Dziś jesteśmy już w Pompejach. Jutro zwiedzanie wykopalisk, a teraz pada deszcz i jest czas by powrzucać trochę zdjęć z wczoraj - czyli urok Matery w obiektywie. W zasadzie na każdym kroku można zrobić fajne zdjęcie. Miejsce jest niesamowite , bo składa się z ciągu krzywych uliczek z arkadami, balkonami, które biegną na kilku poziomach, wyższe po dachach na niższym poziomie i połączonych kamiennymi schodami.
W IX wieku w skalnym mieście było około 3000 domów i mieszkało 15 tysięcy osób. Osadnictwo trwało aż do XX wieku i jak pisałam wcześniej, dopiero po II wojnie światowej władze państwowe zauważyły tragiczny stan warunków higienicznych mieszkających tam ludzi. Po relokacji mieszkańców miasto przez kilkadziesiąt lat stało puste i tylko staruszkowie chodzili przyglądać się swoim opuszczonym domom, choć zdarzało się, że dawni mieszkańcy wracali do swoich domów z tęsknoty. Po 1987 roku zaistniała możliwość dzierżawy niektórych domów pod warunkiem, że żadne zmiany konstrukcyjne nie będą prowadzone. Wszystko zmieniło się po 1993 roku, gdy UNESCO uznała skalne miasto wraz z unikalnym systemem zaopatrzenia w wodę za dziedzictwo ludzkości i objęła je ochroną. Poszły za tym też konkretne pieniądze. Historyczne centrum zaczęło się przekształcać w turystyczną mekkę i dziś jest mnóstwo restauracji, barów i hoteli. Doprowadzono wodę, kanalizację, prąd i internet, choć jest kompletny zakaz przebudowy istniejących miejsc. Tam gdzie ktoś mieszka lub prowadzi jakąś działalność zawsze jest trochę zieleni w doniczkach. Pozostałe miejsca wyglądają na opuszczone.
Oprócz bazyliki górującej nad miastem w środku jest kilkadziesiąt kościołów, także wydrążonych w skale. Przeważnie malutkie, na 20-30 osób i tylko z jednym lub dwoma ołtarzamiale też były te większe i bogatsze.No to jeszcze kilka zdjęć:Zeszliśmy też na sam dół miasta gdzie widać było wąwóz, w którym płynie rzeczka Gravina. Na drugim zdjęciu widać wykute w skale dawne jaskinie mieszkalne, dziś opuszczone.Następne fotkiW niektórych miejscach widać sojusz skały z fasadami budynkówI jeszcze kilka fotekA na koniec po długim dniu zwiedzania posiłek typowo włoski: Zenek spaghetti bolognese, ja spaghetti con pulpo, czyli z ośmiornicą, sałatka z mozzarelą i kawa i tiramisu na deser. Jutro wykopaliska.










































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz