czwartek, 14 kwietnia 2016

Od dwóch dni jesteśmy w Granadzie. Wczoraj pojechałam zwiedzać Alhambrę razem  z Jarkiem i Lucyną. Zenek został z jarkowym psem na kempingu, bo psów do Alhambry niestety nie wpuszczają. Okazało się jednak, że biletów na największą atrakcję, czyli Pałac Nazaries, już nie było, więc poszliśmy sobie pozwiedzać miasto.
Wszędzie jest pełno sklepów z pamiątkami  (te akurat były mniej chińskie)
ale też trafiliśmy do sklepu z wiszącymi u sufitu szyneczkami...
A przed katedrą był sklep dla rycerzy
Ja robiłam zdjęcie rycerza, a Jarek zrobił szerszy plan.
Potem zwiedziliśmy gotycko-renesansową Catedral de Santa Maria de la Encarnacion.  Katedra jest ogromna - jest ciut większa niż boisko piłki nożnej, choć tej wielkości nie widać, bo "wciśnięta" jest pomiędzy inne budynki. Zaczęto ją budować w 1503 roku, pięć lat po zdobyciu Granady przez Hiszpanów (Granada była ostatnim miastem arabskim, które padło pod naporem chrześcijaństwa w 1497 roku), a budowano ją prawie 200 lat.
To jedno z wejść
i przepiękny ołtarz w środku, który można obejść dookoła.
W Granadzie jest dużo placów, zieleni, a my pomaszerowaliśmy do przystanku autobusowego taki oto deptakiem.
Dziś Jarek z Lucyną pojechali zwiedzać Alhambrę, a jutro jedziemy zwiedzać cygańską dzielnicę Sacromonte i arabską - Albacin. Będą nowe zdjęcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz