paellę.  Wczoraj był dalszy dzień świętowania, bo Zenek miał urodziny i postanowiliśmy zgromadzić wszystkich okolicznych znajomych i jeszcze dodatkowo przyjechał Helmut i Isa, nasi niemieccy znajomi, którzy w drodze na swoje zimowisko wpadają do nas na dzień czy dwa. 

Było dużo słodkiego - Ela przywiozła z Polski sernik i makowiec - były też deski serów dla tych, co za słodyczami nie przepadają, a zdrowie Zenka wznieśliśmy francuskim szampanem. 

Isa i Helmut zostali jeszcze na dzisiaj, więc znów była okazja do wspólnego obiadu i zgadnijcie co było na obiad? - znów paella! Generalnie paella to jest świetne danie - jeden garnek, prawie samo się robi i nie trzeba zbyt dużo mieszać w garnku. I dodatkową zaletą jest to, że prawie każdy ją lubi. 

A jutro wracamy do normalnej codzienności, czyli rowerek, zakupy, obiad, spacer i odpoczynek po dobrze spędzonym dniu.