piątek, 15 marca 2024

Rozpoczęliśmy obazdową część wyjazdu.

Dziś rano wyruszyliśmy w kierunku Portugalii. Plan jest taki: jedziemy sobie powolutku, na święta mamy zabukowany kemping przy granicy, ale jeszcze w Hiszpanii. Potem miesiąc na zwiedzanie Portugalii głównie interior i powrót północną Hiszpanią, a potem Francja i trochę Niemcy.

Teraz jesteśmy 3 dni w Mojacar, na kempingu El Cantar de Mojacar. Kemping jest położony nad samym morzem, jest na nim kilkanaście zimujących kamperów, ale jakością nie umywa się do Lo Monte. Obskurne łazienki, brak ciepłej bieżącej wody w zmywalni, brak basenu i jakiekolwiek zieleni, nie licząc wysokich drzew.  Jutro ruszymy pozwiedzać okolice, a dziś krótki wieczorny spacer, bo większość czasu oglądaliśmy ten żenujący spektakl z przesłuchania wodza. Chyba nie warto było!!!!

Dwa nocne zdjęcia okolic kempingu.

niedziela, 10 marca 2024

22 tydzień - ta ostatnia niedziela....

 Dwa tygodnie przeleciały lotem błyskawicy, praktycznie na "nic nie robieniu", jeśli nie liczyć wodnej gimnastyki, jeżdżenia rowerami, aprowizacji, gotowania (to ja), zmywania (to Zenek), czy spotkań ze wszystkimi wokoło znajomymi. Pogoda zrobiła się bardziej dynamiczna, więcej mamy silnych wiatrów, a wczoraj to cały prawie dzień padało i w ogóle nie było słońca. Cały Półwysep Iberyjski zasnuty był chmurami, a sztorm tym razem miał na imię Monica i w niektórych miejscach nawet przyniósł śnieg. Poniżej zdjęcie z okolic Albacete z pasma górskiego Sierra de Alcaraz - to niecałe 200 kilometrów od nas.

Ale to było wczoraj, a dziś znów ładna pogoda, wróciło słońce i choć trochę wieje, to jest to ciepły wiatr. 

Rozpoczęliśmy już pakowanie, od tygodnia przenosimy po troszku do kampera to, co jedzie z nami dalej. Mamy czas do czwartku, bo w czwartek oddajemy przyczepę, a w piątek ruszamy dalej. Jak już ruszymy, to będzie więcej relacji, bo mam nadzieję, że trochę pozwiedzamy to i będzie o czym pisać.

A dziś spotkaliśmy się na ostatnim - w tym zimowaniu - niedzielnym obiadku. Dziś dołączyła do nas Ela poznanianka i podsumowaliśmy sezon przy hiszpańskiej paelli, ale tej mięsnej, z rozrzewnieniem wspominając smak tej marisco. W przyszłym sezonie trzeba zdecydowanie więcej jeść owoców morza!!!!

Następny wpis pewnie będzie pod koniec tygodnia, nie jedziemy zbyt daleko,ale będzie to nowe miejsce.

poniedziałek, 12 lutego 2024

18-19 tydzień - nareszcie trochę popadało

Poprzedni tydzień był bardzo dynamiczny - początek bardzo ładny i ciepły, a końcówka trochę wietrzna, chłodniejsza i wilgotna. Od poniedziałku często latały nam nad głowami samoloty malując na bezchmurnym niebie ciekawe figury 

W środę zabraliśmy Elę poznaniankę na wycieczkę rowerową do Lo Pagan
i też cały czas mieliśmy pokazy lotnicze. Udało mi się zrobić fajne zdjęcie - po lewej Słońce, w środku samoloty, a po prawej taka kropka to Księżyc.
Na czwartek prognozy pogody zapowiadały silne wiatry i sztorm o malowniczej nazwie Karlotta, ale rozeszło się po kościach. Jedynie w piątek mieliśmy deszczowo i przez cały dzień nie było słońca. Sobota natomiast rano była słoneczna, po południu wietrzna, a w nocy znów popadało. Niedziela była ostatnim chłodnym dniem, bo od dziś na dwa tygodnie znów mamy lato. A dziś mieliśmy 25 stopni i zrobiliśmy aż dwie rowerowe wycieczki - jedną przed obiadem, a drugą po obiedzie. Pojechaliśmy oglądać kwitnące migdałowce.
Nie udało się podejść bliżej, bo plantacja była opłotowana, więc zdjęcie z daleka. 

Hiszpania jest jednym z trzech głównych producentów migdałów w świecie i rocznie eksportują dziesiątki ton, nie licząc tego, co zjadają sami Hiszpanie i turyści na miejscu. My też zajadamy - przepyszne solone migdały są zawsze na stanie, a i do domu też sobie przywozimy.

niedziela, 4 lutego 2024

17. tydzień - luty, luty, obuj buty

Póki co, to palców jednej ręki nam wystarczy, by policzyć dni z deszczem, a palców drugiej ręki, by policzyć dni bez słońca.  Pogoda jak dotąd koncertowa i oby tak dalej, choć strasznie tu w Hiszpanii narzekają na suszę. Sąsiednia Katalonia wprowadziła już racjonowanie wody, zakaz mycia samochodów i podlewania ogródków. Rząd zapowiada budowę następnych odsalarni wody morskiej, choć tych akurat na wybrzeżu nie brakuje. W naszej okolicy są dwa duże zakłady w San Pedro del Pinatar, a na całym wybrzeżu, to pokazuje mapka z sieci

Woda, którą używamy na kempingu na pewno też jest z odsalarni, bo jest bardzo miękka i dwie krople żelu do kąpania wystarczą na cały prysznic.

A dziś do południa pojechaliśmy na rowerki i tak wygląda plaża 4 lutego - też są amatorzy opalania i moczenia nóg w morzu

W słońcu jest naprawdę cieplutko, ale chłodny wiatr nie pozwala zapomnieć, że to ciągle luty. Dziś było dość dużo ludzi nad morzem - niektórzy się opalali, ale było też dużo spacerujących i to zarówno w letnich kreacjach jak i w kurtkach - co kto lubi.
Następny tydzień znów ma być ładny, tylko na piątek zapowiadają silny wiatr, ale tu prognozy długoterminowe to się w ogóle nie sprawdzają, więc do końca nie wiadomo czy powieje.

 

niedziela, 28 stycznia 2024

16. tydzień - lato, lato wszędzie....

Ostatni tydzień upłynął nam w bardzo cieplutkie atmosferze. W ciągu dnia temperatury przekraczały 20 stopni, słońce świeci cały czas i do łask z powrotem wróciły krótkie spodenki i T-shirty bez sweterków. To znaczy sweterki ciągle przydają się, bo jak słońce zajdzie to robi się chłodniej.

We wtorek świętowaliśmy moje urodziny i na obiad poszliśmy do chińskiej restauracji. Było smacznie i chińsku i nawet zaśpiewano Feliz Cumpleaños - co prawda nie mnie - przy stoliku obok też była imprezka urodzinowa. 

Dnie mijają nam leniwie, a dziś uświadomiliśmy sobie, że to już koniec stycznia i został nam tylko luty i kilka dni marca na pobyt tutaj. Ale w tym roku zamiast po bożemu wracać do domu, jedziemy sobie dalej - w planie Portugalia i Francja na powrocie. Zenek już planuje trasę po Portugalii, chcemy trochę pojeździć po interiorze, a nie tylko po wybrzeżu. Ale i tak wszystko będzie zależało od pogody. Zobaczymy.