Rano po śniadaniu pojechaliśmy na miejscowy targ po świeże warzywa
i najlepszym zakupem, obok fasoli, marchwi i śliwek, były truskawki - w sam raz na deser po pysznym obiedzie.A na obiad dziś były filety z karmazyna. Miejscowy Consum miał stoisko ze świeżymi rybami - i nawet można było kupić raję, ale nie ryzykowałam, bo nie wiadomo jak to filetować.Pogoda dziś była dziwna, niebo z rana było zachmurzone, potem wyszło słońce, a po południu znów chmury pokryły niebo, morze się uspokoiło i zasnuło się jakby mgłą. Tak to wyglądało o piątej po południu.Na zdjęciu obok wieża obronna Królestwa Granady z XVIII wieku.poniedziałek, 18 marca 2024
Balerma c.d.
niedziela, 17 marca 2024
Balerma
Dziś krótki przejazd do Balermy, która jest położona na skraju tego koszmarnego obszaru z foliami widocznego nawet z kosmosu. Po drodze mijaliśmy iście księżycowe krajobrazy i za każdym razem kiedy tu przejeżdżamy podziwiam ilość pracy włożoną w budowę dróg lokalnych i autostrad.
A kemping w Balermie jest o dziwo zapełniony w ok 90%. Większość to Niemcy, ale jest też trochę innych nacji.Po obiedzie poszliśmy pomoczyć nogi w morzu i na krótki spacer po plaży. Wieje dość ciepły wiatr, ale dziś nie było pełnego słońca - mimo to jest cieplutko, a zimę widać tylko na ośnieżonych jeszcze szczytach Sierra Nevada.
sobota, 16 marca 2024
Mojacar
Założenie było takie, że na noclegi odwiedzamy nowe miejsca, by sprawdzić gdzie jest fajnie. Mojacar do takich miejsc nie należy. Wyjechaliśmy z kempingu rowerem i do dyspozycji był albo chodnik, albo bardzo ruchliwa droga AL 5107. Na 3 kilometrową ścieżkę rowerową trafiliśmy jakiś kilometr od kempingu, ale szybko się skończyła.
Ścieżka biegła równolegle z drogą i deptakiem do spacerowania (też około 3 kilometrów).Po obu stronach drogi jest mnóstwo knajpek, częściowo jeszcze zamkniętych, ale widać już przygotowania do sezonu oraz hoteli różnej maści. Dobrze chociaż, że większość budynków jest śnieżno biała i na tle niebieskiego nieba fajnie to wygląda.Plaże troszkę szarobure i kamieniste, ale dość szerokie. A za pasem zabudowy jest trochę górek, które pewnie w zimie zatrzymują wiatry z głębi lądu.piątek, 15 marca 2024
Rozpoczęliśmy obazdową część wyjazdu.
Dziś rano wyruszyliśmy w kierunku Portugalii. Plan jest taki: jedziemy sobie powolutku, na święta mamy zabukowany kemping przy granicy, ale jeszcze w Hiszpanii. Potem miesiąc na zwiedzanie Portugalii głównie interior i powrót północną Hiszpanią, a potem Francja i trochę Niemcy.
Teraz jesteśmy 3 dni w Mojacar, na kempingu El Cantar de Mojacar. Kemping jest położony nad samym morzem, jest na nim kilkanaście zimujących kamperów, ale jakością nie umywa się do Lo Monte. Obskurne łazienki, brak ciepłej bieżącej wody w zmywalni, brak basenu i jakiekolwiek zieleni, nie licząc wysokich drzew. Jutro ruszymy pozwiedzać okolice, a dziś krótki wieczorny spacer, bo większość czasu oglądaliśmy ten żenujący spektakl z przesłuchania wodza. Chyba nie warto było!!!!
Dwa nocne zdjęcia okolic kempingu.niedziela, 10 marca 2024
22 tydzień - ta ostatnia niedziela....
Dwa tygodnie przeleciały lotem błyskawicy, praktycznie na "nic nie robieniu", jeśli nie liczyć wodnej gimnastyki, jeżdżenia rowerami, aprowizacji, gotowania (to ja), zmywania (to Zenek), czy spotkań ze wszystkimi wokoło znajomymi. Pogoda zrobiła się bardziej dynamiczna, więcej mamy silnych wiatrów, a wczoraj to cały prawie dzień padało i w ogóle nie było słońca. Cały Półwysep Iberyjski zasnuty był chmurami, a sztorm tym razem miał na imię Monica i w niektórych miejscach nawet przyniósł śnieg. Poniżej zdjęcie z okolic Albacete z pasma górskiego Sierra de Alcaraz - to niecałe 200 kilometrów od nas.
Ale to było wczoraj, a dziś znów ładna pogoda, wróciło słońce i choć trochę wieje, to jest to ciepły wiatr.Rozpoczęliśmy już pakowanie, od tygodnia przenosimy po troszku do kampera to, co jedzie z nami dalej. Mamy czas do czwartku, bo w czwartek oddajemy przyczepę, a w piątek ruszamy dalej. Jak już ruszymy, to będzie więcej relacji, bo mam nadzieję, że trochę pozwiedzamy to i będzie o czym pisać.
A dziś spotkaliśmy się na ostatnim - w tym zimowaniu - niedzielnym obiadku. Dziś dołączyła do nas Ela poznanianka i podsumowaliśmy sezon przy hiszpańskiej paelli, ale tej mięsnej, z rozrzewnieniem wspominając smak tej marisco. W przyszłym sezonie trzeba zdecydowanie więcej jeść owoców morza!!!!
Następny wpis pewnie będzie pod koniec tygodnia, nie jedziemy zbyt daleko,ale będzie to nowe miejsce.

















