czwartek, 27 kwietnia 2017

Costa del Sol bardzo nas rozczarowała, może ze względu na pogodę, ale chyba głównie za brak uroku. Ot, jedna główna droga biegnąca w miarę blisko morza i zabudowa, zabudowa, zabudowa.... A gdy droga biegnie przy brzegu, to aby dostać się na plażę pobudowano kładki.
Costa del Tropical jest bardziej naturalna, a Costa de Almeria jest de facto pod folią. Jeśli w sklepie trafiacie na warzywka z Hiszpanii, to prawie na pewno zostały wyhodowane w którejś z tych szklarni. Tak to wygląda z drogi:
Jeśli ktoś myśli, że w foliach uprawia się tylko pomidory, paprykę, cukinię, ogórki i inne zieleninki, to jest w błędzie. Otóż w niektórych uprawia się....... kozy. Hahaha, to nawet fajny sposób na oczyszczenie folii do następnej uprawy; i mleko z tego jest i serek kozi można sobie zrobić. Ta z pierwszego zdjęcia spojrzała na mnie z wyrzutem, czemu jej przeszkadzam w konsumpcji.
Nasz kemping też jest otoczony foliami, podobnie jak każdy płaski kawałek ziemi w najbliższej okolicy - świetnie to widać na mapach google
Dziś pojechaliśmy na wycieczkę do sąsiedniego miasteczka Almerimar. Mijaliśmy po drodze Castillo de Guardias Viejas
twierdzę obronną stojącą na wzgórzu i straszącą potencjalnych piratów, choć pewnie dziś stanowiska karabinów maszynowych są puste
A potem szerokim deptakiem dojechaliśmy do mariny.
Marina w miasteczku jest imponująca - takiej dużej to jeszcze nie widzieliśmy i praktycznie wszystkie miejsca są zajęte.
Jachciki różne, trafił się nawet polski akcent - można sobie kupić, bo jest na sprzedaż.
Ale dziś największą atrakcją portu była fregata Shtandart.
Za kilka euro można było wejść na pokład i pozaglądać w różne kąty. To kabina kapitańska i jak widać jest nowoczesna z elektroniczną nawigacją
to pomieszczenia załogi - hamaki do spania
Jest też kapitan Zenek, który koszulką dopasował się dziś do wystroju statku
są wanty, po których można się wspinać
i na koniec zdjęcia detali - lew na dziobie statku i rzeźby syren po bokach. 
Statek jest repliką oryginalnego okrętu Piotra I Wielkiego i sposób jego powstania jest ładnie opisany tu: http://cutty-sark.org/shtandart/ , niestety po angielsku, ale zawsze można sobie potłumaczyć na nasze. I jeśli ktoś chciałby popływać sobie, to można to się zgłosić na ochotnika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz