Zimno nadeszło z północy. W Polsce w górach opady śniegu do pół metra, w reszcie kraju ujemne temperatury, a i u nas zimne powietrze daje o sobie znać. W nocy mieliśmy tylko 6 stopni, dziś nie będzie cieplej niż 15 w ciągu dnia. Polarne powietrze też przyniosło opady śniegu w północnych częściach Hiszpani - dobrze, że nie tu. Mamy nadzieję, że przyszły tydzień będzie cieplejszy, choć do końca nie ma co narzekać, bo mamy bezchmurne niebo i słońce przez cały dzień, a w przedsionku to nawet trzeba było otworzyć okna, bo jest za ciepło.
W tym tygodniu wreszcie mogłam pochodzić na ćwiczenia basenowe, ale cały następny tydzień basen będzie zamknięty. Tak wyglądają zrelaksowane babcie i jeden dziadek po godzinie fikania w wodzie. Przyszły tydzień będzie pod znakiem wycieczek rowerowych i spacerów do morza.sobota, 22 listopada 2025
niedziela, 16 listopada 2025
16 listopada - 2 tydzień
Zamiast tygodniowych zaległości mam prawie dwutygodniową lukę w pisaniu. Ale po kolei: 4 listopada przyjechaliśmy do Lo Monte. Czekał na nas smaczny obiad - Ilona i Antek tym razem poczęstowali zmęczonych wędrowców posiłkiem. Potem ciężka praca przy rozbijaniu obozu, jak zwykle, zresztą. W piątek mieliśmy prawie wszystko przeniesione z kampera do przyczepy, wszystko oprócz lodówki. W tym roku czekała nas niespodzianka - lodówka w przyczepie powodowała zwarcie i brak prądu. Telefon do firmy serwisowej pozbawił nas złudzeń na szybki serwis - no cóż Hiszpania. W sumie czekaliśmy 10 dni i dopiero w piątek 14 dojechał majster. Lodówka działa i teraz można robić większe zakupy. W piątek był jeszcze wypad na rynek po oliwki - w tym roku są bardzo duże, mięsiste i oczywiście jak zwykle pyszne:
niedziela, 2 listopada 2025
2 listopad - już Hiszpania
Jak zwykle pod koniec wycieczki zanika mi obowiązkowość w dokumentowaniu naszej podróży. Tak, że dziś podsumowanie kilku ostatnich dni.
We Francji trochę zmarzliśmy, solidnie nas przewiało, więc postanowiliśmy wcześniej pojechać gdzie jest ciepło. Od trzech dni jesteśmy w Marina d'Or i cieszymy się z ładnej pogody.
Byliśmy tu przejazdem już kilka razy, a miejsce jest świetne pod względem rowerowym - w każdą stronę można robić wycieczki, tak, że od trzech dni jeździmy na długie wyprawy do południa, a po południu odpoczywamy nabierając sił przed przyjazdem do Lo Monte. Na docelowym kempingu będziemy 4 listopada i potem będzie kilka intensywnych dni wypełnionych rozbijaniem obozu zimowego.A teraz trochę zdjęć z wycieczek: dwie wieże Torre del Rei, Torre de la Sal i latarnia morska
poniedziałek, 27 października 2025
27 październik - Saintes-Maries-de-la-Mer
Kemping, na którym stanęliśmy - La Brise de Camargue - jest ogromny i w dalszym ciągu dość dużo stanowisk jest zajętych. Jest gdzie pojeździć rowerami i jak ktoś lubi długie spacery to też jest gdzie pochodzić. Wczoraj poszliśmy na zwiedzanie miasteczka - była niedziele i prawie wszystkie parkingi były zajęte. Miasteczko jest urokliwe. Dawniej wioska rybacka, dziś ośrodek turystyczny, ale historią sięga do IV wieku. Najokazalszą budowlą jest kościół, który nazywa się tak samo jak miasteczko, czyli Trzy Marie z Morza.
Krętymi schodami weszliśmy na dach kościoła i można było podziwiać widoki po horyzont.Kościół został budowany od IX do XII wieku jako forteca i schronienie w razie najazdów, a dziś jest głównym miejscem kultu religijnego Romów nie tylko z Francji. Pod głównym ołtarzem jest dodatkowe pomieszczenie też z ołtarzem i figurą św. Sary, która jest patronką Romów.Najsłynniejszą osobą związana z miasteczkiem jest Vincent van Gogh. Kilka jego obrazów powstało tutaj, a to jeden z nich - niestety tylko kopia, bo oryginał jest w Zurychu Trafiliśmy na tę kopię oglądając te małe domki - jest tu cała uliczka, gdzie stoi ich cały rządek.Marina nie jest taka okazała jak w San Remo i głównie były jachty żaglowe i nic dziwnego, bo po tych otwartych przestrzeniach wiatr hula przez cały czas.Okolica słynie z hodowli byków i koni, które rodzą się brązowe , a w wieku 4-5 lat linieją i są białe. I faktycznie, widzieliśmy kilka pasących się w czasie podróży tutaj i wszystkie były z białym umaszczeniem.A dziś zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu morza i na słonych rozlewiskach trafiliśmy na kilka stad flamingów.Fajnie nam się jechało tam, ale z powrotem było pod wiatr. Dobrze, że mamy rowery elektryczne, to mieliśmy wspomaganie.I na koniec coś pysznego - czekoladowy fondant, który został upieczony na zamówienie i warty był dłuższego oczekiwania. Niebo w gębie.niedziela, 26 października 2025
26 październik - jeszcze o San Remo
Co prawda jesteśmy już we Francji, ale dziś jeszcze o San Remo. Nasze aktywności ostatnio dostosowujemy do pogody, a późno październikowa pogoda jest kapryśna. Dobrze, że choć nad Morzem Śródziemnym jest w miarę ciepło.
Wybraliśmy się na zwiedzanie San Remo i w zasadzie nie było co zwiedzać. Główna ulica to kilka ładnych secesyjnych budynków, deptak z mnóstwem sklepów, przeważnie z ciuchami i jubilerskich. Zenek ma fotkę na czerwonym dywanie kasyna


















































