piątek, 17 października 2025

17 październik - Pompeje.

Dziś wróciła prawie słoneczna pogoda, bo wczorajszy dzień był bardzo deszczowy i tylko uzupełniliśmy zapasy pomiędzy jednym deszczem a drugim. W sklepie powitał nas polski akcent _ paczkomat InPostu. Nasi tu są!

A to już nasza trzecia wizyta z Pompejach. Ostatnio byliśmy tu w 2014 roku i teraz też można było zobaczyć inne partie wykopalisk. Tym razem pochodziliśmy sobie po uliczkach bez pośpiechu i kilka nowych budynków udało nam się odkryć. Ostatnim razem na terenie wykopalisk było rozstawionych kilka rzeźb polskiego rzeźbiarza mieszkającego we Włoszech - Igora Mitoraja. Dziś znaleźliśmy tylko jedną - stoi przed kompleksem wykopalisk i wygląda jak strażnik pilnujący bezpieczeństwa tego miejsca.

A jest czego pilnować, bo choć Wezuwiusz dziś nie dymił, to istnieje realne prawdopodobieństwo przebudzenia się tego wulkanu. 
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od amfiteatrów. Ten większy jest używany do różnych wydarzeń kulturalnych. Wdrapałam się na koronę i w górze doskonale było słychać rozmowy prowadzone na dole.

W mniejszym teatrze nie udało się sprawdzić akustyki, bo nie można było wejść do środka.

Potem poszliśmy do głównego placu Foro. I tam w zasadzie bez zmian. Basilica ze swoimi uciętymi kolumnami jest taka sama
a i marmurowe kolumny wyglądają tak samo. 
W sumie pochodziliśmy 4,5 godziny, zrobiliśmy 10 km i zmęczeni poszliśmy sobie dziś na duuuuuży obiad. Były tortellini, linguine z owocami morza, grillowane mięsa i ryba miecz oraz frytki, sałatka z oliwkami i takie sobie wino al casa. Dziś dostaliśmy emerytury na konto, więc można było poszaleć. 
Reszta zdjęć i opisu będzie jutro - jedziemy dalej do Orvietto, ale to tylko przejazd na drodze do Ligurii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz